Czytelnia

Mężczyzna

Wojciech Eichelberger, Gdzie się podział mężczyzna, WIĘŹ 2003 nr 7.

Zapominamy też, że inicjacja może dokonywać się w codziennym życiu. Ojcowie mogą swoim synom stwarzać okazje do ćwiczenia się w odwadze, w pokonywaniu trudności i lęku, do przekraczania egocentryzmu, uczenia się poświęcenia, honoru, odpowiedzialności za słabszych, nieprzywiązywania się do rzeczy itp. Mogą dać im szansę doświadczenia samotności i odkrycia jej znaczenia. Ojcowie mają ważną rolę do spełnienia. Niestety, na ojców coraz mniej można dzisiaj liczyć. Sami często nie potrafią udźwignąć własnych problemów. Ich sytuacja jest trudna zarówno wtedy gdy utrzymują się na rynku pracy, bo mają za mało czasu na wychowywanie dzieci, jak i wtedy, gdy z niego wypadają, stają się bezrobotni i tracą szacunek dla siebie, wpadają w depresję, nierzadko nadużywają alkoholu.

Wielką rolę w inicjacji ma do odegrania religia. Prawdziwa inicjacja bowiem ma wymiar duchowy – bez niego w ogóle nie może być mowy o inicjacji. Aby religia mogła pełnić rolę inicjacyjną, trzeba dokonać rehabilitacji religijności mistycznej. Potwierdza to zresztą coraz powszechniejsza fascynacja mistycznymi religiami Wschodu. Sam dawno temu rozstałem się z religią katolicką, ponieważ nie znalazłem w niej wówczas dróg prowadzących do mistycznego doświadczenia. Teraz wiem, że i w tej religii takie drogi istnieją. Coraz więcej ludzi tego poszukuje i będzie to musiało zostać uznane i mądrze podjęte. Trzeba jednak, aby najpierw kapłani uzyskiwali wiarygodne, mistyczne doświadczenia i potrafili je przekazywać, aby stawali się prawdziwymi mistrzami duchowymi dla tych, których prowadzą.

W Stu procentach mężczyzna, w stu procentach kobieta

Kulturowy wzorzec relacji między kobietą i mężczyzną w naszym doświadczeniu historycznym realizował się poprzez matriarchat i patriarchat. Każdy z tych systemów sprowadza się do kwestii, kto kogo zdominuje. Nie dysponujemy kulturowym doświadczeniem, które byłoby choćby zaczątkową formą partnerstwa płci.

Czeka nas zatem trudny proces – musimy na nowo dowiedzieć się, co znaczy być mężczyzną i co znaczy być kobietą – aby każda płeć mogła odkryć swoją prawdziwą tożsamość i aby dzięki temu ta druga mogła zaistnieć jeszcze pełniej.

Czeka nas coś zupełnie nowego i nieznanego, a droga będzie długa. Potrzeba – jak sadzę – dwóch, trzech pokoleń zanim się to wszystko dokona. Muszą to być potężne zmiany, dotyczące systemu edukacji, nauczania filozofii, historii, literatury i religii. W obecnie wykładanej historii, literaturze i religii mówi się niemal wyłącznie o mężczyznach. Inaczej trzeba będzie mówić o Bogu, o kobiecie i o mężczyźnie. Inaczej trzeba mówić o kapłaństwie, inaczej trzeba mówić o czystości. Wszystko inaczej...

Kiedyś pewna kobieta zapytała mojego nauczyciela, czy można dzięki praktyce duchowej przekroczyć kobiecość. W odpowiedzi usłyszała: „jeśli chcesz przekroczyć kobiecość, stań się w stu procentach kobietą, a jeśli chcesz przekroczyć męskość, stań się w stu procentach mężczyzną”.

Nie chodzi o to, żeby okradać się nawzajem z archetypów lub twierdzić, że jeden z nich jest lepszy, a drugi gorszy. Chodzi o to, aby w pełni przyjąć, uznać i rozwijać to, co jest naszym udziałem, co wynika z pierwotnego podziału Jednego na dwa. Dopiero gdy nauczymy się w pełni akceptować to, czym jesteśmy, możliwe się stanie przekroczenie oddzielności swojej płci – doświadczenie jedności w różnorodności i różnorodności w jedności.

Wtedy kobiecość i męskość będą wreszcie mogły wziąć się za ręce i we wzajemnym docenieniu i zachwycie, tworzyć świat harmonii i spełnienia.

poprzednia strona 1 2 3 4 5

Mężczyzna

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?