Czytelnia

Mężczyzna

Różnic boją się tylko ludzie słabi, Z o. Adamem Schulzem SJ rozmawia Anna Karoń-Ostrowska, WIĘŹ 1996 nr 6.

– Jest to wielka przestrzeń do zagospodarowania. Muszę przyznać, że wbrew pozorom taka forma życia duchowego jak stanowe rekolekcje wśród wielu mężczyzn cieszyła się dużą popularnością. Zwłaszcza wśród męż­czyzn starszego pokolenia. Może dziś trzeba by je inaczej prowadzić, ale sama instytucja rekolekcji stanowych jest czymś ważnym. Chodzi przede wszystkim o to, żeby nie zacierać różnic, a takie są współczesne tendencje w kulturze i Kościół się im poddaje. Powiem trochę prowokacyjnie, że róż­nic boją się tylko tchórze. Wielu mężczyzn na spotkaniach, które prowadzę, prosi o stanowe rekolekcje. Sygnalizuję w środowiskach kapłanów, w róż­nych grupach i w ruchach potrzebę spotkań, czy grup tylko dla mężczyzn. Zupełnie inne są spotkania, w których biorą udział tylko mężczyźni, od tych, na których jest towarzystwo mieszane, czy gdy przeważają kobiety. Zupełnie inaczej wygląda wtedy przestrzeń komunikacji, sposób podejmo­wania decyzji, dzielenia się pracą itd. Ta inność jest czymś bardzo cennym.

Z dawnych form należy wymienić tradycyjne pielgrzymki męskie do Piekar Śląskich. Są to for­my, które się sprawdziły i które trzeba kontynuo­wać. Obawiam się jednak, że ciągle jesteśmy na etapie apelowania o to, żeby podjąć nowoczesne duszpasterstwo mężczyzn. Podejrzewam, że wielu kapłanów boi się podjąć taką pracę. Dlaczego tak jest, trudno mi powiedzieć. Pragnę jedynie zasyg­nalizować problem, a nie próbuję go tu diagnozować.

Czy widzi Ojciec we współczesnej duchowości, we współczesnej mis­tyce wzory osobowe dla mężczyzn?

– Myślę, że we współczesnej duchowości trudno byłoby o takie wzorce. Zawsze wzorem pozostaje św. Jan od Krzyża czy św. Ignacy Loyola. Byli to ludzie wielkiego ducha i jednocześnie wielkiej pracy misyjnej. Byli bardzo konkretni, praktyczni, budowali domy, tworzyli organizacje, pisali. We współczesnej duchowości pogłębiło się pęknięcie, powiększył się rozdział między życiem kontemplacyjnym a życiem czynnym, zaangażowanym; ludzie albo się modlą, albo działają.

Wzory osobowe są dla mężczyzny na pewno bardzo ważne, ale jeszcze raz chciałbym podkreślić, że mężczyzna w życiu duchowym idzie raczej samotnie. Kierownictwo duchowe o wiele bardziej potrzebne jest kobiecie. Mężczyzna wsparcia duchowego potrzebuje w sytuacjach ekstremalnych, bardzo trud­nych, w jakichś wielkich zawirowaniach. Wtedy wielką rolę mogą odegrać zarówno kapłani, jak i mądre kobiety, np. żony. Mamy na to wiele przykładów w historii. Jednak ogólnie rzecz ujmując – mężczyzna wychowuje się sam i o wiele bardziej potrzebuje współpracownika, partnera w życiu duchowym, z którym wspólnie szuka, działa, pracuje – niż przewodnika. Mężczyzna speł­nia się głównie w działaniu i poprzez nie odkrywa swoją tożsamość.

Rozmawiała Anna Karoń-Ostrowska


o. Adam Schultz – ur. 1952. Jezuita, teolog, rektor Kolegium oo. Jezuitów w Warszawie. Studiował teologię w ATK i w USA. Jeden z inicjatorów „Odnowy w Duchu Świętym” w Polsce; prowadzi rekolekcje ignacjańskie dla osób świeckich i duchownych; jeden z głównych organizatorów Rady Ruchów Katolickich, autor wielu artykułów dotyczących duchowości. Mieszka w Warszawie.

poprzednia strona 1 2 3 4 5

Mężczyzna

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?