Czytelnia

Kościół jest kobietą

Kobieta

Kościół w Polsce

Ewa Karabin

Ewa Karabin

Nadchodzą zmiany?

Kościelna teoria i praktyka wobec kobiet

Dyskusje na temat miejsca kobiet w Kościele katolickim należą do najgorętszych w ostatnich latach, a pomimo upływu czasu temperatura sporu bynajmniej nie spada. Teolożki i szeregowe katoliczki – a także coraz częściej katolicy – nawołują o zmianę funkcjonującego przez wieki modelu męskiej dominacji i dowartościowanie kobiet, które przecież stanowią połowę wiernych, także w Polsce. Rozwój cywilizacyjny, emancypacja i swobodny dostęp do edukacji – te znaki czasu XX wieku – zmieniły świadomość i mentalność kobiet oraz przyniosły konieczność rewizji stanowiska Kościoła wobec nich. Tę potrzebę dostrzegł już II Sobór Watykański, a głęboko do serca wziął ją papież Jan Paweł II, który kwestii kobiecej poświęcił w swym nauczaniu więcej miejsca niż jakikolwiek papież w historii.

Jaki obraz kobiety wyłania się obecnie z kościelnych dokumentów?

Jak było na początku

Paweł VI podkreślał w roku 1976: „W chrześcijaństwie, bardziej niż w każdej innej religii, kobieta posiadała od początku specjalny status godności, którego liczne i ważne aspekty ukazuje Nowy Testament. […] Jest oczywiste, że kobieta winna uczestniczyć w żywej i aktywnej strukturze chrześcijaństwa w taki sposób, by wydobyć te możliwości, które jeszcze nie zostały ukazane”1 .

Aby zrozumieć, skąd brał się ten „specjalny status godności” u zarania chrześcijaństwa, gdy panująca wokół patriarchalna kultura skazywała kobiety na społeczne upośledzenie, należy odwołać się do podstaw biblijnej antropologii – do opisu stworzenia człowieka zamieszczonego w Księdze Rodzaju. Kluczowy jest tu fragment Rdz 1, 27, tzw. pierwszy opis stworzenia: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę”. Jan Paweł II, komentując te słowa pisał, że:

rodzaj ludzki, który bierze początek w powołaniu do istnienia mężczyzny i kobiety, wieńczy całe dzieło stworzenia; istotami ludzkimi są oboje, w równym stopniu mężczyzna i kobieta, oboje są stworzeni na obraz Boga. Ten istotowy dla człowieka obraz-podobieństwo Boże mężczyzny i kobiety jako małżonków i rodziców zostaje przekazany ich potomkom: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). Stwórca powierza „panowanie” nad ziemią rodzajowi ludzkiemu, wszystkim ludziom, wszystkim mężczyznom i wszystkim kobietom, którzy swą godność i powołanie czerpią ze wspólnego „początku” 2 .

W Biblii istnieje jeszcze drugi opis stworzenia (Rdz 2, 18-25), w którym kobieta została zbudowana z żebra mężczyzny, gdyż nie mógł on wśród wszystkich istot żyjących znaleźć odpowiedniej dla siebie pomocy. Dopiero, gdy Bóg przyprowadził do niego kobietę, zakrzyknął: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta” (Rdz 2, 23) 3 . Zdaniem papieża ważne jest, że w zamyśle Bożym kobieta ma być „pomocą” dla mężczyzny w takim samym stopniu, jak mężczyzna „pomocą” dla kobiety. Biblia niesie przesłanie pomocy wzajemnej, dzięki której obie strony mogą pełniej „być człowiekiem”. Na przykładzie obydwu opisów widać, że mężczyzna i kobieta są równi pod względem człowieczeństwa i w takim samym stopniu noszą w sobie obraz i podobieństwo Boga. Zostali powołani do bycia „jednością dwojga” i życia we wspólnocie miłości, która jest odzwierciedleniem komunii miłości, jaka jest w Bogu. Jan Paweł II dodaje, że wezwanie to nie dotyczy tylko instytucji małżeństwa, ale odnosi się też do szeroko rozumianej międzyosobowej komunii, do bycia „bezinteresownym darem z siebie” (czyli do bycia w relacji do drugiego człowieka) 4 .

Według Biblii pierwotne szczęście pierwszych rodziców zostało przerwane, gdy wężowi udało się skusić kobietę do zerwania zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła. Tradycyjna interpretacja tej opowieści obarczała ją większą winą za pierwszy grzech, znajdując potwierdzenie dla społecznych nierówności i niższej rangi kobiety w słowach Boga skierowanych do niej po grzechu: „ku twojemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, a on będzie panował nad tobą” (Rdz 3, 16). Skrajnym przykładem tego typu myślenia może być wypowiedź Tertuliana, który na przełomie II i III pisał:

W boleściach i w trwodze rodzisz, kobieto, ku twojemu mężowi masz spoglądać, i on panuje nad tobą – czy ty nie wiesz, że jesteś Ewą? Trwa wyrok Boga nad twą płcią w tym świecie: nieuniknione jest, by przestępstwo też trwało. Jesteś drzwiami diabła; jesteś tą, która złamała prawo słynnego drzewa; to ty namówiłaś tego, do którego diabeł nie znalazł dostępu; ty człowieka, podobiznę Boga, tak łatwo wypędziłaś; z twojej to zasługi, to jest śmierci, również Syn Boży musiał umrzeć5 .

Jan Paweł II zdecydowanie zrywa z wykładnią podkreślającą winę kobiety, i stwierdza, że odpowiedzialność za grzech pierworodny spoczywa w równym stopniu na mężczyźnie i kobiecie. Co więcej, jego następstwa najsilniej dotknęły relacji między nimi, zaburzając ich „jedność dwojga” przez złamanie fundamentalnej zasady równości. Upośledzenie kobiety wpłynęło także na pomniejszenie godności mężczyzny. „W każdym bowiem wypadku, w którym mężczyzna jest odpowiedzialny za to, co uwłacza osobowej godności kobiety i jej powołania, postępuje on wbrew swojej własnej godności i własnemu powołaniu” 6 .

