Czytelnia

Jan Paweł II

ks. Andrzej Draguła

Szymon Hołownia

Zbigniew Nosowski

Maria Rogaczewska

Pora na pokolenie JP2?, Dyskutują: Zuzanna Radzik, Maria Rogaczewska, Szymon Hołownia, Jacek Cichocki, ks. Andrzej Draguła, WIĘŹ 2005 nr 5-6.

Podczas Światowych Dni Młodzieży odbywałam gorące debaty z ludźmi z różnych stron świata. To były spory dotyczące problemów światowych, a nie polskich. Nie czułam, że muszę się od nich czegoś uczyć. Mieliśmy wspólną płaszczyznę porozumienia. Dla mnie etosem pokolenia JP2 byłaby chęć budowania globalnego społeczeństwa obywatelskiego.

ks. A. Draguła: Na co ja liczę? Na to, co się stało w ostatnim czasie w Polsce. Że po pierwsze, pokolenie JP2 – jeżeli już tak nazywać tych, którzy odczuwają tę identyfikację aksjologiczną – utrzyma odwagę, która ich cechowała. A po drugie, że świat pozwoli im na dalsze publiczne mówienie o wartościach ewangelicznych i eschatologii. Bo te tematy znalazły obecnie swoje miejsce w publicznym dyskursie i to jest niezwykle ważne! Zaczęliśmy o tym mówić bez wstydu, bez ukrywania, bez zażenowania, bez mrugania okiem. To jest chyba – jeżeli tak można powiedzieć – największe osiągnięcie ostatnich dni życia Jana Pawła II. Jeżeli pokolenie JP2 będzie ciągle obecne w tym publicznym dyskursie, z taką odwagą, na jaką pozwoliły też im media – to jest jakaś szansa, by miało ono większy wpływ na życie społeczne.

M. Rogaczewska: Pewne przeorientowanie debaty publicznej jest już faktem, do którego wszyscy będą się musieli odnieść. Aby to było trwałe, potrzeba dużego zainteresowania, zaangażowania w studiowanie Jana Pawła II i prawdziwą recepcję jego nauczania. Utrwalanie i rozwijanie tych nowych wątków w obrębie debaty wymaga nieustannego formowania się i kształcenia. A tu – jak powiedział bp Tadeusz Pieronek – Jan Paweł II nie jest czytany nawet w najwyższych sferach polskiego Kościoła….

Sz. Hołownia: Ja nadal jednak będę twierdził, że nie ma szans na trwałe przeorientowanie debaty publicznej. Będę bronił opinii, że jeżeli cokolwiek wyniesiemy z niezwykłych dni po śmierci Jana Pawła II, to wyniesiemy ślad. Dowiedzieliśmy się i zapamiętamy, że można użyć słowa „Chrystus” na antenie telewizji, co do tej pory w ogóle nie mieściło się w głowie. A jeśli stało się to raz, to już się w głowie mieści. Jeżeli przyjdzie następna odpowiednia okoliczność, to się go znowu użyje. Nie jest to jednak, moim zdaniem, przeorientowanie debaty, lecz poszerzenie dostępnych opcji. Dowiedzieliśmy się, że możemy iść w innym kierunku, ale wcale to nie oznacza, że w nim pójdziemy.

Z. Radzik: Zasadniczo tożsamość nie jest dla mnie kwestią pokoleniową, gdyż decyzje dotyczą poszczególnych osób. Teraz zobaczyliśmy człowieka, który tak przylgnął do Boga, że wszystko było dla niego możliwe. Być może my też tak zaryzykujemy? Ale musi być jeszcze coś więcej – otwartość. Mam wrażenie, że po śmierci Papieża doświadczyliśmy otwartego nieba, bo niebo otworzyło się w tym momencie dla wielu ludzi. Ale sprawą każdego z nich z osobna jest, czy skorzystają z tego otwartego nieba.

W tygodniu bezpośrednio po śmierci Papieża doświadczyłam tego w bardzo specyficzny sposób. Byłam trochę wyłączona z narodowej żałoby, gdyż akurat realizowałam projekt edukacyjny z rabinami amerykańskimi, który przygotowaliśmy od roku. Oni wsiadali do samolotu za oceanem, gdy Papież jeszcze żył, a wylądowali w Polsce już po jego śmierci. Nie mogliśmy odwołać tego programu, choć siłą rzeczy uległ on istotnym modyfikacjom. Podczas spotkań w szkołach mówiłam, że przeżywamy czas otwartego nieba i w tym duchu właśnie chcemy rozmawiać o judaizmie i Janie Pawle. I rzeczywiście inaczej się rozmawiało. Rozmowa przebiegała na innym, głębszym poziomie, bo wszyscy żyli na innym poziomie. Cały czas padały pytania np. o życie wieczne. A rabin Brown opowiadał o tym, że Jan Paweł II zmienił jego sposób bycia Żydem…

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna strona

Jan Paweł II

ks. Andrzej Draguła

Szymon Hołownia

Zbigniew Nosowski

Maria Rogaczewska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?