Komentarze Laboratorium WIĘZI - O co tu chodzi http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?ocotuchodzi Najnowsze wpisy w dziale komentarzy Laboratorium WIĘZI. O co tu chodzi - blog Tomasza Wiścickiego. Kto wymyślił „dżendery”? http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&676 Przyznam się, że odkąd rozgorzała kontrowersja wokół „ideologii gender”, nie mogłem się pozbyć wątpliwości co do trafności tej nazwy. Istota sporu wydaje mi się względnie jasna, tylko ta nazwa... Owszem, pojęcie gender – płci kulturowej – jest bardzo istotne w toczącym się sporze dotyczącym w istocie natury człowieka. Tylko czy rzeczywiście właśnie to pojęcie najlepiej streszcza istotę zagadnienia? Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Non habemus papam http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&596 Chyba już wszyscy skomentowali nieoczekiwaną rezygnację Benedykta XVI, a ja jeszcze ciągle nie, przynajmniej na piśmie. Pora nadrobić tę zaległość. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Zacznijmy rozmawiać o eutanazji? http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&579 Ile razy czytam albo słyszę tytułowe zdanie – oczywiście bez znaku zapytania – czuję się manipulowany, i to podwójnie. Po pierwsze dlatego, że taka rozmowa już się toczy, i to od dawna, a argumenty obu stron zostały wypowiedziane po wielekroć. Trudno wręcz sobie wyobrazić jakiś zupełnie nowy argument, który by w tej dyskusji jeszcze nie padł – argument, nie chwyt erystyczny, bo tych można pewnie wymyślić jeszcze sporo. Po drugie, tytułowe postawienie sprawy sugeruje, że chodzi o jakąś akademicką debatę, zmierzającą do weryfikowalnego intelektualnie rozwiązania, które każdy rozsądny człowiek będzie musiał przyjąć. Tymczasem mamy tu do czynienia ze sporem aksjologicznym. I choć oczywiście argumenty racjonalne padają, to rozwiązanie musi odwoływać się do jakiegoś systemu wartości, zwłaszcza że rodzi ono konkretnie, daleko wykraczające poza intelektualny spór konsekwencje. Gdy przyjrzymy się stanowisku zwolenników „rozpoczynania rozmowy”, zauważymy zresztą, że dopuszczają oni dyskusję nie tyle o dopuszczalności eutanazji, ile o jej warunkach, zakresie itp. Ci, którzy eutanazji nie dopuszczają, nie widzą powodów do „rozpoczynania rozmowy”. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Salomonowie potrzebni od zaraz http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&555 Kardynał Kazimierz Nycz nie wyraził zgody na to, by Mszę dla uczestników marszu protestu przeciw obecnym rządom odprawił któryś z biskupów. Wyznaczył do tej roli „prostego” księdza. Reakcje były przewidywalne: zwolennicy marszu kardynała skrytykowali, choć – zwłaszcza ci oficjalni, pod nazwiskiem – raczej powściągliwie, wyjąwszy może dość ostre przepytywanie, jakie ks. Rafałowi Markowskiemu, rzecznikowi warszawskiej kurii, urządził dziennikarz „Frondy”. Organizatorzy wycofali się też z pierwszej reakcji – rezygnacji z Mszy w ogóle, najwyraźniej zorientowawszy się, że byłby to świetny prezent dla przeciwników, potwierdzający ich tezę, że nie o Najświętszą Ofiarę tu chodzi, ale o „uświetnienie” politycznej demonstracji obecnością hierarchy. Strona przeciwna kardynała pochwaliła, że nie dopuścił do zinstrumentalizowania Kościoła i Eucharystii – jakby nie zauważając, że Msza się odbyła, w dodatku odprawiona przez kapłana wydelegowanego przez biskupa. W sumie przeważyła jednak słabo skrywana satysfakcja, że kardynał utarł organizatorom marszu ich pisowskiego nosa. