Komentarze

wróć do menu komentarzy

wróć do archiwum

blog Konrada Sawickiego

Z obu stron

blog Konrada Sawickiego
29 lipca 2014
Konrad Sawicki

Kraj zamkniętych kościołów




Najsmutniejsza refleksja moich tegorocznych wakacji jest taka, że Polska staje się w tempie ekspresowym krajem zamkniętych kościołów. Jeździmy z żoną po pięknej polskiej ziemi, zajeżdżamy do wsi czy miasteczek i przytłaczająca większość świątyń straszy niedostępnością.

Łapiemy się już na tym, że radość sprawia nam nawet otwarta kruchta, z której prawie nic nie widać przez kraty czy okienka. Modlić się naturalnie można i tak, ale jakoś tak nieswojo nawiedzać dom Boży z dystansem do Gospodarza. I tak sobie myślę, że smutno być musi Bogu, że go za tymi kratami i masywnymi drzwiami zamykają.

Czyżby księża proboszczowie tak marne mieli zdanie o wierzących rodakach i z góry zakładają, że w wakacje w dni powszednie na modlitwę się nie zdecydują? O braku możliwości zwiedzenia jedynego interesującego zabytku w okolicy nie wspomnę.

Znam argumenty, dla których poza czasem liturgii kościoły się zamyka. W większości koncentrują się wokół niebezpieczeństwa kradzieży czy dewastacji. A po co nam takie bogate wnętrza, które utrudniają dostęp do Tego, którego przede wszystkim interesuje piękno naszych ludzkich wnętrz?

Zresztą w dobie wszelkich monitoringów, kamer, alarmów oraz rozwiniętych technik zabezpieczeń ten argument powoli traci rację bytu. Wystarczy dobra wola proboszcza, pomoc świeckich i zawsze znajdzie się sposób na szersze udostępnienie przestrzeni sakralnej. Widziałem takie pozytywne przykłady. Nieliczne ale chwalebne.

Urlopy księży są zrozumiałe, ale nie tłumaczą one braku dostępu do świątyni, którą utrzymują przecież mieszkańcy parafii. Nie wierzę w to, by nie znalazła się zaufana świecka osoba, której można by powierzyć klucze. Na kilkadziesiąt miniętych kościołów na ani jednym nie było informacji, gdzie można poprosić o klucze.

Czy zbyt wiele wymagam? Nie sądzę. Otwieram ubiegłoroczną adhortację apostolską papieża Franciszka Evangelii gaudium i natrafiam na takie wskazanie: „Kościół jest powołany, by był zawsze otwartym domem Ojca. Jednym z konkretnych znaków tego otwarcia jest to, aby wszędzie były kościoły z otwartymi drzwiami. Chodzi o to, że jeśli ktoś pragnie iść za natchnieniem Ducha i zbliża się, szukając Boga, nie spotkał się z chłodem zamkniętych drzwi”.

Zetknięcie z tym chłodem zamkniętych drzwi polskich kościołów jest dla mnie doświadczeniem bolesnym. Człowiek jeździ po swojej ojczyźnie, chce poznawać jej różnorodne oblicza, chce modlić się w ławach, w których od wieków modlą się nasi przodkowie, pragnie podziwiać piękno budynków stawianych ad maiorem Dei gloriam, a tu zmuszony jest pocałować klamkę.

Naturalnie nie ma co teraz biadolić, za zamknięte kościoły winić tylko księży albo tłumaczyć tym stopniowy odpływ wiernych ze wspólnoty. To sprawy złożone. Ale jedno jest pewne: brak dostępu do świątyń to mnóstwo zmarnowanych szans na intymne spotkanie człowieka z Bogiem. A to można by wprost nazwać grzechem zaniechania.



Komentarze:



Komentarze niepołączone z portalem Facebook

2014-07-30 07:41:32 - jolanta

W pełni popieram pana. W czasie wakacji odwiedzałam z dzieciakami okoliczne kościoły (grupa 50 dzieci-półkolonie). Musiałam wcześniej umówić się z proboszczem telefonicznie aby kościół był otwarty. W kościele gosposia opowiedziała nam historię świątyni, o dwóch innych księża wikariusze. Ale był i taki którego nam nie otworzono, chociaż ksiądz był ale udawał ze go nie ma. Było mi przykro i wstyd przed dziećmi. Ale najgorszy wstyd i upokorzenie przeżyłam w Palmową Niedzielę kiedy to Abp Hozer zamknął nasz Kościół. Przez ponad 100 dni tułaliśmy się po innych parafiach, a przecież to my wznosiliśmy mury tej świątyni. Kim są wierni? Czy tylko dawcami?


Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora.

archiwum (49)

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?