Czytelnia

Jan Paweł II

bp Marek Izdebski

Sługa sług

W momencie inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II byłem jeszcze studentem teologii ewangelickiej w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Do tej pory, tak jak większość Polaków, z homilii inaugurującej pontyfikat pamiętałem głownie słowo-wezwanie: „Nie lękajcie się”. ale teraz, po śmierci Papieża sięgnąłem do tekstu powtórnie i uderzyły mnie inne słowa, dosłownie poprzedzające owo słynne wezwanie:


Nowy następca Piotra na stolicy rzymskiej błaga dzisiaj:
O, Chryste, obym mógł stać się sługą Twojej jedynej władzy!
Twojej słodkiej władzy! Twojej nieprzemijającej władzy!
Obym mógł stać się sługą! I sługą sług!


Dlaczego tak mnie te słowa uderzyły? Wiadome jest, że my protestanci historycznie, teologicznie i duchowo mamy problem z istotą i uzasadnieniem papiestwa jako instytucji i pojmowaniem Papieża jako Namiestnika Chrystusa, a także z przejawami kultu osoby papieża. Gdy patrzymy z tej perspektywy, wypowiedź ta jest paradoksalna już w pierwszym zdaniu: na początku każdy protestant słyszy słowa, które są dlań trudne do przyjęcia. Nowo wybrany Papież, który „przyszedł z dalekiego kraju”, wydaje się identyfikować z „rzymskim”, wyniosłym rozumieniem Kościoła, przywołując swoją rolę jako „następcy Piotra” – ale jednocześnie nie „wzywa”, nie „nakazuje”, nie „oświadcza” – lecz „błaga”. A to jego błaganie Pana w Trójcy Jedynego, który przyszedł na świat w ludzkiej postaci Jezusa z Nazaretu, Naszego Zbawiciela Chrystusa Pana, jest błaganiem, które może być zwrócone w stronę Syna Bożego przez każdego ewangelika.

Papież, nie tracąc swej samoświadomości jako „następcy Piotra”, jednocześnie podkreśla eschatologiczne jedynowładztwo Chrystusa i jego nieprzemijalność, a także, mówiąc o „słodkiej władzy” – brak przymusu i nienarzucanie się inaczej jak tylko poprzez łaskę (w terminologii Jana Kalwina moglibyśmy tu powiedzieć o działaniu „łaski nieodpartej”).

I ostatnia część tej papieskiej wypowiedzi: obym mógł stać się sługą! I sługą sług! – jest jak najbardziej bliska duchowości ewangelickiej. Bo wszyscy służyć winniśmy Jednemu Panu. Czynimy to często nieudolnie, zapierając się go na naszych drogach – i w tym sensie wszyscy jesteśmy następcami Piotra. Ale też potrafimy czasem, z pomocą łaski Bożej, wznieść się ponad nasze lęki, aby dać świadectwo Zmartwychwstałemu. I tutaj umierający Jan Paweł II dał nam przykład takiego specjalnego świadectwa w obliczu chwili ostatecznej. Tym samym ze sługi nieprzemijającej władzy Chrystusa za swego życia, w swej śmierci – stał się świadkiem Jego nieprzemijającej Miłości.


bp Marek Izdebski – biskup Kościoła Ewangelicko-Reformowanego.

1

Jan Paweł II

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?