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Finanse Kościołów: nie spieszyć się z rewolucją http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&493 Propozycja zmiany finansowania Kościoła pojawiła się nagle – bez żadnych wcześniejszych zapowiedzi. Odkąd rząd ją przedstawił, zdążyła zmienić swój kształt – o tej ewolucji, w sumie w pozytywnym kierunku, pisał niedawno w „Rzeczpospolitej” Piotr Semka. Warto jednak moim zdaniem cofnąć się niejako o krok i zadać bardziej fundamentalne pytanie: po co w ogóle wprowadzać nowy system finansowania Kościoła i jakie mogą być konsekwencje propozycji, nad którymi debatują przedstawiciele rządu i Kościoła. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Pochwała chrześcijańskiego rytuału http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&466 Wróciłem właśnie z mszy za ofiary katastrofy kolejowej koło Szczekocin. Nagła, niespodziewana śmierć kilkunastu osób – ta, o zachowanie od której się tradycyjnie modlimy – rany, niekiedy wręcz okaleczenia kilkudziesięciu, wstrząs psychiczny kilkuset – to (na szczęście!) wciąż wywiera wrażenie także na tych, którzy nikogo z poszkodowanych osobiście nie znali. Warszawski kościół św. Stanisława Kostki był pełen mimo powszedniego dnia – kolejowi notable, związkowe poczty sztandarowe i zwykli ludzie. I cóż z tego, że ludzie umierają codziennie, i cóż z tego, że śmierć czeka każdego z nas, i cóż z tego, że może to niesprawiedliwe, iż akurat osoby poszkodowane w spektakularnych okolicznościach budzą ponadprzeciętne współczucie i chęć zamanifestowania solidarności. Upieram się, że taki naturalny odruch jest wartościowy i godny podtrzymywania. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Katolicyzm otwarty i jego... kontynuatorzy http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&444 Na naszych oczach toczy się spór o istnienie – nie, nie świata, skromniej: spór o istnienie tzw. katolicyzmu otwartego. Toczy się zresztą nie od dziś, ale przynajmniej od czasu, gdy Jarosław Gowin w swej książce „Kościół po komunizmie” zaproponował bardziej rozbudowaną typologię postaw w polskim katolicyzmie, na pojęcie „Kościół otwarty” w sposób prosty powoływali się przede wszystkim nostalgiczni weterani. Zwykle zresztą termin ten pojawiał się w kontekście ubolewania, że nurt ten jest słaby i nie ma następców. Aż tu nagle... Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Dlaczego nie zamierzam niczego podpisywać w sprawie ks. Bonieckiego http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&408 List z poparciem dla ks. Bonieckiego, akcje na Facebooku – wspierające księdza i jego przełożonych, nalepki kolportowane przez „Tygodnik Powszechny”, komentarze w internecie, z których spora część służy nie tyle argumentacji, ile stanięciu po jednej stronie, nawet Msza jako forma poparcia, z oklaskami dla bohatera... A ja nie chcę, ja odmawiam uczestnictwa w tym wszystkim. Uważam, że sprawa ks. Adama Bonieckiego wymaga raczej ważenia racji, mocno w tym przypadku podzielonych, niż rozbudzania emocji, które u niektórych obrońców zasłużonego kapłana dochodzą do histerii. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Milczenie nie zawsze jest złotem, ale... http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&371 Sławomir Sowiński uznał (w „Rzeczpospolitej”) milczenie polskich biskupów wobec przewodnictwa naszego kraju w UE za „jedną z większych niespodzianek”. Autor ubolewa nad tą nieobecnością, obawiając się, że osłabi to zapał Unii do obrony prześladowanych chrześcijan, ułatwi „dalsze zawłaszczanie pojęcia przez lewicę, która już teraz bardzo chętnie opakowaniem opakowuje swe postulaty obyczajowe i aksjologiczne”, wreszcie dostarczy argumentów tym, którzy sprzeciwiają się obecności Kościoła w życiu publicznym. