Czytelnia

Mężczyzna

Wojciech Eichelberger

Gdzie się podział mężczyzna?

Gdy linię podziału władzy politycznej przeprowadzimy według kryterium płci, to okaże się, że mężczyźni rządzą światem – a kobiety czekają, aż władcy świata uchylą wielotysiącletnie dziedzictwo patriarchatu i z własnej, nieprzymuszonej woli wprowadzą prawa i obyczaje dla kobiet przychylne i sprawiedliwe. Czas uznać, że mężczyźni nie są w stanie tego dokonać.

Przy czym najważniejszym powodem nie jest to, że tego nie chcemy, lecz to, że nie potrafimy, że w tej sprawie zawodzi nas wyobraźnia. Jesteśmy więźniami odwiecznego stereotypu naszej szczególnej roli w świecie, przez co nasz sposób układania sobie relacji z kobietami stał się powielaną z pokolenia na pokolenie beznadziejnie nudną kalką i cierpi na chroniczny bezwład. Kobiety zaś oczekują od nas niemożliwego – dobrowolnej abdykacji. Dopóki jednak przedstawicielki kobiecych elit nie zdecydują poświęcić się polityce (nie zważając na to, jak straszne jest to zajęcie) i nie uzyskają realnego wpływu na stanowienie prawa – dopóty nic się nie zmieni. Nawet przy najlepszych chęciach mężczyźni nie są w stanie dostrzec bezmiaru zmian, jakie muszą się dokonać w prawie, edukacji, w kulturze, w języku, w obyczajowości, w polityce, w ekonomii i w religii, aby proces wychodzenia z hańbiącej ery dyskryminacji kobiet się zakończył.

Jak trudno być mężczyzną

Nasza męska mentalność, szczególnie ta dotycząca relacji z kobietami i naszej pozycji w świecie, skazuje nas na bycie gatunkiem reliktowym. Przechodzimy przez trudny i bolesny okres transformacji. Tymczasem kobiety, które coraz głośniej i wyraźniej krytykują i kwestionują męskie urządzenie świata, nie biorą współodpowiedzialności za jego kształt i kierunek zmian. Zachowują się w tej sprawie jak dorastające córki. Z mocy uzasadnionych, wielowiekowych resentymentów, żądają od nas skruchy, pokuty i przemiany, ale stronią od dzielenia z mężczyznami odpowiedzialności za kształt i losy świata. I właściwie nie wiadomo, czy mężczyźni powinni zrobić miejsce dla kobiet, czy raczej powinni czekać, aż one same przebiją się do współrządzenia. W tej sprawie część kobiet ma do nas pretensję o to, że za mało robimy, żeby im pomóc, a część gniewa się, że je paternalizujemy – bowiem za bardzo chcemy ułatwić im życie.

Trudną sytuację mężczyzn dodatkowo komplikuje nadal obowiązujący etos męskiej odpowiedzialności za ekonomiczny byt rodziny. Pełzająca kobieca rewolucja postuluje, aby mężczyźni odciążali kobiety od nadmiaru obowiązków domowych i bardziej uczestniczyli w wychowywaniu dzieci, a jednocześnie dbali o wzrost wskaźników rodzinnej ekonomii. Ten słuszny postulat jest niestety najczęściej niewykonalny ze względu na zbyt niskie zarobki możliwe do uzyskania w czasie na tyle krótkim, by możliwe było jeszcze pospieszenie partnerce z realną pomocą.

O wiele trudniej jest być mężczyzną dzisiaj niż w przeszłości, ponieważ tradycyjne przepisy na relacje między mężczyznami a kobietami i na usytuowanie mężczyzny w świecie przestają funkcjonować. W rezultacie zagrożeni mężczyźni stają się coraz bardziej konserwatywni, a atakujące kobiety awansują do roli awangardy przemian.

1 2 3 4 5 następna strona

Mężczyzna

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?