Czytelnia

Katarzyna Jabłońska

ks. Andrzej Luter

Katarzyna Jabłońska, ks. Andrzej Luter, W cieniu śmierci i zła, WIĘŹ 2009 nr 4.

Masz rację, Andrzeju, Tatarak to film piękny i misterny — skomponowany z wielu materii: opowiadania Iwaszkiewicza i Sndora Mraia — zadziwiające jak te dwa teksty cudownie się spotkały i dopełniły — intymnego dziennika Krystyny Jandy, a także filmowych notatek z planu filmowego. Dzięki tym ostatnim wchodzimy niejako „za kulisy”, widzimy aktorów, reżysera, ekipę filmową w trakcie ich pracy. Tutaj to bardzo adekwatne, ten film opowiada przecież i o tym, co dzieje się za kulisami życia.

Ksiądz

Wajda pragnął w Tataraku po latach spotkać się na planie filmowym z Krystyną Jandą, która debiutowała u niego w Człowieku z marmuru. Rola Marty była od początku zarezerwowana dla niej. I nagle ta straszna wiadomość: Edward Kłosiński, mąż aktorki, jest chory na raka. Brał chemię. Janda była cały czas przy nim. Nie mogła zostawić go dla filmu. Niedługo potem zmarł. W tej eschatologicznej atmosferze Wajda i Janda zaczynają pracę nad filmem. Pamiętasz, Kasiu, tę scenę filmu w filmie? Aktorka czyta fragment z Iwaszkiewicza: „Kiedy się takie pasmo tataraku rozetrze, kiedy się włoży nos w bruzdę, wyłożoną jak gdyby watą...” — siedzący obok Wajda podaje jej do powąchania to dziwne zielsko, bylinę albo, jak niektórzy mówią, lepiech — a ona czyta dalej: „...czuje się obok kadzidlanej woni zapach błotnistego iłu, gnijących rybich łusek”. Tak blisko siebie istnieją zieleń łodyg tataraku i woń gnicia, aromatyczny zapach i gorzki smak. Janda i Wajda czytają tekst, a w tle już widzimy film — młodzi ludzie z pokolenia tuż powojennego tańczą na molo w rytm melodii Pamiętasz była jesień. Musiało to być zatem po 1958 roku, kiedy Pożegnania Hasa już weszły na ekrany.

W trakcie realizacji filmu Janda pokazała Wajdzie swoje notatki z czasu choroby męża. Wajda zapytał: „Czy dajesz je tylko mnie, czy chcesz powiedzieć do kamery? Kiedy wyznała, że opowie to też innym, pomyślałem — opowiada reżyser — że ona z tymi myślami każdego dnia wraca do hotelu, gdzie w samotności wraca do tamtych chwil. Natychmiast stanęły mi przed oczami samotne kobiety w hotelowych pokojach namalowane przez Hoppera.”

Kobieta

Rzeczywiście coś z malarstwa Hoppera jest w scenach monologu Jandy. Nieruchoma kamera i ascetyczne wnętrze pokoju, gdzie snuje swoją opowieść, stanowią niezwykły kontrast z sensualną atmosferą i krajobrazem, w którym dzieje się akcja opowiadania Iwaszkiewicza. W chwili śmierci kochanej osoby nasz świat tężeje, zatrzymuje się, a my sami jesteśmy jakby zamrożeni w soplu lodu. Monolog Jandy o umieraniu Edwarda Kłosińskiego rozgrywa się właśnie w takim soplu lodu.

Ksiądz

Janda wypowiada go w ascetycznej scenografii — tylko łóżko i krzesło. Nie ma zbliżeń twarzy. Aktorka mówi spokojnie, bez egzaltacji: „guz na jednym płucu i cienie na drugim”. Cienie, czyli przerzuty, wyniki badań, szpital, budzący zaufanie lekarz („Leczyć się trzeba” — odpowiedział bez przekonania na pytanie: „co robić dalej”?). Czuwanie przy łóżku w domu. Kiedy mąż powiedział: „Andrzej zaczeka na ciebie z filmem”, to właściwie poinformował w ten sposób żonę, że wkrótce umrze

poprzednia strona 1 2 3 4 5 następna strona

Katarzyna Jabłońska

ks. Andrzej Luter

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?