Czytelnia

ks. Andrzej Draguła

ks. Andrzej Draguła, Uciekinierzy, poszukiwacze. Doświadczenia ewangelizacyjne z Przystanku Jezus, WIĘŹ 2003 nr 8-9.

Wydaje się, iż na podstawie doświadczeń z Przystanku Jezus można zaproponować pewien modus duszpasterskiego postępowania Kościoła wobec tej młodzieży, która – ujmując najogólniej – jest w drodze ku Ewangelii. W żaden sposób rodzący się tutaj model nie wyczerpuje oczywiście wszystkich zmiennych, które trzeba wziąć pod uwagę przystępując do jego wypracowywania. Inna jest rapująca młodzież z wielkomiejskiego blokowiska, inni są ich rówieśnicy, którzy w tym samym wielkim mieście tracą dech w „wyścigu szczurów”. Inna jest muzyka, której słuchają. Inne są sposoby wyrażania siebie, ubierania czy nawet język, jakim się posługują. Wobec różnych grup, środowisk czy subkultur młodzieżowych należy zastosować inne szczegółowe metody. Wychodząc jednak z zaproponowanej tutaj charakterystyki, można skonstruować jeden ogólny model, który opierać się będzie na trzech filarach.

Po pierwsze – nie oceniać

Podjęcie ewangelizacji wobec młodzieży będącej bardzo często w różnych sytuacjach moralnie patologicznych zakłada stanowczą rezygnację z jakiejkolwiek wstępnej oceny moralnej ich życia i postępowania. Nie można rozpoczynać ewangelizacji czy w ogóle dialogu od wskazywania na grzech rozmówcy. Rozmowa ewangelizacyjna na Przystanku Jezus nigdy nie może rozpoczynać się od słów ewangelizatora: „Ja też byłem kiedyś grzesznikiem”.

Oczywiście, świadomość bycia grzesznikiem winna dominować w ewangelizatorze, nie może jej jednak wymóc na wstępie od swojego rozmówcy. Owo „też” użyte w cytowanej wypowiedzi będzie jednoznacznie determinowało relację między rozmówcami. W odczuciu ewangelizowanego będzie to bowiem odebrane jako zdefiniowanie relacji ja-ty poprzez określenia alternatywne: dobry-zły, święty-grzesznik. Rodzi to w człowieku przekonanie, że w odbiorze ewangelizatora został on już jednoznacznie negatywnie oceniony, jest dla niego kimś gorszym, stając się tym samym przedmiotem jakiejś krucjaty czy siłowego nawracania. W ten sposób zaprzepaszcza się szansę na dialog, który zakłada szacunek i wstępną afirmację stron, które ten dialog podejmują. Co więcej, wspomniana negatywna ocena moralna dokonuje się już w kategoriach religijnych, które mogą być dla rozmówcy obce, niezrozumiałe, do których jest negatywnie nastawiony. Może to także wzmocnić przekonanie, że dominującą kategorią moralno-religijną jest grzech, a pierwszoplanowym, by nie powiedzieć – wyłącznym zadaniem Kościoła jest jego wskazywanie.

Należy stanowczo wyzbyć się moralizatorstwa skupiającego się jedynie na wskazywaniu, które z przykazań zostały przekroczone. Rodzi to zrozumiały bunt, blokadę, ewentualnie emocjonalną obronę. Zresztą, młody człowiek najczęściej sam zdaje sobie z tego sprawę, mając świadomość, że to co robi, uznawane jest przez Kościół za grzech. O wiele trudniej jest już z osobistym przekonaniem, że dane postępowanie jest rzeczywiście złe, grzeszne. Niestety, często sygnał, który otrzymuje od nas młodzież, brzmi: „Idź się nawróć, a potem pogadamy”. Etyczne nakazy muszą być poprzedzone głoszeniem Dobrej Nowiny o wyzwoleniu człowieka. Dopiero z jej przyjęcia może zrodzić się wewnętrzny imperatyw do umotywowanej i głębokiej przemiany.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna strona

ks. Andrzej Draguła

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?