Czytelnia

ks. Andrzej Draguła

ks. Andrzej Draguła, Ciało koniecznie potrzebne. Czy możliwa jest spowiedź przez internet?, WIĘŹ 2003 nr 1.

Przypuśćmy jednak, że istnieją przypadki, gdy spowiedź przez internet byłaby rzeczywistym, obiektywnym dobrem. Czy jednak internetowy kontakt jest wystarczający dla spełnienia wszystkich warunków koniecznych dla zaistnienia sakramentu pokuty i pojednania? Zasadniczym problemem jest odpowiedź na pytanie, czy do zaistnienia sakramentu konieczna jest obecność fizyczna pozwalająca na bezpośredni kontakt.

Według o. Kowalczyka, nie ma fundamentalnego znaczenia to, czy kapłan rozmawia z penitentem, który znajduje się w odległości 20 cm po drugiej stronie konfesjonału, czy też z penitentem obecnym po drugiej stronie kabla. Pisanie do siebie w czasie rzeczywistym, słyszenie się, a także widzenie za pomocą kamer i monitora, jak również przyszłościowa teleimersja umożliwiają – według niego – kontakt, który, choć pośredni, nie ustępuje kontaktowi rzeczywistemu, a nawet – jak pisze – może przewyższać kontakt w konfesjonale. Co więc należy uznać za element konstytuujący spotkanie właściwe dla sakramentu pokuty? Czy jest to element psychologiczny, czy fizyczny? Czy konieczne jest, by być razem w tym samym miejscu, czy może wystarczy być osobno, ale za to w poczuciu szczególnej bliskości?

W ujęciu – nazwijmy je – tradycyjnym do istoty spotkania należy, by penitent i spowiednik byli obecni w tym samym miejscu i czasie, tak by jeden słyszał drugiego (w przypadku spowiedzi osoby głuchej „słyszenie” będzie polegało na odczytywaniu znaków języka migowego i de facto zamieni się w widzenie). Wzajemne rozpoznanie się, nawiązanie głębszego dialogu między stronami, wejście w interpersonalną relację „ja-ty” nie należy do warunków koniecznych spowiedzi. Wszystko to może dopomóc w lepszym jej przeżyciu i – co z tego wynika – skuteczniejszym skorzystaniu z łaski przebaczenia. Subiektywne „zadowolenie” ze spowiedzi nie należy do jej istoty i wie o tym dobrze o. Kowalczyk, skoro (jak napisał) ponad kontakt on-line ze swoim spowiednikiem w Polsce przedkłada jednak anonimową spowiedź w watykańskiej bazylice.

Zwalczając postulowanie możliwości spowiedzi przez internet, nie można z egzaltacją twierdzić, że bezpośrednie spotkanie spowiednika i penitenta należy do istoty spowiedzi. Fakt, że penitent znajduje się po drugiej stronie kratki, nie stanowi przecież spotkania – pisze o. Kowalczyk, wskazując na inne czynniki konieczne do zaistnienia spotkania. Podejście psychologiczne do sakramentalnego spotkania będzie więc akcentowało wskazane już konteksty subiektywne. I rzeczywiście, kontakt pośredni, nie tylko internetowy, pozwalający nawet na widzenie siebie nawzajem, ale także kontakt listowy czy telefoniczny może podtrzymywać, a nawet i tworzyć więź bardzo osobistą, głęboką, by nie powiedzieć intymną. Ciekawie na ten temat wypowiedział się abp John P. Foley, komentując znajomości internetowe prowadzące do zawarcia małżeństwa: To, co robią jest rzeczywiście interesujące, bo nie opiera się na atrakcyjności fizycznej. Oto dwa serca się odnalazły, zanim zdążyły się zobaczyć5. Czyż nie doszło tutaj do autentycznego spotkania, zanim doszło do spotkania fizycznego?

Ks. Kowalczyk proponuje nawet reinterpretację pojęcia spowiedzi usznej. Według niego mówienie „na ucho” to mówienie o czymś w sekrecie. Jest to niewątpliwie zmiana rewolucyjna w rozumieniu spowiedzi usznej, dotychczas bowiem określenie „na ucho” miało mniej lub bardziej znaczenie dosłowne, tutaj nabiera ono znaczenia zupełnie metaforycznego. Tylko w takiej perspektywie logiczne wydaje się stwierdzenie autora, że spowiedź wcale nie musi zakładać spotkania, rozumianego oczywiście jako fizyczną obecność. W sekrecie można mówić przecież także na odległość.

Tele-spowiedź, tele-koncelebra, tele-sakramenty

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 następna strona

ks. Andrzej Draguła

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?