Komentarze

wróć do menu komentarzy

wróć do archiwum

blog Konrada Sawickiego

Z obu stron

blog Konrada Sawickiego
27 września 2012
Konrad Sawicki

Gołębica w szponach Orła Białego




Spór o to, co jest ważniejsze i potrzebniejsze do zbawienia – wiara czy uczynki – datuje się na sam początek chrześcijaństwa. W I wieku po Chrystusie św. Paweł i św. Jakub musieli zmagać się z tym problemem, czego ślady odnajdujemy na kartach Nowego Testamentu. Kościół wielokrotnie potępiał tezy zbytnio akcentujące to jedną, to drugą rzeczywistość, by w końcu wypracować doktrynę środka. A zatem: i wiara, i uczynki.

Nie oznacza to, że kontrowersja przestała istnieć. Trwa nadal wewnątrz Kościoła i przybiera coraz to nowe formy. Planowany na sobotę 29 września marsz w obronie Telewizji Trwam jest w istocie kolejną odsłoną tego odwiecznego sporu. Dziś jednak obok kwestii pierwotnej – czy katolicy bardziej powinni akcentować wiarę czy uczynki – podskórnie toczy się batalia o właściwe rozumienie tych pojęć, a w szczególności tego, jak pojmujemy chrześcijańskie uczynki. Wiara jako „osobowe przylgnięcie człowieka do Boga” (KKK 150)? Owszem, ale wiara martwa jest bez uczynków.

Ludzie od wieków powtarzają pytanie bogatego młodzieńca zapisane w Ewangelii według św. Mateusza: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Kościół musi mierzyć się z tym pytaniem i dawać odpowiedzi adekwatne do czasów, dostosowane do współczesności. Dziś również. Wbrew pozorom, nie jest to sprawa błaha. Bowiem kto zdoła przekonać wiernych, że zna odpowiedź na postawione przez młodzieńca pytanie i że jego odpowiedź jest aktualnie najlepsza, ten zgarnie rząd dusz.

Polscy katolicy, okrutnie zagubieni po upadku komunizmu, nie zawsze otrzymują od swoich pasterzy odpowiedź na miarę naszych czasów. Powiedzmy to jasno – największym dramatem polskiego Kościoła jest rozmijanie się oczekiwań wiernych z duszpasterską propozycją, jaką otrzymują w swoich parafiach. W tę lukę, mądrze wypatrzoną, wszedł o. Tadeusz Rydzyk i jego liczne dzieła. Postanowił dać ludziom prostą odpowiedź, a ludzie – spragnieni wskazówek – za nim poszli.

Propozycja twórcy Radia Maryja jest zwyczajna i przez wieki sprawdzona: stawia na ojczyznę i patriotyzm. W ten sposób obok rysu ewangelicznego, modlitw, liturgii i dzieł charytatywnych, szybko pojawił się rys swoiście pojętego patriotyzmu. Te dwie rzeczywistości zostały ze sobą ożenione tak silnie, że wielu nie potrafi już ich rozróżnić. W wyniku wieloletniej pracy środowiska związane z Radiem Maryja w dużym stopniu utożsamiły chrześcijańskie uczynki z działalnością patriotyczną lub w wersji „hard” zastąpiły pierwsze drugimi. Już nie tylko dekalog, dzieła miłosierdzia, pomoc ubogim i potrzebującym ale przede wszystkim walka: duchowa o czystą wiarę i czynna o wolną i katolicką ojczyznę.

Ci, którzy 29 września wyjdą na ulice Warszawy, są święcie przekonani, że walczą w słusznej wojnie. Naturalnie obok nich pójdą i tacy, którzy cynicznie zechcą wykorzystać autentyczną wiarę tych ludzi do działań partykularnych czy partyjnych. Ale sympatycy Radia Maryja naprawdę wierzą, że walka o miejsce na cyfrowym multipleksie dla Telewizji Trwam jest ich katolickim obowiązkiem. Więcej, jest chrześcijańskim uczynkiem, bez którego ich wiara będzie martwa.

Obserwując ten marsz i czasem zbyt pochopnie oceniając ludzi w nim idących, wrzucając ich do jednego worka, pytajmy nie tylko o to, czy Kościół powinien angażować się w polityczne i jawnie antyrządowe manifestancie. Pytajmy przede wszystkim jak to się stało, że łagodną gołębicę Ducha Świętego przygniotły szpony Orła Białego.



Komentarze:



Komentarze niepołączone z portalem Facebook

2012-09-29 08:33:57 - Cezary Gawryś

Podziwiam zimną krew i - jak zwykle - mądrość Autora. Klucz do zrozumienia fenomenu Radia Maryja i - szerzej - prawicowo-narodowego katolicyzmu, który jak się wydaje zdominował polski Kościół i sterroryzował Episkopat - jest bardzo ciekawy. Oczywiście, potrzebne są uczynki dla potwierdzenia wiary. W postawie życiowej, w naszym postępowaniu i zaangażowaniu wobec konkretnych wyzwań, sprawdza się i dojrzewa nasza wiara. Ale te uczynki u chrześcijanina muszą wypływać z wiary, z miłości do Boga i bliźniego, z zawierzenia Bogu. I to jest bardzo trudne. Dlatego ludzie łatwo dają posłuch ideologii, która podsuwa im "uczynki zastępcze": zbiorowe manifestacje, protesty, uproszczoną wizję rzeczywistości, gdzie jedni są po słusznej stronie (my), a inni błądzą lub wręcz są wrogami. Wtedy wszystko co robię, wydaje mi się "dobrym uczynkiem". Polski Kościół (duszpasterze i wierni) zagubił się po roku 1989: nie znalazł nowej formuły zaangażowania. Przeoczył wielkie wyzwania codzienności. Wszedł w łatwy kanał "obrony polskości". Skończył się komunizm - trzeba było więc znaleźć nowego wroga. No i mamy to, co mamy. Kościół w Polsce jest dziś największym konserwatorem wad narodowych. Kardynał Wyszyński w grobie się przewraca!


2012-09-29 00:57:48 - BB

To jest dylemat, który pojawi się zawsze, kiedy używa się zbitki "Polak-katolik": czy człowiek będzie bardziej wierny kategorii narodowej, czy religijnej. I nie ma na ten dylemat dobrej odpowiedzi.
Po pierwsze - to jak z amfibią: może działać, ale byle jak. Nie będzie ani dobrym samochodem, ani łodzią - ale w razie potrzeby może być jednym lub drugim. Choć nigdy do końca.
Po drugie - sama kolejność wyrazów w tej zbitce sugeruje odpowiedź na pytanie postawione przez Pana Konrada. Kościół jest powszechny, ale w razie czego mamy ludową tradycję partykularyzmu, która załagodzi w razie potrzeby dysonans.
Mimo wszystko należy zadać głośne i donośne pytanie kim są Ci ludzie, których autor opisuje następującymi słowami: "Naturalnie obok nich pójdą i tacy, którzy cynicznie zechcą wykorzystać autentyczną wiarę tych ludzi do działań partykularnych czy partyjnych." Eufemizmy brzmią pięknie, ale tym razem trzeba jasno powiedzieć kto jest złym pasterzem i podprowadza owce ze stada!


Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora.

archiwum (49)

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?