Specjalny status godności

W świetle antropologii chrześcijańskiej ów wspomniany „specjalny status godności” wynika po prostu z przeświadczenia o równości ontycznej mężczyzny i kobiety. Jezus, znając prawdę o istocie człowieczeństwa, mógł być znakiem sprzeciwu wobec dyskryminacji kobiet w swoich czasach. Kobieta wówczas zajmowała się głównie domem i dziećmi, musiała zakrywać twarz zasłoną, wychodząc na ulicę, rzadko miała okazję do rozmów z obcymi mężczyznami. Jej mąż mógł rozwiązać małżeństwo, przysyłając jej list rozwodowy, ona zaś uzyskiwała rozwód tylko w wyjątkowych sytuacjach. Jej zeznania sądowe były pozbawione wartości, tak samo jak świadectwo dziecka. Ponadto przepisy kultyczne nakazywały jej często odseparowanie od życia publicznego (w czasie porodu, menstruacji, krwawień pozamenstruacyjnych czy nawet wskutek samego tylko kontaktu z inną rodzącą kobietą).

Z powodu tych wszystkich przeszkód jej udział w życiu religijnym był ograniczony – nie wymagano od niej codziennej recytacji wyznania wiary ani okresowej pielgrzymki do Jerozolimy. Nie była zobowiązana do udziału w modlitwie w synagodze, a jeśli już się tam znalazła (oczywiście w miejscu oddzielonym od tego, w którym przebywali mężczyźni), jej obecność nie była wliczana do kworum niezbędnego do publicznej modlitwy7 .

Do takiej rzeczywistości ziemskiej przyszedł Jezus i swoim zachowaniem wobec kobiet wywoływał zgorszenie i skandale. Pozwalał, aby kobiety mu towarzyszyły, wybierał je często na bohaterki przypowieści, rozmawiał z nimi publicznie, nawet o sprawach wiary (czyli o tematyce zwyczajowo zarezerwowanej dla mężczyzn), jak z Samarytanką spotkaną przy studni (J 4, 7-27). Rozmowa z nią oburzała podwójnie, gdyż była ona przedstawicielką znienawidzonego przez Żydów narodu. Największe zdumienie towarzyszyło jego kontaktom z kobietami uznawanymi powszechnie za grzesznice i cudzołożnice – można wspomnieć chociażby o historii kobiety, która weszła do domu faryzeusza i obmyła stopy Jezusa własnymi łzami, otarła włosami i namaściła olejkiem alabastrowym, a w zamian otrzymała odpuszczenie grzechów (Łk 7, 37-47).

I to kobiety okazały się najwierniejszymi uczniami Chrystusa w chwili próby. One opłakiwały Jego drogę krzyżową oraz towarzyszyły Mu w momencie śmierci na krzyżu. Mężczyźni – oprócz Jana – uciekli, nie mając odwagi trwać przy swoim Nauczycielu, gdy otaczało Go powszechne potępienie. To kobiety znalazły w sobie siłę, aby przyznać się do swojego Pana. One też zostały wybrane na świadków dobrej Nowiny po Zmartwychwstaniu, gdy przybiegłszy o poranku namaścić ciało, zastały pusty grób. Nie żaden apostoł-mężczyzna, ale Maria Magdalena była pierwszą osobą, która spotkała Chrystusa po Zmartwychwstaniu. Kobiet nie zabrakło także w Wieczerniku podczas Zesłania Ducha Świętego8 . Jak widać, historia zbawienia jest również historią kobiet.

Dwa wymiary powołania

Kościół, który opiera się w swym nauczaniu na antropologii biblijnej, doceniając godność osobową kobiety, uznaje, że najpełniej realizuje ona swoje człowieczeństwo, gdy podąża drogą właściwego dla siebie powołania. Według Magisterium, owo powołanie może mieć dwa wymiary. Pierwszym z nich jest macierzyństwo – owoc zjednoczenia małżonków, który jest jednocześnie najdoskonalszą formą bezinteresownego daru z siebie. Kobieta spodziewająca się dziecka otwiera się w szczególny sposób na nową osobę. Jan Paweł II pisze:

Matka bowiem przyjmuje i nosi w sobie innego człowieka, pozwala mu wzrastać i czyni mu miejsce w swoim wnętrzu, szanując go w jego inności. Dzięki temu kobieta pojmuje i uczy innych, że ludzkie relacje są autentyczne, jeśli się otwierają na przyjęcie drugiej osoby, akceptowanej i kochanej ze względu na godność, którą nadaje jej sam fakt bycia osobą, a nie inne czynniki, jak na przykład przydatność, siła, inteligencja, uroda, zdrowie9 .

Biblijny paradygmat niewiasty znajduje swoje zwieńczenie w macierzyństwie Maryi, która świadomie przyjmując Bożą wolę, dała tym samym początek nowemu przymierzu Boga z Jego ludem w osobie Jezusa Chrystusa. Dzięki Jej odwadze i zarazem wielkiej pokorze, z jaką zgodziła się dać ciało swojemu Synowi, mogła dokonać się przez to ciało Ofiara na krzyżu za grzechy wszystkich ludzi.

