Czytelnia

Jan Paweł II

Zbigniew Nosowski

Zbigniew Nosowski, Katolicyzm bezprzymiotnikowy, WIĘŹ 2005 nr 5-6.

Jak kontynuować to wielkie dziedzictwo – nie tylko na najwyższym, watykańskim szczeblu życia Kościoła, lecz „na dole”, w codzienności? Jak to zwłaszcza w Polsce, gdzie „my wszsycy z niego”? Wewnątrzkościelne polemiki – ani w Polsce, ani na świecie – rzecz jasna, nie wygasną i wcale nie o to chodzi. Wręcz przeciwnie – można przewidywać, że po śmierci Jana Pawła II będą się nasilać. Już zresztą pojawiły się u nas pierwsze takie „jaskółki”…

Przede wszystkim w naszych dyskusjach i sporach powinniśmy pokornie uznać, że wszystkie zróżnicowane przymiotniki, jakimi możemy – czy to sami, czy nawzajem – określać swoje postawy, są sprawą wtórną wobec jednoczącej nas rzeczywistości wiary. Kościół ma być domem i szkołą komunii, ma w swoim wewnętrznym życiu być pojednaną różnorodnością – różnice powinny zatem służyć wzbogacaniu, a nie osłabianiu. Do tego potrzeba przede wszystkim (jakże trudnej!) uczciwej akceptacji, że inne myślenie naprawdę ma prawo istnienia.

Nie wolno też ulec pokusie przywłaszczania nauki Papieża sobie, swojemu środowisku. W naszym kraju – ze względu na olbrzymi autorytet Jana Pawła II i emocjonalny stosunek do niego – odwołania do nauczania papieskiego często pojawiają się jako argumenty w debacie. Niechaj się pojawiają, byleby nikt nie uznał, że posiada monopol na właściwą interpretację słów Papieża-Polaka.

Czasem jednak trzeba będzie powiedzieć, że czyjeś postępowanie czy sposób rozumowania ma niewiele wspólnego z Janem Pawłem II, na którego się powołuje. Myślę, że zasadą postępowania w takich polemikach powinno być założenie: im kto częściej powołuje się na naukę Papieża, tym więcej od niego należy wymagać. Tym bardziej zatem należy wówczas prezentować inne, pomijane przezeń aspekty papieskiego nauczania.

Dla „bezprzymiotnikowego“ katolicyzmu Jana Pawła II bardzo charakterystyczne są słowa, jakie zostawił nam w Polsce, przed odlotem z Krakowa do Watykanu w 1997 roku. Są one nie tylko autorskim podsumowaniem przesłania tej pielgrzymki, ale także uniwersalną refleksją nad tym, jak w Kościele być jednocześnie wiernym Tradycji i gotowym do zmian. Usłyszeliśmy wtedy: Wierność korzeniom nie oznacza mechanicznego kopiowania wzorów z przeszłości. Wierność korzeniom jest zawsze twórcza, gotowa do pójścia w głąb, otwarta na nowe wyzwania, wrażliwa na "znaki czasu". Wyraża się ona także w trosce o rozwój rodzimej kultury, w której wątek chrześcijański obecny był od samego początku. Wierność korzeniom oznacza nade wszystko umiejętność budowania organicznej więzi między odwiecznymi wartościami, które tylekroć sprawdziły się w historii, a wyzwaniami współczesnego świata, między wiarą a kulturą, między Ewangelią a życiem. Życzę moim rodakom i życzę Polsce, aby właśnie w ten sposób umiała być wierna sobie i korzeniom, z których wyrasta. Polska wierna swym korzeniom. Europa wierna swym korzeniom.

Ten papież był i wierny korzeniom, i nowoczesny. Kochał Tradycję, a był też wielkim reformatorem. Reformował zarówno przez swoją świętość, jak i wprowadzając nowości – nowe praktyki, nowe zwyczaje, nowy styl – które pozwalały nam głębiej odkrywać tajemnicę chrześcijańskiego powołania. Był prorokiem nadziei, a nie prorokiem nieszczęścia. Oby znajdywał licznych naśladowców! Potrzebuje ich bardzo Polska – aby mogła być krajem i religijnym, i nowoczesnym. Potrzebuje ich Europa – aby ocalając to, co dobre z nowoczesności, odkryła ponownie swoją duchową tożsamość. Potrzebuje ich Kościół – aby skutecznie być sakramentem zbawienia całego rodzaju ludzkiego.

poprzednia strona 1 2

Jan Paweł II

Zbigniew Nosowski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?