Czytelnia

Psychologia a duchowość

Katarzyna Jabłońska

Odpocząć do... sensu, Z Adamem Jawińskim i ks. Krzysztofem Grzywoczem rozmawia Katarzyna Jabłońska, WIĘŹ 2007 nr 8-9..

Dosyć podejrzany mechanizm.

A. Jawiński: Oczywiście! Przede wszystkim bardzo niezdrowe jest to, że często sami sobie wyznaczamy rolę pokrzywdzonego. A odwoływanie się do poczucia krzywdy bywa nierzadko zakamuflowaną manipulacją, rodzajem szantażu.

No tak, jednak ta rola może spowodować że – być może po raz pierwszy – dam sobie wewnętrzne prawo do odpoczynku.

ks. K. Grzywocz: To złudzenie. Człowiek, który ma ze sobą takie kłopoty, że aż musi szantażować innych i samego siebie poczuciem krzywdy – nie odpocznie.

A. Jawiński: Zgadzam się. Taka motywacja, często zresztą podświadoma, niczego dobrego nie wróży. Ktoś, kto wyznacza sobie rolę skrzywdzonego, jeszcze tylko dokłada sobie trudu, coraz bardziej się zapętla. Pielęgnowanie poczucia krzywdy, nawet uzasadnionej, niszczy.

Czyli dopóki nie uporam się z poczuciem krzywdy – nie odpocznę?

ks. K. Grzywocz: Właśnie tak. Skrzywdzony cały skupiony jest bowiem na tym, co było: ktoś coś mi zrobił lub czegoś nie zrobił, zostałem niesprawiedliwie potraktowany, byłem za mało kochany etc. Być może rzeczywiście tak było. Jednak dopóki nie wybaczę i nie pojednam się z krzywdzicielem, którym nierzadko jestem dla siebie również ja sam – nie tylko nie odpocznę, ale w ogóle nie będę mógł w pełni doświadczać swojego życia, które dzieje się tu i teraz. Przeszłość jest ważna, ale nie może zamykać na teraźniejszość. Poczucie krzywdy bardzo często więzi nas w przeszłości i sprawia, że tracimy kolejny dzień życia. Kiedy nieustannie żyję tym, co wydarzyło się wczoraj, wtedy nie ma „dzisiaj” i nie ma „jutro”.

Wniosek z tego, że odpoczynek wymaga ciężkiej pracy, wymaga też i odwagi.

ks. K. Grzywocz: Czasem wymaga większej odwagi niż skoki na bungee. Dlatego wypoczynek bywa niekiedy ucieczką nie tylko od tego, co robię, od swojej pracy czy rutyny codzienności, ale w ogóle od swojego życia, od samego siebie. Dziwna forma odpoczynku może być właśnie ucieczką od tego, co mnie męczy. Oczywiście odpoczynek, który stanowi taką formę ucieczki od siebie, nie może się powieść, przeciwnie – spowoduje jeszcze większe zmęczenie. Ucieczka męczy jeszcze bardziej niż praca, zresztą praca również niekiedy bywa ucieczką.

Co w takim razie ma zrobić ktoś, ktoś nie ma odwagi, kto boi się podjąć trud spotkania z samym sobą?

ks. K. Grzywocz: Ktoś taki z pewnością potrzebuje pomocy fachowca. Jeżeli nie poszuka pomocy, świat, w którym żyje, będzie dla niego zamknięty, on sam będzie jego więźniem, a nie uczestnikiem. W takiej sytuacji łatwo zatracić nie tylko radość życia, ale jego sens.

Zaczęliśmy od odpoczynku, a doszliśmy do poczucia sensu życia...

ks. K. Grzywocz: Słuchałem kiedyś wykładu psychoterapeutki, która twierdziła, że przewlekłe zmęczenie, wypalenie, ma swoje źródło w utracie sensu. Bliska jest mi ta teza.

Czy odpoczynek może być pomocny w poszukiwaniu sensu? Czy można odpocząć „do sensu”, ku sensowi?

A. Jawiński: Pytanie „ku czemu odpoczywamy?” budzi moje podejrzenia, brzmi jak zadanie. A jeżeli traktujemy odpoczynek jako zadanie, nigdy wypoczniemy. Będzie to po prostu mobilizacja. Przez samą mobilizację do szukania sensu nie odnajdziemy go.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 następna strona

Psychologia a duchowość

Katarzyna Jabłońska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?