Czytelnia

Teologia teatru

ks. Henryk Paprocki, Bóg i teatr na antypodach, WIĘŹ 2007 nr 5.

Przepisy z wczesnych wieków chrześcijaństwa na przykład zakazywały władcom i duchownym żenienia się z aktorkami. Brzmi to niemal jak dyskryminacja, warto jednak pamiętać, że w czasach Justyniana Wielkiego nie było aktorek w naszym rozumieniu. Wszystkie role — jak wiemy — grali wyłącznie mężczyźni. W tym przepisie prawnym chodziło w istocie o tancerki, które były równocześnie... striptizerkami. W tej sytuacji nietrudno się chyba dziwić, że domagano się, aby władcy i duchowni nie żenili się z przedstawicielkami tej profesji. Niestety, w tłumaczeniu starożytnych tekstów używa się słowa „aktorka”, mając na myśli tancerkę.

Światy równoległe

Jeżeli jednak aktor zapragnąłby zostać duchownym, musiał zaprzestać wykonywania swojego zawodu. Ci, którzy braliby udział w nabożeństwie przez niego celebrowanym, mogliby bowiem nie być pewni, czy aby nie odgrywa w tym momencie również roli jako aktor. Zaczęto wyraźnie rozróżniać, czym jest teatralizacja nabożeństwa i czym jest teatr. Sam teatr również zaczyna się emancypować. Wyzwala się powoli spod opiekuńczych skrzydeł religii świata antycznego oraz Kościoła i zaczyna żyć własnym życiem. Wtedy właśnie pojawia się rozdźwięk.

Jednak przez długie wieki — o czym zupełnie zapomniano — świątynie na Wschodzie i na Zachodzie były miejscem, w którym odbywały się przedstawienia religijne. Oczywiście, nie wystawiano tam sztuk teatru dworskiego, lecz przedstawiano teksty ze Starego i Nowego Testamentu. Odbywały się wówczas wspaniałe inscenizacje — kiedy na przykład pokazywano trzech młodzieńców w piecu ognistym, rozpalano stos czy ognisty piec; można to zobaczyć w filmie „Iwan Groźny” Siergieja Eisensteina. Odgrywano narodzenie Chrystusa, ucieczkę do Egiptu, no i przede wszystkim wydarzenia związane z Wielkim Tygodniem, które przeradzają się wręcz w formę teatru religijnego, jaką są Kalwarie.

Dla określonego gatunku sztuk o charakterze religijnym przez długie wieki świątynia była właściwie teatrem. Spowodowało to istnienie niejako dwóch równoległych światów. Ten konflikt zaostrzył się jeszcze w Odrodzeniu, które tworzy się pod wpływem Greków, uciekinierów ze Wschodu przed inwazją arabską, a potem turecką. To, co ze sobą przynoszą — całe dziedzictwo antyku, całą swoją świadomość, także religijną — jest dla ludzi Zachodu zdumiewające i powoduje całkowitą zmianę światopoglądową. Ostatni związek, jaki istnieje między teatrem a religią, ulega wówczas rozerwaniu. Teatr staje się wyłącznie domeną życia dworskiego — właśnie ten rodzaj teatru uważany jest za najwspanialszy i najwłaściwszy. Prócz tego są przedstawienia o charakterze jarmarcznym, cieszące się ogromnym powodzeniem u gawiedzi.

W świątyniach jeszcze przez pewien czas grane będą inscenizacje scen religijnych, powoli jednak również i one przejmowane będą przez teatr, zwłaszcza ludowy. W końcu jednak nastąpił całkowity rozłam — w Kościele nie uświadczy się już żadnego przedstawienia teatralnego. W tym momencie świątynia została potraktowana wyłącznie jako miejsce kultu religijnego, które nie ma już jakiegokolwiek odniesienia do teatru. I tu czas na pytanie, postawione przez organizatorów Rekolekcji Teatralnych: Czy Bóg chodzi do teatru?

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 następna strona

Teologia teatru

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?