Czytelnia

Cezary Gawryś

Cezary Gawryś, Proboszcz, ludzie i zwierzęta , WIĘŹ 1998 nr 7.

W zeszłym roku wyszło rozporządzenie, że nie wolno trzymać chartów, jeśli nie ma się uprawnień myśliwskich. Ponoć chłopi kłusowali. Dwa wyrzucone charty trafiły do pewnego młodego proboszcza, który je przygarnął. Po paru dniach zjawia się u niego dwóch policjantów: „Wiemy, że ksiądz trzyma charty, niestety musimy je zastrzelić”. Proboszcz zdążył psy schować i nie wydał ich, ale poprosił policjantów, żeby mu powiedzieli, kto doniósł na niego. Okazało się, że to sąsiad, myśliwy. Pewnie obawiał się, że charty księdza wyłapią mu zające. Ksiądz Adam w młodości sam przez krótki czas był myśliwym. Pewnego razu jednak w trakcie polowania przeżył wstrząs: przez lornetkę zobaczył „oko w oko” płaczącą sarnę. Może przeczuwała czającą się śmierć? Od tamtego dnia przestał polować.

W Koniuszy, otoczonej polami i łąkami, stadko bażantów podchodziło regularnie pod samą plebanię i ksiądz Adam zaczął sypać im ziarno. Po jakimś czasie były już na pół oswojone, nie uciekały przed ludźmi. Kiedyś przyjechali z Krakowa myśliwi i pytają, co to za bażanty. „Moje własne – odpowiedział buńczucznie proboszcz z Koniuszy. – A co, nie wolno mi hodować bażantów?” Myśliwi przyjechali w niedzielę, kiedy właśnie odprawiał w kościele mszę świętą, i urządzili rzeź na łące pod plebanią. Wystrzelali wszystkie ptaki, ufne wobec człowieka, z wyjątkiem jednego, który podfrunął, wybił swoim ciężarem szybę w oknie i wpadł do kościoła, szukając tu ocalenia.

poprzednia strona 1 2 3

Cezary Gawryś

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?