Czytelnia

Psychologia a duchowość

Katarzyna Jabłońska

Zbigniew Nosowski

Spotkanie, Z Wojciechem Eichelbergerem i ks. Krzysztofem Grzywoczem rozmawiają Katarzyna Jabłońska i Zbigniew Nosowski, WIĘŹ 2004 nr 2.

W. Eichelberger: To dokładnie tak, jak w buddyzmie – najpierw oczyścić umysł z iluzji, a światło samo znajdzie drogę …

K. Grzywocz: Jan od Krzyża posługuje się obrazem promienia wpadającego do zakurzonego pomieszczenia. Ten promień co prawda tam widać, ale on się rozprasza na okruszkach pyłu. Natomiast jeśli go nie widać, to można mieć wrażenie, że go tam nie ma – on jednak jest. Jeśli padnie na miejsce odbicia w głębi człowieka, jest bardzo silny – odbijając się, rozświetla wnętrze człowieka, jego umysł, jego uczucia, ale musi się odbić od dna egzystencji. Jeżeli promień zostanie rozproszony po drodze w różnych iluzjach, to nawet jeśli co nieco oświeci – światło nie dochodzi głęboko.

W. Eichelberger: Bardzo piękna i trafna metafora.

K. Grzywocz: Dlatego trzeba w sobie wszystko oczyścić, wtedy ów promień rozświetla człowieka od głębi. Jest to bardzo mocno psychologiczna koncepcja. Czytałem niedawno artykuł Kevina G. Culligana o pojęciu podświadomości u Jana od Krzyża. Autor pokazuje, że ten wielki mistyk mówił – w XVI wieku! – że w świecie pamięci są rzeczy, z których człowiek nie zdaje sobie sprawy, że istnieje świat wspomnień, pamięci, które tylko Bóg może oczyścić. To jest "noc bierna". W "nocy czynnej" człowiek sam siebie oczyszcza, są jednak rzeczy, których człowiek nie pamięta, wchodząc w swoje emocje – to właśnie jest "noc bierna". Nie wszystko człowiek sam oczyści, zresztą to oczyszczanie również jest częścią duchowości.

To nie jest układ linearny. Człowiek najpierw się oczyszcza, potem doznaje oświecenia – jest to ten klasycznie przedchrześcijański schemat – i dopiero wówczas dochodzi do głębokiego zjednoczenia z Bogiem. A to zjednoczenie powoduje jeszcze głębsze oczyszczenie. Jednocząc się bardziej z Bogiem, lepiej widzę to, co jeszcze trzeba oczyścić. Tak samo jest w relacji z człowiekiem. Im głębszy jest związek dwojga ludzi, tym bardziej widać w nim braki.

Bardzo mi się podoba ta koncepcja – coraz głębszego oczyszczania poprzez coraz głębsze zjednoczenie z drugim. Dzieła Jana od Krzyża są bardzo psychologiczne. A w którymś miejscu wypowiada takie piękne zdanie, które ma chyba coś z ducha buddyzmu: „Wszystko jest harmonią”.

W. Eichelberger: To miód na serce buddysty!

W zdrowym ciele zdrowy duch

– Można odnieść wrażenie, że mają Panowie bliską sobie, a może nawet wspólną wizję człowieka…?

K. Grzywocz: Myśląc o więzi pomiędzy duchowością a psychoterapią, wchodzimy właściwie na płaszczyznę filozofii, ponieważ szukamy antropologii, obrazu człowieka. Dla mnie duchowość nie jest izolacyjnie pojętą częścią człowieka. Duchowość jest czymś bardzo podstawowym i głębokim, sam jestem przekonany, że to, co cielesne i psychiczne wyraża to, co duchowe. Duchowość ujawnia się poprzez moje ręce, twarz, uczucia, spotkania. Mogę oczywiście oddzielić te sfery, jak czyni to na przykład lekarz, ale w mojej wizji człowieka nie oddzielałbym tego aż tak radykalnie. Nie bez powodu w wielu klasztorach buddyjskich rano biegają.

W. Eichelberger: Raczej szybko chodzą, ale w Shaolin ćwiczą godzinami sztuki walki…

K. Grzywocz: To szybkie chodzenie jest po to, żeby się obudzić. Ale jest też częścią życia klasztornego, częścią dyscypliny duchowej. Dla mnie bieganie ma wymiar duchowy, absolutnie lepiej mi się skupić na modlitwie po biegu. Jeśli nie ćwiczę, chętniej bym spał niż się modlił. Jest taka stara maksyma: Jeśli chcesz się dobrze modlić – najpierw się wyśpij…

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 następna strona

Psychologia a duchowość

Katarzyna Jabłońska

Zbigniew Nosowski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?