Czytelnia

Teologia teatru

Paweł Dobrowolski

Paweł Dobrowolski, Nie przepędzicie Boga ze sceny! Manifest teologii teatru, WIĘŹ 2007 nr 5.

Teologia teatru to projekt skonfrontowania języka teologii i języka teatru w celu znalezienia ich miejsc wspólnych. Za pomocą genealogii chce sprawdzić, w jaki sposób pewne pojęcia, takie jak scena, wcielenie, maska czy dramat, znalazły się w słowniku pojęć teatralnych. Teologia teatru jest pytaniem, czy teatrowi w wyniku rzekomej sekularyzacji udało oddzielić się od religii, zostawić ją na boku. Czy nabożny stosunek do tekstu w teatrze nie jest przypadkiem pozostałością po teatrze liturgicznym, który de facto był tylko jego ilustracją? Na ile scena teatralna nadal jest teologiczna (logocentryczna)? Czy nie jest nadal zdominowana przez utożsamionego ze słowem Boga, który — usytuowany poza teatrem — kieruje nim wciąż z dala?11 Czy doktryny teatralne nie są po prostu zsekularyzowanymi pojęciami teologicznymi?

Teologia teatru jako wyraz sprzeciwu wobec myślenia unifikującego sytuuje się na przecięciu tego, co tradycyjna historiografia próbowała rozgraniczyć (idol/ikona, religijny/niereligijny, sacrum/profanum itd.). Poddaje ona zarazem krytyce podział na teatr religijny i świecki (niereligijny) i pyta, czy jest on jeszcze prawomocny. Co nazywamy teatrem religijnym? Gdzie przebiega granica między nimi? Tradycyjnie za religijny uważa się taki teatr, który w sposób bezpośredni treścią czy formą odnosi się do religii czy obrzędu. Takie rozumienie teatru religijnego niebezpiecznie ogranicza to pojęcie i czyni je zupełnie bezużytecznym. Być może należałoby z niego w ogóle zrezygnować, gdyż zamiast tłumaczyć i opisywać współczesną rzeczywistość teatralną, zamazuje ją tylko?

Krytyczny namysł nad kategorią sacrum i dostrzeżenie jej ambiwalencji tworzy przestrzeń, w której możliwe staje się połączenie tego, co w naszej kulturze zawsze rozgraniczano, nazywając ikoną i idolem. Nieznośna dwuznaczność przymiotnika sacrum, oznaczającego jednocześnie i „święte”, i „przeklęte” (sacer esto znaczy „niech będzie przeklęty”; problem ambiwalencji tego przymiotnika omawiał w IV wieku Serwiusz w komentarzu do Eneidy, III 57: auri sacra fames — przeklęta żądzo złota.)12, nie pozwala łatwo oddzielać ikony od idoli. Teologia teatru, na wzór teologii, chce w granicach jednego doświadczenia pogodzić moment kontemplacji z momentem spektaklu, gdzie moment kontemplacji oznacza sferę bezsłownej i bezczasowej kontemplacji, zrodzonej w ciszy, w pustce [...], sferę medytacji, w której ascetyczni mnisi buddyjscy odkrywają w naturze tchnienie wieczności i potrafią wyjść poza przemijanie13, zaś moment spektaklu to sfera kultury dworskiej, zanurzonej w estetycznej rozwiązłości, obchodzącej nieustanny festiwal sztuczności, nieprzerwaną paradę semiotycznych fajerwerków, wywołujących u widzów eksplozję zachwytu14. Tym dwóm biegunom — tylko pozornie spolaryzowanej estetyki — teologia teatru pragnie stworzyć przestrzeń, w której będą mogły się spotkać.

Przywrócić teatrowi właściwy ciężar

Tradycyjna historiografia sytuuje przedstawienia teatralne w obrębie zjawisk estetycznych. Zbiegniew Raszewski pisze na przykład: Wedle mojego przekonania jedną z pierwszych rzeczy, którego badacza widowisk obowiązują, jest wyłączenie z pola badawczego tych przejawów życia zbiorowego, które mają naturalny związek ze światem wartości15. Jedną z konsekwencji tego rodzaju myślenia jest traktowanie teatru jako mieszczańskiej rozrywki.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 następna strona

Teologia teatru

Paweł Dobrowolski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?