Maryja jest wzorem Matki, ale także Dziewicy. Pozostaje jedyną kobietą w historii łączącą w sobie obydwa wymiary kobiecego powołania – macierzyństwo i dziewictwo. Jan Paweł II mówi, że kobieta, wybierając życie w dziewictwie, decyduje się tym samym na radykalne oddanie się Chrystusowi, On staje się jej Oblubieńcem, któremu jest poświęcona bez reszty. Właśnie w tej perspektywie, zdaniem papieża, wybór dziewictwa dla Królestwa Niebieskiego jest owocem szczególnego stanu łaski, a nie tylko rezygnacją z małżeństwa. „Dziewictwo nie ogranicza się do samego «nie», natomiast zawiera głębokie «tak» w porządku oblubieńczym: oddanie siebie z miłości w sposób niepodzielny” 10 . Dziewictwo należy zdecydowanie uznać za równoważną do macierzyństwa drogę realizacji powołania kobiety.

Nowy feminizm

Według nauczania Kościoła „równa godność i odpowiedzialność mężczyzny i kobiety usprawiedliwia w pełni dostęp kobiety do zadań publicznych”. Choć według Magisterium naturalnym powołaniem kobiety jest bycie matką, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby jednocześnie na różne inne sposoby służyła swojemu społeczeństwu i Kościołowi, który otwarcie przyznaje, że przez wieki „szeroko rozpowszechniona tradycja społeczna i kulturalna przyznawała kobiecie jedynie rolę małżonki i matki, nie umożliwiając jej odpowiedniego dostępu do zadań społecznych, zarezerwowanych na ogół dla mężczyzny” 11 .

W adhortacji Vita consecrata Jan Paweł II pisze:

Kościół objawia w pełni swoje wielorakie bogactwo duchowe, kiedy odrzucając wszelką dyskryminację, przyjmuje jako prawdziwe błogosławieństwo dary Boże udzielone zarówno mężczyznom, jak i kobietom, i właściwie ceni równą godność wszystkich. […] Jest oczywiste, że należy uznać zasadność wielu rewindykacji [podkr. moje – EK] dotyczących miejsca kobiety w różnych środowiskach społecznych i kościelnych. Trzeba także podkreślić, że nowa świadomość kobiet pomaga również mężczyznom poddać rewizji swoje schematy myślowe, sposób rozumienia samych siebie i swojego miejsca w historii, organizacji życia społecznego, politycznego, gospodarczego, religijnego i kościelnego12 .

W następnym punkcie tej samej adhortacji papież nawołuje, aby kobiety były obecne przy podejmowaniu decyzji, zwłaszcza tych, które ich dotyczą. Aby im otworzyć możliwości uczestnictwa w różnych formach działalności na wszystkich jej szczeblach, także w dziedzinie „refleksji teologicznej, kulturalnej i duchowej”. Tym apelem obejmuje również kobiety konsekrowane, które „oczekują bardziej zdecydowanego uznania swojej tożsamości, swoich zdolności, swojej misji i odpowiedzialności zarówno w świadomości Kościoła, jak i w życiu codziennym”. Jan Paweł II za niezbędne uznaje, aby

formacja kobiet konsekrowanych, w takim samym stopniu jak mężczyzn, była dostosowana do nowych potrzeb, przewidywała realne, instytucjonalne możliwości systematycznego kształcenia i przeznaczała na nie odpowiednio wiele czasu, tak by obejmowało ono wszystkie dziedziny – od teologiczno-duszpasterskiej po zawodową. […] Może się to wyrażać w różnorakich dziełach, takich jak ewangelizacja, praca wychowawcza, udział w formacji przyszłych kapłanów i osób konsekrowanych, animacja wspólnot chrześcijańskich i kierownictwo duchowe, obrona fundamentalnych dóbr życia i pokoju13 .

Kościół jest przekonany, że kobiety mają do odegrania wyjątkową rolę w świecie. Mają stać się promotorkami „nowego feminizmu”, który nie jest naśladowaniem męskiego sposobu działania, ale „umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężenia wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku” 14 . Jan Paweł II w Liście do kobiet z 1995 r. przyznaje:

Jesteśmy, niestety, spadkobiercami dziejów pełnych uwarunkowań, które we wszystkich czasach i na każdej szerokości geograficznej utrudniały życiową drogę kobiety, zapoznanej w swej godności, pomijanej i niedocenianej, nierzadko spychanej na margines, a wreszcie sprowadzanej do roli niewolnicy. […] jeśli, zwłaszcza w określonych kontekstach historycznych, obiektywną odpowiedzialność ponieśli również liczni synowie Kościoła, szczerze nad tym ubolewam15 .

Wyrażając swój głęboki żal z powodu win i zaniedbań „synów Kościoła” wobec kobiet, papież jednocześnie podkreślał swój wielki podziw dla tych spośród nich, które poświęciły życie walce o prawa społeczne, ekonomiczne i polityczne w okresie, gdy „ich zaangażowanie było uważane za wykroczenie, oznakę braku kobiecości, objaw ekshibicjonizmu, a nawet grzech!” 16 .

Litera prawa

Dla umożliwienia kobietom pełnego udziału w życiu Kościoła niezbędne jest, aby „ich zalety zostały w większym stopniu dowartościowane, również przez powierzanie im funkcji kościelnych, jakie prawo wyznacza osobom świeckim” 17 . Z nauczania Kościoła wynikają konkretne rozwiązania prawne wyznaczające sposoby zaangażowania kobiet w Kościele. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. (KPK) mówi, że świeccy, w tym kobiety, mogą być wezwani do udziału w soborze powszechnym (kan. 339 §2), zapraszani w charakterze audytorów i ekspertów na synod biskupów (kan. 344 pkt. 2), na synod partykularny, gdzie posiadają głos doradczy (kan. 443 §6) oraz na synod diecezjalny w charakterze członków (kan. 463 §2). Kobiety mogą także pełnić funkcję konsultantki przy wyborze biskupa diecezjalnego lub biskupa koadiutora.

