Czytelnia

Liturgia

Jan Filip Libicki, Sobór, Papież i tradycjonaliści, WIĘŹ 1999 nr 4.

Jeśli więc Kościół dysponuje pełnią środków zbawczych, nieodparcie nasuwa się wniosek, iż niezrozumiałe wydaje się zaprzestanie działań na rzecz ich udo­stępnienia braciom odłączonym. To zaś może dokonać się jedynie przez zjedno­czenie z owym jednym ciałem. Chrystusowym na ziemi, któremu przewodzi Piotr. Potwierdza to również Katechizm Kościoła katolickiego, który w części poświęco­nej jego jedności cytuje ten właśnie fragment dokumentu soborowego. Przywo­łując zaś Konstytucję „Lumen gentium”, Katechizm poucza nas: To jest ten jedyny Kościół Chrystusowy... który Zbawiciel nasz po zmartwychwstaniu swoim powie­rzył do pasienia Piotrowi, zlecając jemu i pozostałym Apostołom, aby go krzewili i nim kierowali... Kościół ten ustanowiony i zorganizowany na tym świecie jako społeczność, trwa w Kościele katolickim rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów pozostających z nim we wspólnocie23. Oczywiście w tym samym frag­mencie Katechizm wzywa do nawrócenia serc, spotkań między chrześcijanami czy wzajemnego braterskiego poznania, jednak właściwe odczytanie tych zaleceń jest możliwe jedynie w świetle pełnego i właściwego rozumienia całej tej części.

Doktryny tej – wyłożonej zarówno w dokumentach soborowych, jak i Kate­chizmie – nakazuje przestrzegać Jan Paweł II, gdy mówi: Nie chodzi tu o mody­fikację depozytu wiary, o zmianę znaczenia dogmatów, o usunięcie z nich istot­nych słów, o dostosowanie prawdy do upodobań epoki, o wymazanie niektórych artykułów Credo pod fałszywym pretekstem, że nie są one już dziś zrozumiale. Jedność, jakiej pragnie Bóg, może się urzeczywistnić tylko dzięki powszechnej wierności wobec całej treści wiary objawionej. Kompromis w sprawach wiary sprzeciwia się Bogu, który jest prawdą. W Ciele Chrystusa, który jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14, 6), któż mógłby uważać, że dopuszczalne jest pojednanie osiągnięte kosztem prawdy? Soborowa Deklaracja o wolności religijnej „Dignitatis humanae” uznaje za przejaw ludzkiej godności poszukiwanie prawdy „zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła” oraz wierne spełnianie jej wy­mogów. Tak więc „bycie razem”, które zdradzałoby prawdę, byłoby sprzeczne z naturą Boga, który obdarza swoją komuniq oraz z potrzebą prawdy, zakorze­nioną w głębi każdego ludzkiego serca24. I dalej: Co się tyczy studium kwestii spornych, Sobór nakazuje, aby cała doktryna była jasno przedstawiana. Zaleca zarazem, aby sposób i metoda wyrażania wiary katolickiej nie stanowiły prze­szkody dla dialogu z braćmi25. W świetle przytoczonych powyżej dokumentów, co najmniej zastanawiająca wydaje się pewność, z jaką Zbigniew Nosowski wie, jak Jan Paweł II nie rozumie ekumenizmu – zwłaszcza iż samo wręcz nasuwa się pytanie, czy takie postawienie sprawy tyczy się jedynie owego sposobu i metody wyrażania wiary, czy też jej treści?

Kamyczek do polskiego ogródka

Z powyższych refleksji wynika, iż cała dyskusja toczy się nad pytaniem, na ile zmienność form pozwala na zachowanie istotnej i fundamentalnej niezmienności treści, ramy tej dyskusji wyznaczają zaś dokumenty i orzeczenia Kościoła. Swój wzmiankowany już tu wielokrotnie artykuł Józef Majewski kończy autokry­tycznym stwierdzeniem, iż owego ducha dialogu i refleksji brakuje również po stronie zwolenników nowego w polskim Kościele. Dodałbym, iż w oczach trady­cjonalistów często brak również szacunku dla przeszłości, troski o ową ciągłość, a czasem pojawia się także często zarzucana właśnie tradycjonalistom skłonność do dyskusji z kościelnymi orzeczeniami. Posłużę się tu czterema przykładami, w tym dwoma wypowiedziami osób w pewien sposób związanych z łamami tego miesięcznika.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 następna strona

Liturgia

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?