Czytelnia

Psychologia a duchowość

Ewa Kiedio

Ewa Kiedio, Rzeczy bardzo delikatne, WIĘŹ 2009 nr 4.

Leszek wytłumaczył sobie także swoją przeszłość. Zdawało się, że już o wszystkim zapomniał. — Kiedy ojciec wracał pijany z pracy, chowałem przed nim nóż. Potem dziadkowie zabierali mnie do swojego pokoju, żebym nie widział, co się dzieje — Leszek mówi powoli, znacznie wolniej niż wcześniej. — Księdzu Jrgenowi zawdzięczam wiele. Powiem słowami mojego mistrza, Adama Mickiewicza: „Nic bardziej pożądanego, a nic trudniejszego na ziemi jak prawdziwa rozmowa”. Pytanie tylko, czy w każdym seminarium są takie terapie.

— Wiele osób potrzebujących pomocy, w tym również tych spośród duchowieństwa ma duże opory przed tym, żeby udać się do psychologa — mówi Anna Pycel-Ukalska. Wynikają one z różnych powodów — ze wstydu, strachu, obaw przed opinią społeczną, przekonania, że z własnymi problemami sami powinni sobie radzić. Zdecydowanie psychoterapia w Polsce nie jest jeszcze tak popularna i rozpowszechniona jak na Zachodzie. Daje się jednak zauważyć, że przychodzi do nas coraz więcej księży i sióstr zakonnych. Jeśli uczestniczą w terapii grupowej, okazują się wsparciem i doskonałym przykładem dla pozostałych członków grupy.

Coraz częściej zdarza się, że do psychoterapeutów trafiają osoby, którym taką wizytę zalecił spowiednik. I odwrotnie — psychologowie, widząc, że problem wykracza poza ich kompetencje, doradzają swoim pacjentom spowiedź. W ten sposób działają także księża-psychoterapeuci.

— Dbam o to, aby nie mieszać relacji terapeutycznej z relacją duszpasterską. Jeśli ktoś jest u mnie na terapii, to nie mogę być jego spowiednikiem, a jeśli jestem dla kogoś spowiednikiem, to nie mogę być jego terapeutą. Terapia nie jest miejscem moralnej oceny spraw pacjenta. Dlatego podczas sesji nie mówię ludziom co jest grzechem, a co nim nie jest — mówi o. Tomasz Gaj. — Terapia nie służy temu, żeby potwierdzić albo zaprzeczyć kwalifikacji moralnej, jaką pacjent nadaje swoim problemom.

— Podczas psychoterapii zastanawiamy się raczej nad mechanizmem psychologicznym, prowadzącym do określonych zachowań, które w teologii nazywane są grzechem — uzupełnia te rozważania ks. Marek Szołdra.

Odbić się

Magda zaczęła szukać dla siebie pomocy 5 lat temu, jeszcze podczas studiów pedagogicznych. Wtedy dotarło do niej, że Syndrom DDA — Dorosłych Dzieci Alkoholików — to w jej przypadku nie kolejny teoretyczny temat do zaliczenia na egzaminie, ale bolesna rana z przeszłości. Swojego pierwszego terapeutę, do którego trafiła w jednym z dużych warszawskich ośrodków, wspomina bardzo ciepło: — Dawał mi ogromne poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że nie jest to człowiek, który będzie mi zaszczepiał swoje poglądy. Nie rozmawialiśmy o duchowości, choć było widać, że jest wierzący: na piersi nosił medalik, a znajomi mówili mi, że na jednym ze spotkań otwarcie przyznał się do swojego nawrócenia. Dzieci alkoholików często mają zaburzoną duchowość, przegiętą w kierunku nadmiernej religijności albo kompletnego jej braku. Opowiadał więc o doświadczeniach, które sam przechodził, aby pokazać, że kształtowanie duchowości jest procesem.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Psychologia a duchowość

Ewa Kiedio

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?