Czytelnia

Mężczyzna

Cezary Gawryś

Cezary Gawryś, Mężczyzna, Jezus z Nazaretu, WIĘŹ 2003 nr 7.

Przykłady można by oczywiście mnożyć. Jedno nie ulega kwestii: Jezus nie miał kompleksów ani zahamowań uczuciowych, dobrze się czuł w swojej skórze, miał doskonały kontakt z ludźmi obu płci, umiał okazywać im zrozumienie, współczucie, troskę, gniew, ale także czułość wyrażającą się w dotyku (sceny uzdrawiania). Pięknie pisze o tym Anselm Grün w swojej książce „Portrety Jezusa”. Można więc powiedzieć, że był naprawdę dojrzałym mężczyzną, o mocnym poczuciu swojej męskiej tożsamości.

Bliski, kochający Józef?

Osiągnięcia współczesnej psychologii, mówiące o tym, jak kluczową rolę w kształtowaniu uczuciowości dziecka, a także w budowaniu jego tożsamości płciowej, odgrywają relacje z obojgiem rodziców przeżywane w dzieciństwie, skłaniają nas do zadania sobie pytania, jak to mogło wyglądać w przypadku Jezusa z Nazaretu. Skierujmy więc z całą pokorą spojrzenie na Marię i Józefa. Tradycja wiary mówi o czułej, współczującej, bezgranicznej, ale i mądrej (o czym będzie jeszcze mowa dalej) miłości, jaką okazywała Jezusowi Matka. Jakże wymownie oddają tę relację Matki do Syna ikony bizantyjskie (Eleusa, czyli Miłosierna), w prawosławiu znane pod nazwą Umilenije – choćby ta najbardziej czczona w tradycji rosyjskiej, Włodzimierska. Jezus z ufnością i czułością tuli się tu do policzka swojej Matki, która jest Mu całkowicie oddana – jest dla Niego, przeczuwa czekające Go cierpienie i mimo to jest z Jego powodu najgłębiej szczęśliwa. A Józef? Jakim był tatą dla małego Jezusa?

Józef na kartach Ewangelii nie wypowiada ani jednego słowa, ale jest bardzo mocno obecny. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niektórzy autorzy, także katoliccy, powątpiewają, czy Józef jako dziewiczy małżonek Marii może być dla nas, mężczyzn żyjących w małżeństwie, wzorem do naśladowania. Takie wątpliwości są jednak moim zdaniem przejawem jakiegoś bardzo płytkiego spojrzenia na człowieka. Biblia, a za nią nauczanie Kościoła głosi, że pożycie seksualne jest dobre i piękne, kiedy jest „mową ciała” kochających się małżonków. Ale wiemy przecież doskonale, że aby opanować ten „język miłości”, mężczyzna musi najpierw nauczyć się „milczeć” (zachowywać seksualną wstrzemięźliwość). Józef, znajdujący się w zupełnie jedynej i niepowtarzalnej sytuacji, przeżywający szczególną relację z Jahwe (wstrząsające i niepojęte doświadczenie z poczęciem Jezusa), wybrał w swoim małżeństwie całkowite „milczenie” (wstrzemięźliwość seksualną) jako język miłości. Inni małżonkowie nie muszą dokonywać tak radykalnego wyboru, ale przecież i oni, jeśli nie potrafią czasami „zamilknąć”, to nie potrafią też naprawdę kochać. Józef jest więc dla mnie wzorem mężczyzny także pod tym względem. Natomiast w relacji do przybranego Syna odegrał – sądząc „po owocach” – swoją rolę ziemskiego ojca najlepiej jak mógł.

Najpierw stwierdźmy podstawową rzecz: Józef był przy swej Małżonce i przy Synu obecny. Jak długo, tego dokładnie nie wiemy. Po raz ostatni pojawia się w epizodzie pielgrzymki do Jerozolimy, kiedy Jezus ma lat dwanaście. Gdy zupełnie dorosły Jezus, w wieku około trzydziestu lat, rozpoczyna działalność publiczną, Maria jest już wdową. Biorąc pod uwagę, że chłopiec żydowski w wieku trzynastu lat, dostąpiwszy obrzędu bar micwa, stawał się pod względem religijnym mężczyzną, a także zaczynał pracować, można uznać, że Józef był obecny przy Jezusie przez cały okres dzieciństwa. To Synowi wystarczy.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 następna strona

Mężczyzna

Cezary Gawryś

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?