Komentarze

wróć do menu komentarzy

wróć do archiwum

blog Konrada Sawickiego

Z obu stron

blog Konrada Sawickiego
25 marca 2013
Konrad Sawicki

Wielki Poniedziałek czyli pochwała przyjaźni




Dopiero co przeżyta Niedziela Palmowa uświadomiła nam, że męka i śmierć Jezusa na krzyżu to fakty nieodwołalne, do których stopniowo zmierzamy przez kolejne dni Wielkiego Tygodnia. Ale niespodziewanie ten smutno zapowiadający się tydzień rozpoczynamy zupełnie niebanalnie: od uczty.

Oto Jezus – świadom, że odejście jest bliskie – na kilka dni przed śmiercią wybiera się do Betanii, by spotkać się z Łazarzem, Martą i Marią. Ewangelie wspominają tę trójkę rodzeństwa kilkakrotnie w różnych sytuacjach. Marta jest tą, która przyjęła Jezusa do swego domu i „uwijała się koło rozmaitych posług”. Maria tą, która „siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie”. Natomiast Łazarz tym, którego Jezus wskrzesił z martwych.

Ewangeliści wyraźnie akcentują wyjątkowy stosunek Nauczyciela do tej trójki. Zapisują, że „Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza”. Co więcej dają świadectwo przyjacielskiej relacji, jaka ich łączyła. „Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, by go obudzić” – notuje św. Jan.

I teraz, gdy Jezus wie, że niedługo umrze na krzyżu, decyduje się na ostatnie odwiedziny w Betanii, gdzie jego przyjaciele mieszkają. Nie jest to wizyta smutna, żałobna. Wręcz przeciwnie, na cześć Jezusa wyprawiono ucztę. Marta oczywiście posługiwała biesiadnikom, a Łazarz zasiadł do stołu razem z Mistrzem. Z kolei Maria – która zawsze potrafiła docenić to, co najważniejsze – wzięła drogocenny olejek i „namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła”.

Czy można się dziwić Jezusowi, który tuż przed swoją męką i śmiercią, zapragnął ucztować z ludźmi, których kochał? Możliwe, że w ten sposób chciał się z nimi pożegnać, choć o niedalekiej przyszłości nie mówi wprost, tylko ją lekko sugeruje. Nie chce smucić biesiadników. Zasiada za stołem, ucztuje z przyjaciółmi. Ci dotrzymują mu towarzystwa, troszczą się o niego, jak potrafią najlepiej.

To niezwykle piękna scena: Jezus ucztujący z przyjaciółmi. Taki jakby filmowy suspens przed zbliżającą się tragedią. Zaś my – którzy znamy ciąg dalszy tej Dobrej Nowiny – chętnie dołączylibyśmy do tego ucztowania. Jaką rolę byśmy wybrali? Marii, Marty czy Łazarza?

Wielki Poniedziałek to jest wielka pochwała przyjaźni. Na kilka dni przed śmiercią robi się rzeczy tylko absolutnie najważniejsze. Skoro Jezus za taką uznał ucztę z przyjaciółmi, to znaczy, że pielęgnowanie przyjaźni powinno być priorytetem jego uczniów. I tych przyjaźni międzyludzkich, i tych naszych osobistych przyjaźni z Nauczycielem.



Komentarze:



Komentarze niepołączone z portalem Facebook

Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora.

archiwum (49)

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?