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Biskupi w podzielonej Polsce: czyny, nie zaklęcia! http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&336 Minęła pierwsza rocznica smoleńskiej katastrofy. Zgodnie z przewidywaniami, obchodziliśmy ją podzieleni. Takie było powszechne odczucie – powszechne, ale czy trafne? Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Twierdza, domostwo, walka, dialog... http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&307 Nasze (ludzkie) niepowstrzymane dążenie do nazwania, podzielenia i sklasyfikowana rzeczywistości nie może pominąć także wiary, a ściślej – sposobów jej zewnętrznej obecności. Co jakiś czas pojawiają się nowe propozycje nazwania naszych katolicyzmów – w liczbie mnogiej. Zasadniczo nie ma w tym nic złego, a nawet trudno sobie wyobrazić ogarnięcie skomplikowanej rzeczywistości bez nazywania i klasyfikowania. Co jakiś czas ktoś podejmuje kolejną próbę. Ostatnio o. Dariusz Kowalczyk SJ (na portalu Areopag 21, gdzie niniejszy tekst równocześnie się ukazuje) w polemice ze Zbyszkiem Nosowskim proponuje nie tyle własny, pełny podział, ile znaczące (wielce!) zmiany w propozycjach Zbyszka. Spośród jego czwórpodziału (katolicyzm twierdzy, walki, dialogu, prywatny) w wersji ojca jezuity trzy pierwsze stają się katolicyzmem domostwa, non possumus, rozwodnionym... Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Językiem (nowym) mówić będą... ale czy znajdą słuchaczy? http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&292 Zewsząd słychać wołania o nowy język Kościoła. Pisze o tym – w tonie dramatycznym – o. Paweł Kozacki OP (na portalu Areopag 21, gdzie niniejszy tekst równocześnie się ukazuje). Głosów takich jest wiele. Trudniej się dowiedzieć, jak ten nowy język miałby wyglądać. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Oprogramowanie Kościoła http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&286 Kiedy Jan Paweł II w ramach przygotowań do Jubileuszu Roku 2000 wezwał Kościół do rachunku sumienia, „Więź”, którą wówczas współredagowałem, rozpisała ankietę na ten temat wśród ludzi Kościoła w Polsce. Większość respondentów z rozmachem biła się w cudze piersi (Kościół w Polsce ma takie i takie słabości, ale – w domyśle: nas, naszego środowiska, to oczywiście nie dotyczy!), ankietę warto było jednak przeprowadzić choćby dla tych nielicznych odpowiedzi, które dostrzegały błędy i zaniedbania także w kręgu, z którym utożsamiał się odpowiadający. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Pożenić księży – teraz po niemiecku http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&280 Znani niemieccy katoliccy politycy zaapelowali do swego Kościoła o zniesienie obowiązkowego celibatu księży. Powód? Brak duchownych w ich skądinąd relatywnie mało (jak na Europę) zlaicyzowanym kraju. Na pozór to nic nowego – jest to jeden ze sztandarowych postulatów dzisiejszych reformatorów Kościoła. Jeśli coś może (nieprzyjemnie) dziwić, to to, że z podobnym apelem występują akurat Niemcy, stereotypowo kojarzeni z praktycznością, i akurat politycy, których zawód powinien skłaniać do pokory wobec rzeczywistości. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT Błogosławiony, kochany, niesłuchany? http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&ocotuchodzi&278 Mieliśmy niezwykłą okazję spotkać, widzieć, słyszeć – niemodny patos jest tu moim zdaniem wyjątkowo na miejscu – jedną z najważniejszych postaci w historii świata. Nie w podręczniku, nie na obrazie czy zdjęciu albo starym filmie – bezpośrednio, nieraz na wyciągnięcie ręki. Takie spotkania z natury rzeczy stają się częścią przeszłości – beatyfikacja, początek oficjalnego kultu w Kościele, pozwala nam przenieść to spotkanie w teraźniejszość, która nie stanie się przeszłością. Thu, 01 Jan 1970 00:00:00 GMT