Czytelnia

Polacy - Niemcy

Kamil Markiewicz, Na tropach Niemca, WIĘŹ 2008 nr 7-8.

Autor „Obrazków...” nie poprzestaje jednak na edukacji historycznej, ale przygląda się poszczególnym wystawom przez pryzmat jak najbardziej aktualnych pytań. Już od pierwszych stron – teksty uporządkowane są według chronologii okresu, jakiego dotyczą odnośne ekspozycje – natrafiamy na aluzje do współczesnych procesów politycznych. Czytamy na przykład, że Ottona I przedstawia się jako prekursora integracji europejskiej, samą Rzeszę jako źródło tradycji federalizmu współczesnej Republiki Federalnej, zaś Złotą Bullę cesarza Karola IV Luksemburczyka jako „dalekiego przodka obecnej konstytucji RFN”.

Semka zarzuca organizatorom wystaw pomijanie niektórych aspektów historii, a tym samym jej naginanie do przyjętej uprzednio tezy o pozytywnym przesłaniu, płynącym z dziejów państwa niemieckiego. Przemilczeli oni na przykład podbój przez Ottonów Słowian połabskich czy też fakt, że władcy ci byli w okresie III Rzeszy sławieni jako – jak to określa autor książki– „patroni Drang nach Osten”.

Jak można oczekiwać, z największą krytyką konserwatywnego publicysty spotykają się elementy ekspozycji dotyczących historii najnowszej, zwłaszcza popularne dziś w RFN wystawy związane z ucieczką i deportacją Niemców z ziem znajdujących się dziś w granicach naszego kraju, a także innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Jeden z zawartych w książce tekstów poświęcony jest Muzeum Niemców Karpackich na Słowacji sponsorowanemu przez ziomkostwa. Semka nie bez racji wytyka autorom tego typu wystaw tendencję do wyrywania tematu wysiedleń/wypędzeń ludności niemieckiej z uwikłania jej w kres III Rzeszy i wojny: Wystawę – pisze – otwiera kompozycja wpisująca deportację Niemców po II wojnie światowej w kontekst odwiecznych cierpień różnych ludów. [...] Autorzy wystawy zebrali video-relacje Polaków i Niemców, który musieli opuścić rodzinne strony – od pani Anieli z Wilna po byłych niemieckich mieszkańców Wrocławia. Teza [...] brzmi następująco: wszyscy jesteśmy tacy sami, dobrze rozumiemy, jak smakuje utrata ziemi dzieciństwa.

Zdaniem Semki ujmowanie deportacji wyłącznie jako indywidualnych tragedii przedwojennych mieszkańców Śląska czy Prus Wschodnich – z pominięciem uwikłania Niemców w nazizm, polityki III Rzeszy na podbitych terenach oraz sytuacji międzynarodowej po II wojnie światowej – rodzi poważne niebezpieczeństwo. W takich działaniach – sugeruje publicysta – chodzi o możliwość reinterpretacji przez młode pokolenie Niemców wspomnianych wydarzeń jako wybuchu niewytłumaczalnego amoku szowinizmu, jaki ogarnął Polaków czy Czechów i położył kres wielowiekowemu sąsiedztwu Niemców oraz narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Jednocześnie jednak autor „Obrazków...” pozostaje sceptyczny wobec popularnej idei tworzenia w ramach międzynarodowej współpracy ekspozycji mających w równym stopniu oddać punkty widzenia i narracje historyczne wszystkich zainteresowanych stron. Podkreśla, że sprawy nie rozwiąże proponowane przez niemieckich polityków poszerzenie wystawy poświęconej deportacjom Niemców o dział podejmujący temat polskich wysiedleńców. Przy okazji opisu Muzeum Śląskiego w Görlitz mówi wprawdzie o możliwości utworzenia placówki z równoprawną pozycją wszystkich partnerów – niemieckiego, polskiego i ewentualnie także czeskiego. Zwraca jednak uwagę na poważne wyzwania finansowe, z jakimi wiązałoby się takie przedsięwzięcie dla strony polskiej. Jednocześnie zarzuca naszym decydentom brak hojności w dotowaniu wydarzeń promujących własne spojrzenie na historię: Co by się stało – pyta – gdyby Niemcy zaproponowali nam zbudowanie wspólnego muzeum Śląska przy równym podziale kosztów. Przykładowo, muzeum ma budżet 900 tys. euro rocznie. Czy Polacy byliby zdolni do takich inwestycji? Kiedy Niemcy budują własne muzea, często nie zgadzamy się z ich ocenami historii, ale czy robimy coś dla tworzenia własnej śląskiej tożsamości?

poprzednia strona 1 2 3 4 następna strona

Polacy - Niemcy

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?