Czytelnia

ks. Andrzej Draguła

ks. Andrzej Draguła, Uciekinierzy, poszukiwacze. Doświadczenia ewangelizacyjne z Przystanku Jezus, WIĘŹ 2003 nr 8-9.

Dialog na tym etapie ze strony Kościoła nie należy do najłatwiejszych. Podejmując od kilku lat posługę rzecznika prasowego, mam wiele okazji, by się przekonać, jak wiele trudności mają księża w odróżnieniu uprawnionej krytyki Kościoła od rzeczywistej walki z Kościołem. Dla wielu, niestety także i młodych księży, wszelki publiczny głos krytyczny jest równoznaczny z walką z Kościołem.

Przystanek Jezus nie jest po to, by nawracać młodzież z Przystanku Woodstock, ale – najpierw – by ta cząstka Kościoła, jaka gromadzi się na Przystanku Jezus, nawracała siebie poprzez budowanie „nowego” obrazu Kościoła, a potem – by o takim Kościele świadczyła swoim rówieśnikom. Młodzież musi doświadczyć Kościoła przyjaznego, otwartego, serdecznego, by nie powiedzieć – ludzkiego; Kościoła, który interesuje się człowiekiem, jego życiem, problemami; Kościoła wychodzącego do człowieka i poszukującego go, a nie Kościoła zza świątynnego muru, który zresztą z obu stron zdaje się niemożliwy do przekroczenia. Musi to być także obraz Kościoła jako wspólnoty ludzi szczęśliwych, radosnych, dla których Kościół nie jest instytucją usztywnioną, przeciwnie – jest bardzo otwartą wspólnotą, w której mogą się odnaleźć bardzo różni ludzie, różnie ubrani i różnie wyglądający. Tutaj oczywiście pojawia się problem poszukiwania takich sposobów bycia Kościoła, bycia na różnych poziomach: instytucjonalnym, liturgicznym, katechetycznym czy charytatywnym, które będą się objawiały młodemu człowiekowi jako interesujące i wartościowe jednocześnie.

Po trzecie – głosić kerygmat

Trzeba sobie wreszcie zdać sprawę z małej (coraz mniejszej) skuteczności naszego nauczania, zwłaszcza katechetycznego. We współczesnej sytuacji pastoralnej mamy do czynienia ze swoistym paradoksem. Dzieci są w szkole katechizowane, często jednak nigdy nie usłyszały Ewangelii jako Dobrej Nowiny. Nauczanie katechetyczne wobec młodzieży, ale także i przepowiadanie kaznodziejskie – część bowiem młodzieży (jeszcze) uczestniczy we Mszy św. niedzielnej – musi więc zostać kerygmatycznie przeorientowane.

Taki sposób przepowiadania wymaga w sposób szczególny przedstawienia prawdy Ewangelii nie jako systemu, lecz jako zdarzenia. Zdarzenie to ma być ukazane nie tylko w perspektywie historycznej, lecz przede wszystkim jako rzeczywistość aktualizująca się w chwili obecnej. Istotą takiej metody jest to, iż doprowadza słuchaczy wprost do „kryzysu”, wywołującego konieczność natychmiastowej decyzji i opowiedzenia się za lub przeciw. Ewangelizacja wyklucza obojętność. Wszyscy muszą w jakiś sposób zareagować, ponieważ ewangelizacja głosi zbawienie, na które nikt nie może być obojętny. Z punktu widzenia słuchacza, taki sposób głoszenia sprawia, że staje się ono „zdarzeniem”, „dotknięciem”, „spotkaniem”, gdzie Ewangelia jawi się jako wartość, jako „coś interesującego”10.

Kerygmat w sensie ścisłym to proklamacja zbawczego czynu Boga w Chrystusie, w sensie szerokim zaś to każde, przede wszystkim oficjalne, przekazywanie słowa Bożego środkami, jakimi rozporządza Kościół – ku chwale Boga i nawróceniu ludzi do wiary, nadziei i miłości11. Według Hansa Ursa von Balthasara kerygmat jest nagle zaistniałym spotkaniem, w trakcie którego człowiek podbity przez prawdę pada na kolana i wyznaje: Pan mój i Bóg mój12.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna strona

ks. Andrzej Draguła

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?