Kobiety mają możliwość służyć Kościołowi przez pracę w radzie duszpasterskiej diecezji, zwoływanej przez biskupa diecezjalnego jako ciało doradcze (kan. 514) oraz w radzie duszpasterskiej parafii zwoływanej przez proboszcza, również jako głos doradczy w pasterzowaniu wspólnotą parafialną (kan. 536). Mogą także być ekonomem diecezjalnym (kan. 494 §1) oraz zostać wybrane przez ordynariusza do pełnienia funkcji zarządcy bądź członka rady do spraw ekonomicznych.

Novum wprowadzonym przez KPK z 1983 r. jest możliwość pracy kobiet w sądach kościelnych. Sędzią ma prawo zostać kobieta o nienaruszonej sławie, posiadająca doktorat lub licencjat z prawa kanonicznego, podobne warunki obowiązują kandydatów na urząd rzecznika sprawiedliwości i obrońcy węzła (kan. 1435). Rzecznik sprawiedliwości to osoba zabezpieczająca dobro publiczne w sprawach, które mu zagrażają (por. kan. 1430). Obrońca węzła bierze udział w sprawach dotyczących nieważności święceń lub rozwiązania małżeństwa, przytaczając argumenty im przeciwne (por. kan. 1432). Kobieta może także sprawować funkcję audytora, tzn. sędziego pomocniczego, zobowiązanego do zebrania dowodów, przekazania ich sędziemu, a niekiedy zadecydowania, które dowody i w jaki sposób powinny zostać zebrane. Dodatkowo sędzia „może sobie dobrać dwóch asesorów, duchownych lub świeckich o sprawdzonym życiu, by mu pomagali” (kan. 1424). Jako pomocnik może także występować relator, który na zebraniu sędziów referuje sprawę i redaguje wyrok. Kobieta może pełnić ponadto urząd notariusza, pełnomocnika procesowego i adwokata.

Na mocy przepisów KPK kobiety mają także swoje miejsce w liturgii. Kan. 230 §2 mówi jasno: „Świeccy mogą być czasowo wyznaczeni do pełnienia funkcji lektora w czynnościach liturgicznych, podobnie wszyscy świeccy mogą wykonywać funkcje komentatora, kantora lub inne, zgodnie z przepisami prawa”. Stolica Apostolska wyjaśniła, że zwrot „lub inne” oznacza posługę ministrancką. Co prawda, uprawnienia są tu dane tylko czasowo, ale nie ma żadnego zakazu wykonywania tych funkcji przez kobiety. Prawo kanoniczne zezwala kobietom na bycie lektorem, komentatorem, kantorem i ministrantką. Dodatkowo kan. 230 §3 dopuszcza świeckich (a więc także kobiety) do wykonywania pewnych czynności liturgicznych – przewodniczenie modlitwom liturgicznym, udzielanie chrztu, rozdzielanie Komunii świętej – w zastępstwie kapłana.

Ta ostatnia posługa wywołała w Polsce liczne kontrowersje. 9 marca 2006 r. pojawiły się obecnie obowiązujące w polskim Kościele Wskazania Konferencji Episkopatu Polski odnośnie do nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej. Według tego dokumentu szafarzami mogą być mężczyźni, a także siostry zakonne i kobiety konsekrowane w wieku od 25 do 65 lat, upoważnieni przez biskupa po rekomendacji proboszcza. Nadzwyczajny szafarz poza tym, że ma prawo udzielać Komunii św. w zastępstwie kapłana, może też zanosić Komunię chorym oraz dokonać wystawienia i schowania Najświętszego Sakramentu. Co ciekawe, w wypadkach wyjątkowych prawo zezwala, aby kapłan jednorazowo upoważnił wybranych wiernych do rozdawania Komunii św.

Kobiet nie powinno też zabraknąć na polu nauczania „świętej nauki” i to na wszystkich jej poziomach – zaczynając od przedszkoli, na uczelniach wyższych kończąc. Kan. 229 §2 przyznaje im pełne prawo do studiowania i zdobywania stopni naukowych na uczelniach kościelnych. Mogą także otrzymać od władzy kościelnej zlecenie nauczania teologii (kan. 229 §3) oraz zostać powołane przez biskupów i prezbiterów do posługi słowa poprzez nauczanie katechetyczne, przedstawianie nauki w szkołach, akademiach, na konferencjach i innych zebraniach z użyciem słowa drukowanego i środków społecznego przekazu (kan. 261). Kan. 766 wskazuje, że w celu lepszej katechizacji wiernych proboszczowie winni korzystać z pomocy świeckich, którzy w określonych okolicznościach mogą nawet głosić homilie w kościele.

Prawo w praktyce

Kodeks Prawa Kanonicznego spełnia swoje funkcje tylko wtedy, gdy normy w nim zawarte są rzeczywiście wcielane w życie Kościoła. Warto przyjrzeć się na przykładzie kilku dziedzin, w jakim stopniu teoria przekłada się na praktykę. Trzeba tu jednak od razu nadmienić, że w większości badań socjologicznych sondujących zaangażowanie kościelne w Polsce nie uwzględnia się kategorii płci, co nie pozwala na całościowe rozpoznanie profilu wiernych.

Znane jednak nam liczby są wymowne: w pracach Synodu Specjalnego poświęconego Europie w 1999 r. brały udział 244 osoby, w tym 179 Ojców Synodalnych, 17 ekspertów, 10 delegatów bratnich Kościołów i jeden gość specjalny. Kobiety znalazły się tylko wśród 37 audytorów, którzy uczestniczyli w kongregacjach generalnych bez prawa głosu i mogli się wypowiadać podczas tzw. auditiones i dyskusji w małych grupach językowych. Jedyną polską audytorką na Synodzie była matka Jolanta Olech – przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Urszulanek USJK i przewodnicząca Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce, która także uczestniczyła w obradach Synodu Zwyczajnego w 2001 r. jako jedna z 9 kobiet w gronie 23 audytorów. W 2008 r. na Synodzie Zwyczajnym poświęconym Słowu Bożemu jedyną osobą świecką z Polski i zarazem jedyną kobietą była Ewa Kusz – przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich, która pełniła rolę jednego z 37 audytorów (w Synodzie uczestniczyło 253 ojców synodalnych i 41 ekspertów).

W przypadku posługi liturgicznej uczestnictwo kobiet jest sprawą ciągle wzbudzającą żywe emocje. O ile bez większych problemów przyjęła się w Kościele w Polsce posługa kobiet jako lektorek i psałterzystek, o tyle przepis zezwalający na służbę ministrancką dziewczynkom funkcjonuje tylko w dwóch diecezjach: opolskiej i gliwickiej oraz w pojedynczych kościołach w Polsce, jak np. w gdańskim kościele św. Jana, w pozostałych zaś parafiach jest martwy (pomimo pozytywnych efektów takich praktyk w kościołach na Zachodzie). Na pytania o przyczyny takiego stanu rzeczy padają odpowiedzi: „Nie ma takiej tradycji”, „Dziewczynki są pilniejsze i zniechęcą chłopców” lub „Dziewczynki mogą rozkojarzyć kapłana”. Żaden z tych argumentów nie ma wagi merytorycznej, jest jedynie dowodem nadmiernego przywiązania do tradycji i krzywdzących stereotypów w myśleniu.

Jeśli chodzi o funkcję szafarza nadzwyczajnego, to spośród świeckich pełnią ją tylko mężczyźni. Po prawie 3 latach od zezwolenia wydanego przez Episkopat jedyną diecezją, gdzie ową posługę na szerszą skalę wykonują kobiety jest diecezja lubelska, która może pochwalić się 80 szafarkami. Pierwsze z nich zaczęły pełnić tę funkcję jeszcze dzięki zarządzeniu abp. Bolesława Pylaka, poprzednika abp. Józefa Życińskiego. Instytucja szafarzy świeckich cały czas spotyka się z krytyką ze strony niektórych przedstawicieli Kościoła. Podczas konferencji podsumowującej obrady plenarne biskupów, które odbyły się we wrześniu 2008 r. w Białymstoku, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Józef Michalik wskazał, „że należy uczciwie przemyśleć, czy na spadek powołań nie wpływa także wprowadzanie posługi szafarzy świeckich” 18 . Analogia z duchownymi, którzy boją się, że ministrantki odstraszą chłopców od posługi liturgicznej, nasuwa się sama.

Idźcie i nauczajcie…

Prawo do studiowania teologii dał Polkom kard. Stefan Wyszyński już w latach pięćdziesiątych XX w. Wyprzedził w ten sposób soborowe nawoływanie

aby więcej świeckich uzyskiwało odpowiednie wykształcenie w naukach teologicznych i by wielu spośród nich, studiując gorliwie, teologię uczyniło głównym przedmiotem swoich studiów. Aby to zadanie mogło być wykonane, należy wiernym – tak duchownym, jak i świeckim – przyznać odpowiednią wolność badań, myślenia, jak i pokornego i odważnego wyrażania swoich opinii, w tym zakresie, w jakim są oni do tego kompetentni19 .

Wnikliwe badania na temat kobiet studiujących i wykładających na wydziałach teologicznych w latach 1978-2005 przeprowadził w ostatnim czasie Bartosz Bynowski20 . Z opracowania wynika, że średnio 50% kobiet studiowało w tym czasie teologię, przy czym w początkowej fazie oraz w latach 1989-1992 było ich ok. 40%, a od połowy lat dziewięćdziesiątych liczba ta oscyluje koło 60%. Pod koniec ubiegłego stulecia dało się zauważyć ilościowy wzrost słuchaczek „świętej nauki”, których w roku 1998/1999 było aż 10600. Odpowiednio do większej liczby studentek teologii, da się zaobserwować też większą liczbę absolwentek, które stale stanowią około połowę wszystkich absolwentów teologii. W badanym okresie teologiczne studia magisterskie ukończyło łącznie ponad 13000 kobiet.

Przy tak imponującej liczbę wykwalifikowanych teolożek naturalną koleją rzeczy powinno być, że część z nich zdobywa kolejne stopnie naukowe, po czym zaczyna wykładać. Tymczasem na 1633 obronione doktoraty z teologii tylko 182 należy do kobiet. Najwięcej kobiet doktoryzowało się w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (80), Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (57) oraz w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (24). Rozprawy doktorskie napisane przez kobiety stanowią 11,5% wszystkich prac doktorskich obronionych w badanym okresie. W przypadku habilitacji ten rozdźwięk pomiędzy mężczyznami a kobietami jest jeszcze większy: na 368 habilitacji tylko 8 należy do kobiet (4 obronione na KUL, 3 na UKSW, 1 na PWT we Wrocławiu), co oznacza 2,17% wszystkich prac habilitacyjnych. Stopnia profesora zwyczajnego teologii nie udało się jeszcze zdobyć w Polsce żadnej kobiecie.

Wydawać by się mogło, że w kraju, gdzie funkcjonuje 14 wydziałów teologicznych (nie licząc seminariów duchownych), które kształcą rocznie tysiące studentów – w tym połowę kobiet – pracy dla 182 kobiet ze stopniem doktora nie powinno zabraknąć. Z badań Bynowskiego wynika jednak, że kobiety stanowią jedynie 8,05% kadry naukowo-dydaktycznej na wydziałach teologicznych: na 882 zatrudnionych wykładowców można spotkać 71 kobiet . Istnieją także takie wydziały, które nie zatrudniają ani jednej kobiety.

Skąd bierze się tak znikoma obecność kobiet na wydziałach teologicznych zdominowanych przez duchownych? Jedną z odpowiedzi daje Anna Karoń-Ostrowska:

Wydaje się sprawą naturalną i niepodlegającą wątpliwościom, że mężczyźni studiują filozofię czy teologię, że są liderami wspólnot religijnych. [Gdy chodzi o kobiety] jednak zawsze rodzi się, jak zauważyłam, nawet podświadomie, pytanie: czy dziewczyna przyszła na studia albo do duszpasterstwa naprawdę z potrzeby intelektualnej czy duchowej, czy też dlatego, że na przykład nie wie, co ze sobą zrobić, nie ma pomysłu na życie, nie znalazła męża, nie ma domu ani dzieci, więc chce tu trochę namieszać. […] Można być kimś bardzo wybitnym: profesorem, politykiem, ministrem, ambasadorem, ale gdzieś tam wciąż jest się panną Manią, Hanią czy Ewunią. Charakterystyczne jest też to, że księża dość bezpardonowo przechodzą (jednostronnie) z młodymi kobietami na ty. I tak buduje się relacja ojca czy księdza dziekana, profesora czy dyrektora z kobietą, która bez względu jak byłaby utalentowana, wciąż pozostaje tylko dziewczynką, która jest traktowana protekcjonalnie21 .

Kobiety, nazywane niekiedy „słabą płcią”, były długo uważane za słabsze intelektualnie i niezdolne ze swej natury do pracy naukowej, która była męską dziedziną. Echa takiego krzywdzącego podejścia do kobiet pobrzmiewają do dziś.

Jak księża widzą kobiety

Być może zatem nikła obecność teolożek-wykładowców na uczelniach wyższych, ministrantek i szafarek w kościołach, ekspertek na synodach oraz w wielu innych miejscach, gdzie zapadają decyzje dotyczące życia wiernych, wiąże się z praktycznie rozpowszechnionym w świadomości duchowieństwa postrzeganiem kobiet?

Z badań przeprowadzonych w 2007 r. przez Annę Szwed22 wynika, że choć księża dostrzegają obecność kobiet w Kościele (zwłaszcza na Mszach świętych w dni powszednie i w ruchach parafialnych), to często przypisują im rolę drugoplanową:

W Ewangelii […] są [kobiety], które obmywają mu [Jezusowi] nogi łzami, włosami wycierały, tak, ale to, to są sytuacje, w których kobiety się uniżają i ja uważam, że jak mam panie, które […] klękają przed ołtarzem, żeby podlać kwiatki na przykład, żeby nie zwiędły przy ołtarzu, czy które […] wycierają kurze i klękają, żeby przy stole Pańskim było jakby przyzwoicie, przed stołem Pańskim, to mi się wydaje, że to jest ta sama funkcja. Bo to są nie te czasy i uważam, że każdy powinien znać swoje miejsce i swój szereg. Chociaż ta drugorzędna rola zawsze okazuje się pierwszorzędna23 .

Do czego, zdaniem tak myślących księży, jest powołana kobieta? Przede wszystkim do macierzyństwa, „do zrodzenia, do wychowania dzieci. To jest pierwsze powołanie kobiety. Nikt jej nie zastąpi w tym” – taka była najczęstsza odpowiedź kapłanów. Rzadko pojawiało się przekonanie o powołaniu kobiet do świętości realizowanym na najróżniejsze sposoby. Czterdziestoletni wikariusz mówi:

Powołanie człowiek odkrywa sam i tych powołań może mieć wiele kobieta. Na pewno nie jest tak, że jest powołana tylko do tego, żeby siedzieć w domu, to nie jest powołanie. Powołanie odkrywa kobieta i mężczyzna, a niektórzy w ogóle nie odkrywają i żyją tak bez, na to nie zwracają uwagi. A do czego jest powołana? Po pierwsze […] myślę, że ogólne powołanie kobiety i mężczyzny to jest powołanie […] do świętości. Zdobyć świętość, czyli zbawić się, a teraz, gdzie ona to zdobędzie, czy w małżeństwie, czy w kapłaństwie… czy w służbie Bogu, czy w życiu samotnym, czy w życiu naukowym, czy się poświęci jakiejś pracy społecznej, to ona sama to odkrywa. Ale myślę, że jedno główne powołanie mężczyzny i kobiety to jest to do świętości.

O życiu w pojedynkę wspomniało tylko kilku respondentów, jeden użył nawet słowa „single”. Z ich wypowiedzi wyłania się obraz, w którym życie w samotności jest rodzajem ułomności, niezrealizowania podstawowego powołania do macierzyństwa. Takie ujęcie sprawy rzutuje też na wyobrażenie o siostrach zakonnych. Skoro kwintesencją kobiecości jest macierzyństwo, a zakonnice rezygnują z fizycznej możliwości posiadania dzieci, to miarą ich kobiecości musi być macierzyństwo duchowe. Zakonnicom przypisuje się takie same cechy jak matkom: opiekuńczość, ofiarność, poświęcenie, oddanie, stąd też kojarzenie ich z pracą w szpitalach, ośrodkach pomocy, przedszkolach. O pełnieniu funkcji przełożonej zakonu bądź wykładowcy akademickiego wspominali nieliczni księża, o życiu kontemplacyjnym nie pamiętał żaden.

