Czytelnia

ks. Andrzej Draguła

ks. Andrzej Draguła, Ciało koniecznie potrzebne. Czy możliwa jest spowiedź przez internet?, WIĘŹ 2003 nr 1.

W artykule ks. Kowalczyka jest jeszcze jeden, bardzo ciekawy wątek. W swojej argumentacji powołuje się on bowiem na istniejące już dopuszczenie pośrednictwa w sakramencie pokuty, jakim jest spowiedź przez tłumacza. Przywołuje także możliwość zawarcia sakramentu małżeństwa przez pełnomocnika. Możliwość pośredniczenia przez pełnomocnika nasuwa myśl o możliwości pośredniczenia elektronicznego – pisze ks. Kowalczyk.

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że oba wspomniane przypadki są zupełnie innej natury. Tłumacz rzeczywiście pośredniczy w spowiedzi, przekładając jedynie sformułowaną przez penitenta informację z jednego języka na drugi, kodując ją na nowo. Mamy tu jednak równocześnie do czynienia z osobistą, fizyczną obecnością penitenta, którego tłumacz nie zastępuje. Spełnia on więc rolę czysto instrumentalną. Tłumacza może zastąpić słownik w ręku bądź nawet komputerowy program do przekładu i sytuacja będzie wciąż taka sama.

Inaczej jest w przypadku zawieraniu sakramentu małżeństwa przez pełnomocnika. Działa on w imieniu strony nieobecnej fizycznie podczas ceremonii zawarcia małżeństwa, posiadając prawo do jej reprezentowania. I choć małżeństwo zawiera oczywiście strona, a nie jej pełnomocnik, to – co ciekawe – zleceniodawca nie musi nawet myśleć o małżeństwie w chwili jego zawierania, swoją wolę wyraził bowiem już wcześniej. Nie jestem kanonistą, więc być może się mylę, ale wydaje mi się, że strona zawierająca małżeństwo w tym przypadku ceduje pełnomocnikowi całą swoją zdolność prawną odnośnie do danego małżeństwa. Trudno więc tutaj mówić o klasycznym pośrednictwie rozumianym jako transmisja danych między dwiema osobami oddalonymi od siebie. Znamienne jest to, że prawodawca nie przewidział możliwości zawarcia małżeństwa przez list czy jakikolwiek inny środek pośredniczący, ale żąda fizycznej obecności człowieka, nawet wtedy, gdy jedna ze stron jest nieobecna.

Przypadek małżeństwa zawieranego przez pełnomocnika wyraźnie podpowiada nam, że sakrament domaga się rzeczywistej, fizycznej obecności człowieka, by nie powiedzieć – ludzkiej cielesności. Ciało jest więc do sakramentu koniecznie potrzebne. Jest to „nieubłagana” konsekwencja Wcielenia. Bóg dokonał naszego zbawienia w ten sposób, że Jego Syn stał się człowiekiem, można Go było słuchać, z Nim rozmawiać i oglądać Go w różnych sytuacjach. (...) Jeśli pamiętamy, że sakramenty są to dary Chrystusa uobecniające Jego miłość do nas, łatwo zrozumieć, dlaczego udzielić ich może tylko fizycznie obecny kapłan – pisze o. Jacek Salij8.

W ciele i krwi

Pozostaje jeszcze tylko kwestia wspomnianych na początku dokumentów Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, a zwłaszcza jednego – „Kościół a Internet”9. Co mówi on rzeczywiście o sakramentach i internecie? I jaka jest jego ranga?

Trzeba oczywiście przyznać rację o. Kowalczykowi, który stwierdza, że dokument nie rozstrzyga niczego definitywnie, w tym jednak sensie, że nie jest nieomylnym nauczaniem Kościoła. I choć dokument ma znaczenie bardziej pastoralne niż teologiczne, to nie tylko otwiera obszary dla studium i refleksji, ale także wyznacza tejże refleksji granice. Wydaje się, że o. Kowalczyk jest dość osamotniony w przekonaniu, że watykańska wypowiedź otwiera dyskusję o spowiedzi poprzez internet. Wielu teologów – inaczej niż o. Kowalczyk – wnioskuje bowiem z niego, iż poprzez internet nie da się sprawować sakramentów, w tym spowiadać. Takie stanowisko reprezentuje sam przewodniczący Papieskiej Rady – abp Foley10, o. Wojciech Jędrzejewski OP11 czy o. Salij, który twierdzi wprost, iż we wspomnianym dokumencie zwrócono uwagę na to, że nie da się sakramentów udzielać przez internet12.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 następna strona

ks. Andrzej Draguła

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?