Komentarze

wróć do menu komentarzy

wróć do archiwum

blog Konrada Sawickiego

Z obu stron

blog Konrada Sawickiego
20 maja 2015
Konrad Sawicki

Ktokolwiek zostanie prezydentem, uznam go za swojego




W ostatnich dniach niezwykle popularne jest demonstrowanie poparcia jednego z kandydatów na urząd prezydenta. Otrzymuję różne zaproszenia do wydarzeń na Facebooku, by publicznie ogłosić, na kogo będę głosował. Nie ma w tym nic niestosownego i nikomu nie mam za złe, że to robi. Pozwólcie jednak, że pozostanę przy swojej własnej wersji zaangażowania obywatelskiego.

Sprzeciwiam się też swego rodzaju ukrytemu szantażowi, który płynie z niektórych stron. Jeśli nie zagłosujesz na naszego kandydata, nie jesteś patriotą. W innej wersji: nie chcę Cię znać, przestaję Cię obserwować na Twitterze, nie będziesz już moim znajomym na Facebooku. A róbcie, co chcecie, nikt nikogo na siłę nie trzyma.

Ja natomiast pozwolę sobie poprzestać na tylko jednej deklaracji publicznej. Którykolwiek z kandydatów – Andrzej Duda lub Bronisław Komorowski – zostanie kolejnym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, zaakceptuję wybór moich współobywateli. Będę „głowę państwa” szanował tak, jak szanowałem Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego oraz obecnego mieszkańca Belwederu.

Nigdy nie pozwoliłem sobie na publiczne szydzenie czy też wyśmiewanie któregoś z nich. Bliski jest mi tradycyjny szacunek do najwyższego urzędu w Polsce. Nie muszę się z moim prezydentem zgadzać, by traktować go (lub w przyszłości „ją”) z rewerencją. I tej zasady będę się trzymał również po tych wyborach.

Co więcej – nawet jeśli wygra kandydat, na którego nie zagłosuję – uznam go za swojego prezydenta. A ten akt pozwolę sobie nazwać po prostu patriotyzmem.



Komentarze:



Komentarze niepołączone z portalem Facebook

2015-05-27 20:39:41 - Rafał Krysztofczyk

Każdej osobie ludzkiej należy się szacunek i to bez żadnego "ale". Tak samo ma do niego prawo seryjny morderca jak i laureat pokojowego Nobla. W praktyce oznacza to, że po równo należą im się prawa, które nazywamy prawami człowieka. Dla nas chrześcijan wiara jest najgłębszą motywacją tych praw. Ale jest i drugie potoczne i węższe znaczenie słowa szacunek. W tym znaczeniu szacunkiem obdarzam kogoś za to co robi, za jego rzeczywisty wkład w dzieło udoskonalania otaczającej nas rzeczywistości. W tym pierwszym znaczeniu prezydent, taki czy inny, ma mój szacunek "z automatu", na drugi musi zasłużyć swoją postawą. Dotyczy to szczególnie człowieka, który jest politykiem, a prezydent niewątpliwie nim jest. Tytuł jest niewątpliwie zaszczytny ale to tylko tytuł. Książki też mają tytuł, ale ocenia się je po ich zawartości. Wielu z nas ma jakieś tytuły, ale oczekiwanie, że nasi bliźni będą nas szanowali (w tym drugim znaczeniu) lubili czy cenili tylko za tytuł jest w moim przekonaniu naiwnością. Ja ze swoim szacunkiem do nowego Prezydenta nieco poczekam.


2015-05-23 21:40:39 - Zosia Uszyńska

Panie Konradzie chce pana przeprośić za moje błędy ja mam dysleksje


2015-05-20 18:06:25 - Zosia Uszyńska

Panie Konradzie świetny artykuł jest napisany pewnie moądże pan chciał się bronić bardzo dobrze ,dobrze dla polski
Moje gratulacje


Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora.

archiwum (49)

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?