Czytelnia

Historia

Polacy - Żydzi

Marcin Zaremba, Oni mordują nasze dzieci. Mit mordu rytualnego w powojennej Polsce, WIĘŹ 2007 nr 10.

Rano 12 czerwca wszystkich rzeszowskich Żydów zaprowadzono na posterunek milicji. Byli bici przez konwojujących ich milicjantów. Tłum zelektryzowany wiadomością o mordzie rytualnym rzucił się do rabowania i plądrowania żydowskich mieszkań i warsztatów pracy (m.in. fabryczki cukierków Józefa Landaua). Odprowadzanych na komisariat Żydów „nazywano zbrodniarzami i mordercami dzieci katolickich”12. W ruch poszły kamienie i pięści. Pobitych zostało wiele osób. Były próby nakłonienia żołnierzy do przyłączenia się do ekscesów. Kres zajściom położyła kompania wojsk granicznych — zmilitaryzowanych jednostek NKWD13. Prawdopodobnie to właśnie „radzieckie czynniki” wydały rozkaz bezzwłocznego wypuszczenia aresztowanych Żydów bez przesłuchania. W ślad za nim Komenda Wojewódzka MO w Rzeszowie uznała dochodzenie Komendy Powiatowej za bezpodstawne, a całą akcję oskarżającą Żydów o mord rytualny — za prowokację polityczną.

Tu mamy Katyń dla naszych dzieci

Morderstwo dziewczynki stało się tematem dnia. Gazeciarze wołali: „Żydzi zamordowali dzieci katolickie”, choć poranne wydania gazet w ogóle o sprawie nie wspominały. „Wiadomość o zamordowaniu kilkunastu dzieci, jak lotem błyskawicy rozeszła się po całym mieście” — czytamy w relacji spisanej w Krakowie 16 czerwca przez jednego z rzeszowskich Żydów. „Do godzin wieczornych ludność katolicka zbierała się na ulicach miasta, komentując powyższy wypadek, a nawet odprowadziła karetkę, w której złożono zwłoki zamordowanego dziecka”14. Jeden z funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa podsłuchał rozmawiające na rynku rzeszowskim kobiety: „Ot, widzicie, powiada kobieta, znajdująca się w grupie ludzi, za to, żeśmy im jeść dawali i ukrywali ich, to teraz mordują nasze dzieci. I trzeba Katynia? — Powiada druga: „Tu mamy Katyń dla naszych biednych dzieci, przez pięć lat męczonych. Oj, żeby tak moje dziecko zginęło, to ja bym tym żydziakom oczy wydrapała, ano by i milicja nie pomogła15. Dialog ten ujawnia stan zbiorowej psychozy, która ogarnęła mieszkańców miasta. Wzburzenie było tak wielkie, że istniało niebezpieczeństwo samosądów. Po mieście krążyły fantastyczne wersje, jakoby ofiarami miało paść nawet trzydzieścioro dzieci. Wieszczono krwawą zemstę16. W tych okolicznościach większość rzeszowskich Żydów w obawie o swoje bezpieczeństwo opuściła miasto. Zwłoki dziewczynki zostały pochowane po kryjomu 13 czerwca rano. Uniknięto w ten sposób ewentualności demonstracyjnego pogrzebu, który mógł stać się okazją do rozpalenia zarzewia pogromu na nowo.

Lokalna gazeta „Dziennik Rzeszowski” próbowała w kolejnych numerach z 12 i 13 czerwca przekonywać czytelników, że mord nosił charakter seksualny oraz że znaleziono zwłoki jednej dziewczynki, a nie kilkunastu ofiar, jak głosiła plotka17. Choć w następnych dniach nastroje się uspokoiły, to jednak „ludność katolicka” nadal uparcie wierzyła w zamordowanie dzieci katolickich przez Żydów18.

Kozłem ofiarnym stał się Landesmann, którego razem ze wszystkimi Żydami najpierw wypuszczono, by następnie aresztować pod zarzutem morderstwa. W areszcie rzeszowskim, bity i upokarzany jako „ludożerca, morderca polskich dzieci”, przesiedział aż do października 1945 r., kiedy wypuszczono go z braku dowodów.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 następna strona

Historia

Polacy - Żydzi

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?