Czytelnia

Polacy - Niemcy

Christoph von Marschall, Jak widzą Niemcy integrację Polski z Europą, WIĘŹ 1996 nr 5.

Ponadto: czego oczekuje Polska od NATO? Jedynie politycznych gwa­rancji? Czy też sojuszniczej ochrony w pełnym tego słowa znaczeniu? Czy kraj życzy sobie, by cudzoziemscy żołnierze stacjonowali w Polsce? Czy rezygnacja z tego nie byłaby, być może, sensownym gestem wobec Rosji? Bezpieczeństwo Republiki Federalnej opierało się w ostatnich czterdziestu latach bardziej na obecności amerykańskich, kanadyjskich, brytyjskich I francuskich żołnierzy niż na literze układu o NATO. Każdy wiedział: kto zaatakuje Republikę Federalną, zaatakuje USA, zaatakuje cały sojusz. Je­dynie w taki tylko sposób funkcjonowało odstraszanie. Czego pragnie dziś Polska – również ze względu na swe doświadczenia z 1939 roku? Może jednak ochrona NATO funkcjonuje teraz, w zmienionych warunkach poli­tycznych na świecie, inaczej niż przed 1989 rokiem?

Jeśli po wyczerpującej debacie publicznej Polska wiedziałaby, jakie roz­wiązanie preferuje i jakie miałaby rozwiązania alternatywne, które – zważywszy na jej uwarunkowania międzynarodowe - byłyby dla niej jesz­cze do zaakceptowania, to nie oznacza to wcale, że jej żądania będą natych­miast spełnione. W takiej sytuacji byłoby jednak łatwiej dyskutować i prowadzić rokowania. W końcu wszystkich członków NATO trzeba będzie pozyskać dla idei rozszerzenia na wschód, tak jak wszystkich członków Unii Europejskiej na rzecz jej powiększenia.

Polska – sama lub wspólnie z Republiką Federalną, która stała się jej najbardziej spolegliwym partnerem – musi zatem uczynić więcej, aby dla swych interesów pozyskiwać sojuszników w stolicach europejskich. Nie wystarczy np. biadolić, że Hiszpania nie zaprosiła krajów wyszehradzkich na szczyt Unii Europejskiej do Barcelony, poświęcony krajom sąsiadują­cym z Morzem Śródziemnym. Takie doświadczenia należy raczej trakto­wać jako okazję do intensyfikacji spotkań. Każdy kraj cieszy się przecież, gdy ktoś stara się o jego życzliwość. Mądra była więc decyzja prezydenta Kwaśniewskiego, aby podczas swej pierwszej oficjalnej podróży zagra­nicznej odwiedzić nie tylko Niemcy, ale pojechać również do Francji. W konferencji międzyrządowej w Turynie, która zadecyduje o reformie Unii Europejskiej, Polska nie uczestniczy wprawdzie jako równoprawny czło­nek, może jednak wykorzystać swe prawo do informacji i konsultacji. Nie musi to być przecież ulica z ruchem jednokierunkowym. Polska mogłaby przedstawić swoje życzenia odnoszące się do tego, w jaki sposób Unia Euro­pejska mogłaby się dostosować, aby ułatwić swe rozszerzenie na wschód. Ponadto należałoby znów zintensyfikować współpracę krajów wyszehradz­kich – zadanie to dotyczy przede wszystkim Polski jako największego kra­ju wśród kandydatów do UE. Ostatecznie w Unii Europejskiej muszą współpracować i poszukiwać kompromisów różne kraje, reprezentujące całkowicie odmienne interesy. Wspólne stanowisko państw wyszehradz­kich byłoby w dialogu z Brukselą dużo skuteczniejszą promocją dla poszczególnych krajów niż dotychczasowy zwyczaj, zgodnie z którym każdy szef rządu względnie minister spraw zagranicznych udają się tam w poje­dynkę, aby opowiadać, że jego kraj jest o wiele lepszy, piękniejszy i stwarza mniej problemów niż inni kandydaci.

Należy podążać w dalszym ciągu drogą, która od dawna przynosiła suk­cesy. Na to, aby dobrobyt i bezpieczeństwo stały się udziałem wszystkich, nie wystarczą same polityczne zamiary. Decydu­jące jest poczucie wspólnoty. Po dziesięcioleciach podziału Europy wspólnota ta musi dopiero po­wstać na nowo. Pomiędzy takimi sąsiadami, jak Niemcy i Polska, stanie się to szybciej niż między Polską a Hiszpanią czy Wielką Brytanią, gdzie odległość jest większa, a wymiana dużo mniejsza.

Każde wspólne przedsięwzięcie wzmacnia zaś świadomość, że świat się zmienił, że zachód i wschód Europy tworzą całość, ponieważ łączy je dużo więcej, niż można było przypuszczać piętnaście czy dwadzieścia lat temu. Przyczynia się do tego każde spotkanie pojedynczych ludzi, każdy gościnny występ teatralny i festiwal muzyczny, każda wizyta państwowa i każde wspólne manewry wojskowe. Stała zaangażowana współpraca Polski w ramach natowskiego „Partnerstwa dla pokoju”, w gremiach i programach międzynarodowych Unii Europejskiej, w ONZ i wspólnych akcjach pokojo­wych bardziej służą integracji z Unią Europejska i NATO niż wszystko inne. Integracja Polski ze strukturami europejskimi, Polski, która nie dążyłaby jedynie do własnych celów, lecz chciałaby być partnerem we wspólnocie służącej dobru wszystkich, przyniosłaby i dla Niemiec wiele korzyści.

Tłum.: Elżbieta Janssen-Stenko

Dr Christoph von Marschall – publicysta, komentator polityczny berlińskiego dziennika „Der Tagesspiegel”. Mieszka w Berlinie.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7

Polacy - Niemcy

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?