Komentarze Laboratorium WIĘZI - Moim przekornym zdaniem http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?moimprzekornymzdaniem Najnowsze wpisy w dziale komentarzy Laboratorium WIĘZI. Moim przekornym zdaniem - blog Cezarego Gawrysia. W cieniu śmierci czy w świetle Słońca? http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&moimprzekornymzdaniem&928 Grozą i niepokojem napawa mnie natomiast perspektywa szukania rewanżu na politycznych przeciwnikach i zemsty na ludziach, których chce się obciążyć odpowiedzialnością „przynajmniej moralną i polityczną”, a zapewne i karną, za katastrofę smoleńską. Czy nie jest to, patrząc psychoanalitycznie, skutek nieprzepracowanej żałoby lub zagłuszanie często pojawiającego się u ocalałych poczucia współwiny za śmierć najbliższej osoby? A z punktu widzenia dobra wspólnego, czy nie grozi to czynieniem z polskiego życia piekła? Czy to jest postępowanie chrześcijańskie? Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Czy Jan Paweł II poszedł na marne http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&moimprzekornymzdaniem&911 Jedenaście lat mija od śmierci papieża Jana Pawła II. W tym czasie bardzo zmienił się świat – i zmieniła się Polska. Czy na lepsze? Pytanie retoryczne, a odpowiedź gorzka. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Odszedł Wojciech Skrodzki http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&moimprzekornymzdaniem&896 Wojtek Skrodzki zmarł niespodziewanie we wtorek 8 marca. Miał 80 lat, ale był jeszcze w doskonałej formie. Zaledwie kilka dni wcześniej spotkaliśmy go i nic nie zapowiadało, że jego życie może się tak nagle urwać. Można by rzec, potknął się i zmarł w biegu. Był wybitnym krytykiem sztuki. Wyjątkowo inteligentny, miał znakomite pióro i wielką wrażliwość, a przy tym był z gruntu niezależny, odporny na wpływy i mody. Był „krytykiem osobnym”, jak trafnie nazwała go Wiesława Wierzchowska w swojej przedmowie do jego książki Wizjonerzy i mistrzowie, wydanej w roku 2009 w Bibliotece „Więzi”. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Nie zgadzam się być wiórkiem! http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&moimprzekornymzdaniem&889 Partia, która doszła do władzy z hasłem „dobrej zmiany”, w imię bliżej nieokreślonego projektu „wielkiej Polski” zdaje się kierować zasadą „cel uświęca środki”. Dla usprawiedliwienia swoich metod działania jej prominentni przedstawiciele przywołują przysłowie: „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”. Otóż muszę wyznać, jako obywatel i jako chrześcijanin: nie zgadzam się być wiórkiem, i to przy żadnym warsztacie – ani politycznym, ani religijnym! Jeśli chodzi o „warsztat religijny”, czyli, inaczej mówiąc, dzieło zbawienia świata, to bycie wiórkiem nam nie grozi. W świetle Ewangelii i całego judeochrześcijańskiego Objawienia każdy człowiek obdarzony jest niezbywalną godnością dziecka Bożego, ma na tym świecie jedyną i niepowtarzalną rolę do odegrania, jest osobą, której nie wolno traktować przedmiotowo ani instrumentalnie, której nie wolno okazywać lekceważenia ani pogardy. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Korepetycje u wykluczonych http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&moimprzekornymzdaniem&887 Dzisiaj pożegnaliśmy na Cmentarzu Komunalnym na Powązkach w Warszawie Profesor Elżbietę Tarkowską, wybitną socjolożkę, czołową w Polsce badaczkę biedy. Przez wiele lat uczestniczyła też w działaniach Międzynarodowego Ruchu ATD Czwarty Świat walczącego z nędzą i wykluczeniem społecznym. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Śmierć i życie pisarki http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&moimprzekornymzdaniem&886 Postrzegałem Annę Kowalską, choć nigdy nie ośmieliłem się z nią o tym wprost rozmawiać, jako osobę niewierzącą. Sam byłem wówczas – po nawróceniu przeżytym w wieku osiemnastu lat – gorliwym neofitą, rozczytującym się w literaturze mistycznej, przede wszystkim zaś byłem bardzo niedojrzały. W maju 1967 roku zdobyłem się na czyn dość zuchwały: wysłałem do pisarki, przebywającej wtedy na wypoczynku w Sopocie, list, w którym po prostu przepisałem obszerny fragment z pism Simone Weil, opowiadający o jej mistycznym spotkaniu z Nieznajomym. Na zakończenie dodałem od siebie tylko kilka słów, brzmiących mniej więcej tak: „Niedaleko miejsca, gdzie Pani zatrzymała się teraz w Sopocie, przy tej samej topolowej alei idącej wzdłuż morza, jest niewielki, brzydki, murowany kościółek. To tam kiedyś spotkałem Nieznajomego”. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT