Czytelnia

Małżeństwo: reaktywacja

Marek Rymsza

Marek Rymsza, Małżeństwo nie jest sprawą prywatną, WIĘŹ 2009 nr 11-12.

Wzór życia rodzinnego silnie korelował z innymi elementami etosu mieszczańskiego, opisanego i wnikliwie analizowanego przez wielu socjologów, między innymi Maxa Webera i Marię Ossowską. Ten pierwszy używał na jego określenie nieco węższego terminu — „etos purytański” — dla zaznaczenia, że choć etos ten silnie oddziaływał na całą mieszczańską Europę, to współtworząca go wiązka wzorów kulturowych była mocniej zakorzeniona w krajach protestanckich niż katolickich. W tych pierwszych normy kulturowe praktycznie nie pozostawiały członkom warstwy mieszczańskiej alternatywy dla zamążpójścia/ożenku. W krajach katolickich kultura nie stwarzała tak silnej presji na zawarcie związku małżeńskiego i założenie rodziny.

Kościół katolicki doktrynalnie doceniał, co prawda, wartość małżeństwa (uznając je za jeden z sakramentów), ale świadomie wybrane bezżeństwo (celibat, dziewictwo) uznawał wówczas za stan stojący wyżej w aspekcie duchowym. Dlatego w Kościele katolickim funkcjonowały liczne zakony (wiek XIX charakteryzował się wręcz „wysypem” nowych zgromadzeń), a księży diecezjalnych obowiązywał celibat (nic się w tej sprawie nie zmieniło do dzisiaj); natomiast protestanckich pastorów celibat od początku nie obowiązywał, a zakonów protestanckich w ogóle nie ma3.

Przedmiotem niniejszych rozważań nie są jednak religijne uwarunkowania instytucji małżeństwa. O etosie purytańskim warto wspomnieć dlatego, że purytanizm do dzisiaj jest istotnym regulatorem zachowań społecznych właśnie w krajach o silnej kulturze protestanckiej, a przejawia się w tendencji do ścisłego regulowania funkcjonowania sfery publicznej. Poniekąd ruch politycznej poprawności, który próbuje obecnie zredefiniować instytucję małżeństwa, można traktować jako purytanizm à rebours, o czym będzie jeszcze mowa.

Z dzisiejszej perspektywy w mieszczańskim modelu życia rodzinnego uwagę przykuwa zróżnicowanie ról społecznych męża i żony, a nierówność statusów — wręcz razi. Podkreślmy, że z pozycji lewicowych każde faktyczne różnicowanie kobiet i mężczyzn w życiu społecznym (tzw. „nierówność wyników”) uznawane jest obecnie za przejaw dyskryminacji tych pierwszych. Inne stanowiska ideologiczne są mniej radykalne, ale generalnie we współczesnej Europie dominuje orientacja na relacje „partnerskie” w życiu społecznym, a trend ten obejmuje także instytucję małżeństwa.

Zaznaczmy jednak, że chociaż elementy nierówności statusów męża i żony w rodzinie mieszczańskiej czasów wiktoriańskich istniały bezdyskusyjnie (np. żona nie mogła samodzielnie dysponować wspólnym majątkiem, mąż mógł — i dysponował), to w znacznej mierze kulturowe rozróżnianie ról męża i żony nie miało charakteru hierarchizującego. Jak argumentują Brigitte i Peter Bergerowie w książce The War over the Family. Capturing the Middle Ground, prowadzenie przez kobietę domu i zajmowanie się dziećmi bynajmniej nie deprecjonowało jej pozycji w rodzinie, gdyż ta ostatnia była ukierunkowana właśnie na wychowanie dzieci. To dopiero uznanie pracy zawodowej za istotny składnik życiowej samorealizacji i wyznacznik statusu społecznego jednostki oraz tendencja do cenienia pracy zawodowej wyżej niż nieodpłatnej pracy na rzecz gospodarstwa domowego doprowadziły w latach sześćdziesiątych XX wieku do frontalnej kontestacji mieszczańskiego wzoru małżeństwa i rodziny. Warto mieć na uwadze, że analizując funkcjonowanie różnych instytucji społecznych w sposób akulturowy i ahistoryczny (czyli bez uwzględnienia ich kulturowego i historycznego kontekstu), zazwyczaj dokonujemy uproszczeń, ideologizacji i zniekształceń — potrafimy wówczas badane instytucje zreinterpretować dla potrzeb bieżącej debaty, ale nie jesteśmy w stanie zrozumieć ich funkcjonowania.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 następna strona

Małżeństwo: reaktywacja

Marek Rymsza

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?