Czytelnia

Cezary Gawryś

Cezary Gawryś, Rzeczywistość odzyskiwana. Emmanuel Mounier a polskie doświadczenie wychodzenia z totalitaryzmu, WIĘŹ 2000 nr 12.

W okresie „odwilży” po Październiku 1956, do myśli Mouniera bezpośrednio nawiązało środowisko młodych intelektualistów katolickich skupionych wokół Tadeusza Mazowieckiego, które w 1958 roku – kiedy w istocie wygasały już złudne nadzieje na demokratyzację polskiego socjalizmu – zaczęło wydawać w Warszawie miesięcznik „Więź”. Personalizm Mouniera, który Redakcja „Więzi” przyjęła jako swój program, miał w ówczesnych warunkach przede wszystkim wymowę antytotalitarną, w swoim filozoficznym rdzeniu sprzeciwiał się bowiem deprecjacji osoby ludzkiej, sprowadzanej – co w przystępie szczerości przyznał kiedyś sam Józef Stalin – do roli „śrubki” w maszynerii totalitarnego państwa. To na łamach „Więzi” pojawił się po raz pierwszy, przyjęty później powszechnie w opozycyjnej publicystyce, a nawet w naukowych rozprawach, postulat podmiotowości społeczeństwa (określenie trudne do przetłumaczenia na inne języki), rozumiany jako swoisty kryptonim oznaczający swobody obywatelskie i prawo społeczeństwa do jego suwerenności.3 Pojęcie „podmiotowość społeczeństwa” miało swój Mounierowski rodowód, wychodziło bowiem od pojęcia osoby ludzkiej i sugerowało, że społeczeństwo winno być traktowane w pewnym sensie analogicznie jak osoba: jako podmiot, a nie przedmiot. Pojęcie podmiotowości społeczeństwa wyrażało – można by rzec: avant la lettre – dążenie do stworzenia alternatywnego społeczeństwa obywatelskiego, obok, a z czasem – coraz bardziej wyraźnie przeciw istniejącemu systemowi.4

Trudno, rzecz jasna, odpowiedzialnie utrzymywać, że dzieło Mouniera miało jakikolwiek wpływ bezpośredni na wydarzenia Sierpnia 1980 roku – aczkolwiek warto dostrzec, że w gronie ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Gdańsku byli wówczas Tadeusz Mazowiecki i Andrzej Wielowieyski, założyciele miesięcznika „Więź”, którego związek z myślą Mouniera jest bezsporny i bezpośredni. Myślę natomiast, że powstanie „Solidarności” – ruchu społecznego i narodowego – oraz ten wielki impuls, jaki dała „Solidarność” Polsce i światu, można określić mianem rewolucji personalistycznej i wspólnotowej (révolution personnaliste et communautaire).

W jaki sposób zrodziła się „Solidarność”? W gruncie rzeczy nie wiemy tego. O „Solidarności” pięknie powiedział 31 sierpnia 1990 roku kardynał Józef Glemp, prymas Polski, że byliśmy świadkami jej narodzin, lecz ich nie rozumiemy: pozostaną one tajemnicą, tak jak narodziny człowieka.

Czego szukaliśmy, my, uczestnicy tamtych wydarzeń, garnąc się do wielkich skupisk ludzkich, z gorączkową gotowością wychodząc poza własne środowiska, aby wejść w inne i również tam poczuć się u siebie? Co pragnęliśmy wyrazić, odwołując się do języka wiary i liturgii? Czy staliśmy się wówczas bardziej religijni, czy staliśmy się bardziej dojrzałymi patriotami, czy nabraliśmy większej odwagi albo zyskaliśmy większe poczucie godności?

poprzednia strona 1 2 3 następna strona

Cezary Gawryś

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?