Czytelnia

Wojciech Jędrzejewski OP

Krzysztof Koseła

Inka Słodkowska

Pokolenie 2000 nie istnieje, Dyskutują: Paweł Głowacki, Wojciech Jędrzejewski OP, Krzysztof Koseła, Agnieszka Magdziak-Miszewska, Inka Słodkowska, WIĘŹ 2000 nr 6.

K.K.: Są takie teorie socjologiczne, w których powiada się, że istnieje jeden wzór osiągania dojrzałości, jedna trajektoria wchodzenia w dorosłość, chociaż w niektórych krajach ten naturalny cykl jest, z różnych względów opóźniony. Zwolennicy tych teorii twierdzą, że w rezultacie procesów cywilizacyjnych młode pokolenia różnych krajów będą coraz bardziej do siebie podobne, zanikną swoistość i różnice kulturowe. Mógłbym jednak przytoczyć wiele argumentów na to, że polska młodzież różni się od młodzieży francuskiej czy niemieckiej. Na przykład znacznie częściej przyznaje się do swojej religijności, ważniejsza niż dla rówieśników z zachodu Europy jest dla niej tożsamość narodowa, być może również dlatego, że zmiany powojenne pozacierały u nas identyfikacje regionalne; znacznie częściej formalizuje swoje związki zakładając wspólnotę rodzinną, z mniejszym ociąganiem podejmuje normalne obowiązki dorosłego życia. Oczywiście, gdy znajduje pracę.

Czy te zmiany w stylu życia młodzieży dają się zauważyć także w Kościele? Czy młodzież, która dzisiaj aktywnie uczestniczy w życiu Kościoła jest inna, niż dawniej?

Wojciech Jędrzejewski OP: Często — w ramach „spotkań z ciekawymi ludźmi” — zapraszamy do duszpasterstwa osoby, które są na bakier z Kościołem, albo co najwyżej spoglądają na niego z sympatią, na pewno nie mówią o nim jako o swoim własnym domu. Jest rzeczą dość powtarzalną głębokie zdziwienie tych gości spotkaniem z młodzieżą. Są poruszeni, bo prawdopodobnie przychodzą z nastawieniem, że katolicka młodzież jest taka trochę eunuchowata, bez wyrazu, smutna, uprzedzona ideologicznie itd., a spotykają trzeźwych, krytycznych, ciekawych ludzi. I bez wątpienia widzę tę nową jakość, jaką młodzież wnosi do Kościoła. Nazwałbym to osobowością, która integruje w sobie żywe zaangażowanie w Kościół, mocno poszukujące, refleksyjne podejście do wiary, do prawd wiary, ale też poczucie oczywistości, że jest się w świecie, pośród innych ludzi, że nie chodzi o to, by się wyobcować..

Kilkanaście lat temu bardziej podkreślano swoją inność, odrębność. Nie tylko wobec otaczającego świata, ale także wobec innych wspólnot w Kościele.

W.J.: To prawda, tak mi się przynajmniej wydaje. Mówiąc o tej nowej religijnej osobowości, która integruje w sobie wymiar chrześcijański i obecność w świecie, mam na myśli postawy dojrzalsze, niż u pewnych dorosłych środowisk posoborowych, które chcą być w świecie, troszeczkę „włażąc w tyłek” temu światu. Niektóre dorosłe środowiska katolickie są na przykład otwarte tylko na tych, którzy są krytycznie nastawieni do Kościoła, jakby chcąc ich pozyskać. Taka jednostronna otwartość budzi czasem rozdrażnienie i w gruncie rzeczy niesłychanie ogranicza. Natomiast młode pokolenie jest wolne od tej maniery, ma poczucie własnej tożsamości, ale ma też szereg pytań — co to znaczy, że jestem katolikiem, co to ma znaczyć w stosunku do ludzi niewierzących, czy człowiek ma być wierzący, by być zbawionym? Jednocześnie widać u nich poczucie wrastania w Kościół i chęć otwartego mówienia o swojej wierze — bez egzaltacji, bez prozelityzmu, ale też bez kompleksów.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Wojciech Jędrzejewski OP

Krzysztof Koseła

Inka Słodkowska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?