Czytelnia

ks. Andrzej Draguła

ks. Andrzej Draguła, Kupić, nie kupić, poświętować można. Rzecz o handlu w niedzielę i nie tylko, WIĘŹ 2005 nr 3.

A gdzie zaliczyć niedzielny handel, a dokładniej mówiąc sprzedających w niedzielę, czy też – właściwiej jeszcze – organizujących niedzielny handel? Czy podejmują się oni prac służebnych czy oddają się sztukom wyzwolonym? Czy da się udowodnić, że tzw. siedzenie na kasie w supermarkecie sprzyja uwznioślaniu się ludzkiego ducha tak, by wyzwolić się z trosk doczesnych i poprzez kontemplację piękna dotknąć tajemnicy Boga? Nie oszukujmy się, bliżej tej czynności do wyciskającej pot z czoła pracy robotnika niż artystycznych działań magistra sztuk wyzwolonych.

Nie co, ale po co

Przez wiele wieków kryterium, które określało czy dana praca narusza czy nie narusza obowiązku odpoczynku niedzielnego nie był finis operantis, czyli cel, jaki przyświeca podejmującemu daną czynność, lecz natura operis, czyli sama natura podejmowanej czynności. Istotna zmiana w podejściu nastąpiła wraz z nowym Kodeksem prawa kanonicznego, który nakazywał powstrzymać się od wykonywania tych prac czy zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należytego odpoczynku duchowego i fizycznego. Katechizm zaleca powstrzymywać się od prac, które przeszkadzają święcić niedzielę i inne dni święte, a w polskich przykazaniach mowa jest już tylko o pracach niekoniecznych.

Ta ostatnia kategoria jest oczywiście najmniej precyzyjna i najbardziej subiektywna, de facto daje każdemu człowiekowi wolność w określeniu tego, co jest a co nie jest dla niego konieczne. Czy da się bowiem określić jakieś kryteria konieczności? Czy chodzi jedynie o czynności, które w danych okolicznościach są niezbędne do życia? Czy taką czynnością mogą być niedzielne zakupy? Tak postawione pytanie wydaje się jednak zbyt ogólne, gdyż zawiera w sobie wiele bardzo różnych przypadków. Bo czy taką samą koniecznością jest kupienie chleba jak i garnituru? Zakup benzyny wydaje się nie podlegać dyskusji, ale jak będzie z innymi towarami, które przy tej okazji kupimy na stacji benzynowej? Mnożąc tego typu pytania, być może uda się stworzyć jakąś (oczywiście bardzo dyskusyjną) listę zakupów zakazanych i dozwolonych, staniemy jednak tym samym o krok od kazuistyki i faryzeizmu.

Jedno jest pewne, w dyskusji o handlu i pracy w niedzielę nie najważniejsze jest pytanie o to, co się robi, czy też co się kupuje, ale pytanie o to, po co się tę czy inną czynność wykonuje czy też się od niej powstrzymuje. Zdaje się, iż o taką właśnie logikę oparte jest myślenie Jana Pawła II przedstawione w Liście „Dies Domini” poświęconym świętowaniu niedzieli. Powstrzymywanie się od pracy nie jest tutaj bowiem uzasadnione jej rzekomo grzesznym charakterem, ale koniecznością zabezpieczenia odpoczynku niedzielnego, który jest z kolei okolicznością umożliwiającą świętowanie. Papież pisze wprost, iż trudno jest chrześcijanom świętować niedzielę jeśli nie dysponują odpowiednią ilością czasu. Ale powstrzymywanie się od pracy nie jest tylko kwestią wygospodarowania czasu na niedzielną Eucharystię. Odpoczynek bowiem ma według Jana Pawła II istotną wartość, także religijną. Odpoczynek – pisze Papież – jest rzeczą „świętą”, pozwala bowiem człowiekowi wyrwać się z rytmu ziemskich zajęć, czasem nazbyt go pochłaniających, i na nowo sobie uświadomić, że wszystko jest dziełem Bożym.

Zakupy, czyli rozrywka

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna strona

ks. Andrzej Draguła

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?