Pojmowanie kobiecości przez pryzmat macierzyństwa narzuca określone wyobrażenie o kobietach jako tych, które są ściśle związane z rodzeniem i opieką nad dziećmi. Główną cechą matki jest poświęcenie, gotowość do nieustannego dawania siebie dziecku aż do najwyższej ofiary z własnego życia. To na kobietach spoczywa szczególny obowiązek ochrony życia, rozumiany jako opieka nad urodzonymi już dziećmi i sprzeciw wobec wszelkich działań mających zagrozić narodzinom. Matka, poświęcając się rodzinie bez reszty, jawi się jako osoba nie do zastąpienia. O ile możliwy jest brak ojca i w efekcie przejęcie jego obowiązków przez matkę, o tyle sytuacja odwrotna jest uznawana za niebywale trudną: „No zostawić ojca samego bez matki do wychowania dzieci, to on sobie nie poradzi, nie, a matka sobie poradzi z wszystkim”. Z wypowiedzi księży wyłania się zupełnie inne wyobrażenie ról kobiecych i męskich – kobieta zostaje przypisana do sfery prywatnej, mężczyzna do sfery publicznej:

Rodzina, to jest jej pole działania. Rola wychowawcy. Rola matki. Tej, która przekazuje życie, która wychowuje, która… szukam tego zdania, takiego ładnego i gdzieś nie mogę znaleźć, ale czytałem to i nawet te słowa mogłyby stanowić motto jakiegoś rozdziału, że kobiety nie napisały ani Iliady, ani Odysei, ani Trylogii, czy innych pięknych powieści, ale na swoich kolanach wypiastowały największe talenty świata.

Ankietowani księża nie odrzucają w całości idei pracy zawodowej kobiet, ale robią zastrzeżenia, że taka praca może stanowić zagrożenie dla rodziny, więc powinna być podejmowana tylko w sytuacjach konieczności ekonomicznej. Dostrzegane są problemy związane z godzeniem roli gospodyni domowej z pracą zawodową, co potęguje tylko obawę o zaniedbanie podstawowego powołania kobiety. O możliwości pracy z przyczyn innych niż finansowe respondenci mówią rzadko:

I zawsze byłem za tym, żeby kobieta, nawet zajmując się domem, żeby miała choć dwie godziny dziennie jakiejś pracy, żeby poszła po prostu zmieniła przez chwilę warunki, nawet kiedy tam jeszcze poplotkowała. Tak normalnie, ple, ple, ple, takie choćby zwykłe ludzkie, babskie gadanie. To jest chyba dla higieny wewnętrznej bardzo dobre.

Rola kobiety w Kościele jest przedłużeniem jej funkcji w rodzinie, głównie związanej z opieką – nad dziećmi w domu i nad potrzebującymi w ramach parafialnych grup charytatywnych. Księżom często towarzyszy także przeświadczenie o specjalnych zdolnościach kobiet do dbania o czystość, zarówno w przestrzeni domowej, jak i w świątyni:

Bo to trzeba mieć taki zmysł, nie, żeby obrus był na ołtarzu czysty, żeby ampułki były czyste. I tu akurat mamy takiego kościelnego, który ampułki czyści codziennie, który obrusy widać, że są czyste, ręczniczki czyste, to jest zrobione. Ale to nie każdy mężczyzna tak ma. Kobieta ma tak jakby naturalne predyspozycje do tego.

Często taka bliskość kobiet przy ołtarzu jest jedyną pożądaną przez księży. Dziewczynki i kobiety dopuszczane są jeszcze do czytania modlitwy wiernych czy śpiewania psalmów, ale już pełnienie funkcji ministrantki lub szafarki wzbudza sprzeciw. Ankietowani księża nie dostrzegali potrzeby tego rodzaju służby liturgicznej kobiet, co więcej, uważali, że jest to próba wdarcia się do ostatniego bastionu męskości, która może być bardzo groźna w skutkach.

We wszystkich wypowiedziach pobrzmiewa wyrywkowa wiedza na temat nauczania Kościoła o kobietach, głównie ta skupiająca się na jej powołaniu do macierzyństwa. Tylko jeden z respondentów nazwał Jana Pawła II „feministą”, a żaden nie słyszał o wezwaniu do „nowego feminizmu”.

Problemem jest brak problemu

Przy ocenianiu stosunku księży do kobiet, należy pamiętać, że ich formacja jest ściśle związana z tradycją kulturową, w której się dokonuje. Przyszły ksiądz dorasta w środowisku rodzinnym, które wpaja mu określone wzorce. Macierzyństwo, troska o ochronę życia poczętego oraz realizacja poprzez działalność charytatywną – to w opinii publicznej główne zadania, jakie Kościół stawia przed kobietami. Walka o prawa kobiet znajduje się dopiero na siódmym miejscu, z poparciem 8,5%24 . 74,4% Polek i Polaków przebadanych przez CBOS w 2007 r. za niemożliwą do pełnienia aktualnie w Kościele uznaje funkcję ministrantki, 64,4% ekonoma, 67,7% sędziego sądu kościelnego, 73,3% nadzwyczajnego szafarza Eucharystii25 . Aż 85,1% wiernych nie zetknęło się z hasłem „nowy feminizm”, a wśród tych, którzy znają pojęcie, największa grupa uznała je za określenie nowego ruchu feministycznego dążącego do liberalizacji prawa aborcyjnego26 !

Może warto postawić pytanie, czy przeciętna katoliczka jest zadowolona ze swojego miejsca w Kościele? Co ciekawe, w polskim Kościele instytucjonalnym dotychczas takiego pytania głośno raczej nie zadawano. Kwestia kobiet, choć często podnoszona przez świadome i aktywne katoliczki, nie istniała w dyskursie publicznym w Kościele, bo kobieta przy wyraźnie deklarowanym szacunku dla jej płci, rzadko jest traktowana jako partner w rozmowach na tematy zasadnicze. Ostatnim tego przykładem jest fakt, że w niedawno powołanym – bardzo potrzebnym! – Zespole Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, którego pierwsze spotkanie odbyło się 12 grudnia 2008 r. w Warszawie, jest 10 mężczyzn, a nie ma żadnej kobiety, na przykład lekarki, choć przecież takie kwestie jak in vitro czy eksperymentowanie na embrionach są ściśle związane z organizmem kobiety.

