Czytelnia

Historia

Polacy - Żydzi

Marcin Zaremba, Oni mordują nasze dzieci. Mit mordu rytualnego w powojennej Polsce, WIĘŹ 2007 nr 10.

Możemy przypuszczać, że o opisanym incydencie zostały poinformowane władze bezpieczeństwa. Szef krakowskiego UB Jan Frey-Bielecki stwierdził w połowie sierpnia: Wersja o mordach dokonanych rzekomo na dzieciach polskich przez Żydów lansowana była w Krakowie już od szeregu tygodni23. Na krakowskich placach, rynkach, tzw. Tandecie krążyła „sensacyjna” wiadomość o znalezieniu jakoby zwłok 13 dzieci chrześcijańskich24. Po raz kolejny wiara w mit ujawniła się 27 lipca 1945 roku. Tego dnia milicja aresztowała kobietę podejrzaną o porwanie dziecka. W istocie matka sama pozostawiła je pod opieką tej kobiety. Błyskawicznie jednak po mieście rozeszła się plotka, jakoby Żydówka porwała dziecko w celach rytualnych25. „Zebrany tłum zaczął wznosić okrzyki antyżydowskie, a tłum ekscytowany przez elementy reakcyjne usiłował zdemolować sklep, którego właścicielem jest żyd” — czytamy w milicyjnym raporcie26. Choć do pogromu nie doszło, przesiąknięta wrogością atmosfera gęstniała27.

W sobotę 11 sierpnia podczas nabożeństwa szabasowego w synagodze Kupa grupa chuliganów zaczęła obrzucać budynek kamieniami. W pewnym momencie ktoś z obecnych w synagodze dopadł jednego z wyrostków. Ten wyrwał się jednak i biegnąc w stronę pobliskiego bazaru krzyczał: „Ratunku, Żydzi chcieli mnie zamordować!”. Tym samym dał sygnał do rozpoczęcia antysemickich zamieszek. „Momentalnie rozniosła się po placu tzw. Tandety — czytamy w meldunku specjalnym MO — plotka o zamordowaniu już dwóch dzieci polskich dla celów rytualnych i tłum zaczął dokonywać samosąd na obecnych na placu Żydach”28. Przekupki na pobliskim placu przekazywały sobie makabryczne opowieści. Niektóre płakały i głośno zawodziły. Jedni mówili o dwojgu zamordowanych dzieciach, inni o 18, a nawet 80 ofiarach29. W tym czasie trzech żołnierzy wdarło się do synagogi, a po wyjściu z niej oznajmili zgromadzonemu tłumowi, że znaleźli zamordowane dziecko. Rozpoczęło się wyłapywanie i bicie Żydów, w tym kobiet i dzieci. Wedle niektórych szacunków tłum mógł liczyć nawet 1000 osób i „kilkanaście tysięcy biernych”30. Podobnie jak w Rzeszowie i później w Kielcach, kluczową rolę odegrali milicjanci, aktywnie biorąc udział w pogromie31. Zginęło prawdopodobnie pięć osób, kilkakrotnie więcej pobito32.

Mit mordu rytualnego zapanował nad świadomością zbiorową. Uwalniał od wszelkich wątpliwości, jednocześnie podsuwając jednoznaczną definicję sytuacji: „Żydzi zabili dziecko”. W ten sposób narzucał określony normatywny porządek zachowań, obligował do działania: „bicia Żydów”, w imię obrony „naszych dzieci”. Podczas pogromu człowiek bijąc żydowską kobietę krzyczał: „Wy stare kurwy, jak was Hitler nie potrafił wykończyć, to my was wszystkich wykończymy. Na polskiej ziemi jesteście i mordujecie jeszcze polskie dzieci”33. Jeden z wielu milicjantów, biorących udział w pogromie, groził: „Ty parszywa żydowico, zamordowałaś dwoje polskich dzieci, zginiesz w więzieniu”34.

Panowanie mitu nad społeczną wyobraźnią nie zakończyło się wraz z wygaśnięciem zamieszek. Po pogromie zaczęła rosnąć liczba świadków rzekomych dowodów rytualnego morderstwa, fabuła mitu wydłużała się, wzbogacała o nowe szczegóły. Rozpoczął się proces rozbudowy mitu o elementy mające go uprawomocnić. Kanwa opowieści nie ulegała przy tym poważniejszym zmianom, zmieniały się jedynie rekwizyty, liczba rzekomo zamordowanych dzieci itp. Skondensowany w formie plotki mit w czasie pogromu nie mówił wprost, w jakim celu Żydzi mieliby zabijać chrześcijańskie dzieci. Post factum dopisany został i ten element. Pojawiły się wypowiedzi otwarcie mówiące o wampiryzmie. W Niepołomicach funkcjonariusze straży kolejowej spotkanym dwóm Żydom powiedzieli: „Chcecie pić katolicką krew, to trzeba was sprzątnąć ze świata”35.

To jest święta prawda

Dla niektórych mieszkańców Krakowa opowieść o zabiciu przez Żydów chrześcijańskich dzieci ujawniała prawdę definitywną. Potwierdzają to fragmenty prywatnych lisów przejętych przez Cenzurę Wojenną w sierpniu 1945 r.36 List nr 1 z Krakowa: „U nas w mieście są potyczki z żydami, bo wyobraź sobie, że żydzi posunęli się do tego stopnia, że zabijają dzieci polskie na krew, a brali ich podstępem, aby im odnieśli walizki do bóżnicy. Płacili im po 100 zł, a wiesz, że dzieci są łakome na pieniądze, zwłaszcza chłopcy. Okazało się, że jeden był morowy dochodząc do bóżnicy usłyszał płacz dzieci i nie czekając na resztę z piątki zwiał i dał znać na milicję. Milicja została kilka trupów w piwnicy w bóżnicy. Momentalnie rozniosło się po całym mieście i Polacy, gdzie spotkali żyda to prali a na tandecie porozbijali im kramy”. List nr 2 z Brzeska: „Opiszę ci jeszcze jeden wypadek w Krakowie, który rozegrał się w dzielnicy, gdzie obecnie mieszkam. Od jakiegoś czasu ginęły dzieci aż 11.8 wyrwał się z rąk żydów 14-letni chłopiec, który miał podcięte żyły u ręki. Żydzi spuszczali krew z rąk i nóg katolickim dzieciom i na co? To okaże się w tych dniach. Były takie wypadki w Rzeszowie, ale prasa sprostowała, że to niemożliwe. Więc teraz wykryło się, że to jest święta prawda”. List nr 3 z Krakowa: „W Krakowie są rozruchy z żydami, że żydzi łapią małe dzieci i ściągają z nich krew dla żydów, którzy powracają z obozów”. List nr 4: „Znowu w Krakowie żydzi dużo polskich dzieci zabili i pili z nich krew. Polscy żołnierze dużo żydów pozabijali, no ich NKWD ochroniło”37.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 następna strona

Historia

Polacy - Żydzi

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?