Czytelnia

ks. Andrzej Draguła

ks. Andrzej Draguła, Uciekinierzy, poszukiwacze. Doświadczenia ewangelizacyjne z Przystanku Jezus, WIĘŹ 2003 nr 8-9.

Ten tekst z piosenki zespołu O.N.A., śpiewany przez Agnieszkę Chylińską mógłby nucić niejeden uczestnik Przystanku Woodstock. Bp Edward Dajczak mawia, że na Przystanek Woodstock przyjeżdża dobra młodzież, której zdarzyło się nie być kochanym. Ten syndrom bycia niekochanym trafnie opisuje jeden z ewangelizatorów: Rodziny są chore, rodzą i wychowują chore dzieci, które zakładają chore rodziny i proces ten rozszerza się, choruje całe społeczeństwo pełne ludzi głodnych miłości, a niezdolnych jej dać4.

W rozmowach z uczestnikami Przystanku Woodstock przewijają się historie o niespełnionym dzieciństwie, rozbitych czy patologicznych rodzinach, domach dotkniętych stałym już bezrobociem czy ubóstwem. Przejmujące, a jednocześnie bardzo typowe jest świadectwo jednej z uczestniczek Woodstocku zanotowane przez s. Teresę Szałkowską ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego: Staje mi w oczach siedząca w grupie satanistów Ola. Inaczej zachowuje się w grupie, a inaczej na osobności. Ale to ona tej osobności szukała. I właśnie wtedy usłyszałam: „Bo tak właściwie ja jestem inna. Czuję, że nie pasuję do nich. Oglądałam ostatnio kasetę z mojej I Komunii świętej. Tam były takie słowa: «Com przyrzekł Bogu...» Siostra wie, przy nich nie mogę się do tego przyznać. Jak usłyszałam te słowa, płakałam. Ja też bym chciała tak normalnie żyć, chciałabym do spowiedzi... Siostro, ja nikogo nie mam. Moi rodzice się rozeszli. Oni mnie nie kochali. Ta ciotka, u której jestem, też mnie nie kocha. Jedynie Hetman. Widzi siostra, on dla mnie nie pije. Tylko on mnie kocha i dlatego tu jestem. A oni wszyscy... Siostro, większość z nich ma rodziny takie jak ja”5.

Na Woodstocku spotyka się jednak także młodzież z tzw. dobrych domów, zasobnych, tylko że emocjonalnie jałowych. Podjęty przez rodziców „wyścig szczurów” owocuje postawami kontestacyjnymi, buntem przeciwko światu dorosłych, którzy – jak to zwykle bywa – nie rozumieją swoich dzieci. Bunt ten zresztą skutecznie podsycany jest przez samego Jurka Owsiaka, choćby poprzez ową słynną wypowiedź: „Przepraszam za dorosłych”.

Wielu z nich (znakomita większość) jest już po swojej inicjacji alkoholowej, narkotykowej czy seksualnej, która zresztą bardzo często dokonywała się w zupełnie przypadkowych warunkach, pozbawiona uczuciowego fundamentu. Sygnalizowane tutaj postawy objawiały się oczywiście na samym festiwalu. Obecność osób w stanie upojenia alkoholowego była tak powszechna, że nikogo już nie dziwiła. Mimo oficjalnej walki z narkotykami („Stop narkotykom!”), były one tam ogólnie dostępne. Nietrudno też było znaleźć osoby uprawiające publicznie seks, zresztą granica tego, co nazywano niegdyś zachowaniem obscenicznym, bardzo się na Przystanku Woodstock obniżyła. Myślę, że dokonujące się na Woodstocku łamanie zasad moralnych nie ma jakiegoś głębszego uzasadnienia wynikającego z podjętej w tym względzie decyzji. Jest raczej skutkiem wpływu środowiska życia, braku dojrzalszej refleksji nad życiem, swoistej, dość oczywiście hedonistycznie pojętej „filozofii” mówiącej, że „życie to nieustanna balanga”. I jeśli nawet ktoś w życiu tej filozofii nie wyznaje, to na Woodstocku bardzo łatwo się nią zarazić. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że większa liczba bardzo młodych, niedoświadczonych ludzi, przy braku osłony i w klimacie moralnego luzu, doświadcza tam jednak zła – mówi bp Dajczak6.

Kościół – nie. Bóg? Dlaczego by nie?

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna strona

ks. Andrzej Draguła

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?