Dyskusje na temat miejsca kobiet w Kościele toczyły się bez większego zainteresowania ze strony hierarchów. Kościół instytucjonalny nie widział problemu. I to właśnie stanowi problem! Rola kobiety była wzmiankowana przez przedstawicieli hierarchii w nielicznych wypowiedziach związanych z reguły z wydarzeniami politycznymi. W żadnym z listów Episkopatu Polski nie została przedstawiona treść listu apostolskiego o powołaniu i godności kobiety Mulieris dignitatem, wydanego w 1988 r. Jest to pierwszy oficjalny dokument poświęcony w całości sprawom kobiet, a jednak doczekał się tylko paru słów w liście wydanym 6 października 1988 na zakończenie Roku Maryjnego: „Zachęcamy wszystkich, a zwłaszcza kobiety, do uważnego zapoznania się z treścią tegoż Listu. Zrozumiemy wówczas lepiej, jak wiele zawdzięczamy Maryi, w której Bóg ukazał wspaniały ideał godności kobiecej” 27 . Jest to o tyle zadziwiające, że adhortacja apostolska o św. Józefie stała się tematem jednego z kolejnych listów pasterskich Episkopatu.

Pozytywnym sygnałem jest sympozjum, jakie odbyło się 22 października w Płocku z inicjatywy biskupa płockiego Piotra Libery z okazji 20. rocznicy wydania Mulieris dignitatem. Zaproszone kobiety siadły z bp. Liberą przy jednym stole i rozmawiały, co można zrobić, aby zmieniać schematy myślowe dotyczące roli kobiet. Jednym z pierwszych kroków jest uświadomienie sobie wagi wieloletnich błędów i zaniedbań. W homilii tego dnia bp Libera nawoływał do wierności duchowi Ewangelii, gdzie Chrystus jest najlepszym wzorem poszanowania godności każdego człowieka. Wówczas też padły słowa, na które czekało wiele kobiet w Kościele w Polsce:

I ja dzisiaj w imieniu Kościoła Płockiego mówię do Was, Drogie Siostry, Drogie Kobiety – przepraszam! Przepraszam, że to, że często w naszych wspólnotach niedoceniany jest, a nawet lekceważony jest „geniusz kobiety”.

Bp Libera nie poprzestał na deklaracjach. Już w połowie listopada zatrudnił pierwszą w Polsce kobietę-rzeczniczkę diecezji. Została nią świecka dziennikarka, doktor teologii Elżbieta Grzybowska. Czy to znak, że nadchodzą zmiany?

Ewa Karabin

Ewa Karabin – ur. 1983. Doktorantka teologii moralnej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Sekretarz Laboratorium WIĘZI. Mieszka w Warszawie.


1 Paweł VI, Przemówienie do uczestniczek Krajowego Zjazdu Włoskiego Ośrodka Kobiet (CIF) (6 grudnia 1976): Insegnamenti di Paolo VI, XIV (1976), 1017, cyt. za Jan Paweł II, Mulieris Dignitatem 1 [dalej: MD].
2 MD 6.
3 W języku hebrajskim występuje gra słów iš – mężczyzna, išša – kobieta. W tłumaczeniu Wujka w tym miejscu zamiast słowa „kobieta” pojawia się neologizm „mężyna”.
4 MD 7.
5 Tertulian, O klejnocie kobiet, 1, 1-2, cyt. za E. Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, Warszawa 2006, s. 269.
6 MD 10.
7 Zob. E. Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, dz. cyt., s. 272.
8 Por. Dz 1, 12-14.
9 Jan Paweł II, Evangelium vitae 99.
10 MD 20.
11 Jan Paweł II, Familiaris consortio 23.
12 Jan Paweł II, Vita consecrata 57.
13 Tamże, 58.
14 EV 99.
15 Jan Paweł II, List do kobiet ogłoszony 10 lipca 1995 roku, w związku z IV międzynarodową konferencją ONZ na temat kobiet, która odbyła się we wrześniu 1995 w Pekinie.
16 Tamże, 6.
17 Jan Paweł II, Ecclesia in Europa 43.
18 Zob. http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&id=8671&typ=INFORMACJE
19 Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes 62.
20 B. Bynowski, Kobiety na wydziałach teologii chrześcijańskiej w Polsce, w: Godzina kobiet?, dz. cyt., s. 319-360.
21 Jarosław Makowski, Nigdy nie byłam pod butem. Rozmowa z Anną Karoń-Ostrowską, w: Kobiety uczą Kościół, dz. cyt., s. 106-108.
22 Anna Szwed, w okresie od maja do września 2007, przeprowadziła 38 wywiadów z kapłanami z 35 dekanatów archidiecezji krakowskiej, którzy zajmują się na co dzień pracą w parafii. Ankietowani byli zróżnicowani wiekowo (25-75 lat) oraz pod względem pełnionej funkcji (21 proboszczów i 17 wikariuszy). Z racji ograniczenia terytorialnego wyniki badań nie stanowią reprezentacji dla całego kraju, ale wskazują na pewne sposoby myślenia wśród duchownych.
23 Ten i kolejne cytaty podaję za A. Szwed, „Nie ma Kościoła bez kobiet”. Obraz roli kobiet w wypowiedziach księży katolickich (na podstawie badań jakościowych), w: Godzina kobiet?, dz. cyt., s. 361-373.
24 M. Chrząstowska, Recepcja nauczania Kościoła o kobietach w społeczeństwie polskim (na podstawie badań ilościowych), w: Godzina kobiet?, dz. cyt., s. 376.
25 Tamże, s. 390.
26 Tamże, s. 433.
27 Cyt. za E. Adamiak, Nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego o kobietach. Ujęcie dogmatyczne, w: Godzina kobiet?, dz. cyt., s. 31.

1

Kościół jest kobietą

Kobieta

Kościół w Polsce

Ewa Karabin

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?