Czytelnia

Małżeństwo i rodzina

Joanna Petry Mroczkowska

Joanna Petry Mroczkowska, Małżeństwo po amerykańsku, WIĘŹ 2006 nr 9.

Drugi mit głosi, że rozwód jest kryzysem chwilowym, najbardziej przykrym dla rodziców i dzieci w momencie rozejścia się. Tymczasem konflikt między rodzicami trwa zazwyczaj tak długo, jak długo trwają kontakty dotyczące dzieci. Dzieci z rozbitych rodzin przez całe lata zmagają się więc z kłopotliwym bagażem. Już jako dorośli częściej niż inni spodziewają się porażki w życiu prywatnym. Młodych ludzi charakteryzuje najczęściej trudność w okazywaniu uczuć, bezradność wobec konfliktów małżeńskich, bo wzrastały w domach, gdzie konfliktów się nie rozwiązywało, lecz się od nich odchodziło. Podobne konkluzje zawiera książka Elizabeth Marquardt „Between Two Worlds. The Inner Lives of Children of Divorce” („Między dwoma światami. Życie wewnętrzne dzieci z rozwodów”, Crown Publishers 2005), w której autorka dokumentuje fakt rozdarcia dzieci pomiędzy dwa różne światy.

„Podręcznikiem doświadczenia rodziny postnuklearnej” stała się książka profesor psychologii Eileen Mavis Hetherington „For Better or For Worse. Divorce Reconsidered” („Na dobre i na złe. Nowe badania nad rozwodem”, W.W. Norton &Company 2002). Hetherington objęła badaniami 1400 rodzin i 2500 dzieci na przestrzeni 30 lat. Praca ta nie tyle broni rozwodów, ile przyjmuje podejście bardziej pragmatyczne. Skoro już rozwody są, to „żyjmy z tym jak najmądrzej”. Relację małżeńską autorka porównuje do konta bankowego: oboje partnerzy dokonują wpłat w postaci czynników wzmacniających (wzajemne wsparcie i intymność) oraz wypłat, które związek osłabiają. Emocjonalne podstawy małżeństwa ulegają nadwerężeniu, kiedy pojawia się brak równowagi między „wpłatami” i „pobieraniem”, który często doprowadza do rozwodu. Żadnemu związkowi nie „pomagają” cechy takie, jak impulsywność, drażliwość, skłonność do zachowań socjopatycznych, depresja. Autorka ujmuje rozwód jako proces, który może, ale nie musi być destrukcyjny, stwarza bowiem pewną okazję dla rozwoju osobowego.

Trzeba jednak dodać, że większość Amerykanów (56%) jest dziś za utrudnieniem rozwodów. Pojawiła się nawet – postulowana przez środowiska konserwatywne – forma „małżeństw-przymierzy” (covenant marriage). Jej zwolennicy dowodzą, że jest to odpowiedź na rosnącą powszechność rozwodów bez orzekania o winie. Procedura małżeństw-przymierzy polega na dłuższych przygotowaniach do ślubu i wielu pisemnych deklaracjach, w których podkreśla się zamiar pozostania w związku przez całe życie. Mówi się tu o „przymierzu”, gdyż jest to pojęcie zakładające bezwarunkową zgodę, silniejsze niż „umowa”. Pary, które zawierają tego rodzaju ślub, prawnie ograniczają sobie możliwość rozwodu do sytuacji wyjątkowych, jak np. cudzołóstwo, przemoc małżeńska, porzucenie czy długotrwała separacja. Od 1997 roku w kilku południowych stanach małżeństwa-przymierza stały się oficjalną alternatywą. Można także prawnie zmienić status dotychczasowego zwykłego małżeństwa na formułę przymierzową. Dotychczas jedynie około 1-3% amerykańskich par wybrało tę formę zawarcia małżeństwa

Projekt: miłość

Większą niż dawniej niechęć czy strach przez zawieraniem małżeństwa znawcy przedmiotu wiążą z problemem nadmiernych oczekiwań i wymagań wobec osobowości małżonka i “jakości” związku. Hetherington cytuje badania, które ujawniają, że młodsze pokolenie jest w swoim odczuciu “mniej szczęśliwe” w małżeństwie niż pokolenie rodziców.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Małżeństwo i rodzina

Joanna Petry Mroczkowska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?