Czytelnia

Mistyka i erotyka

Tomasz P. Terlikowski, Zdradzona rewolucja, WIĘŹ 2008 nr 7-8.

Środki. Swobody seksualnej nie trzeba, szczególnie wśród wyzwolonej młodzieży, specjalnie propagować, stąd zadanie rewolucjonistów seksualnych było niezwykle proste. Trzeba było jedynie przedstawić moralność seksualną jako zagrożenie dla wolności i skutecznie zdyskredytować (przy pomocy zarzutu hipokryzji) styl życia rodziców. Podział między rodzicami a dziećmi, wyśmiewanie wartości odpowiedzialności za innych czy ideału dojrzałości i zastąpienie go ideałem wiecznej młodości też nie było bez znaczenia w rozpoczętej wówczas wojnie kultur.

Na pomoc w propagowaniu seksualnego rozpasania przyszła też, wymyślona w porę, antykoncepcja hormonalna oraz zalegalizowana w tym czasie w większości krajów zachodnich aborcja. Rozdzielenie przyjemności seksualnej i prokreacji, przy pomocy sztucznej antykoncepcji, doprowadziło także do zdecydowanej przemiany kulturowego paradygmatu seksualności kobiecej. Kobieta — zazwyczaj bardziej odpowiedzialna w relacjach seksualnych, zdobywana w dłuższym procesie — stała się seksualnie męska, to znaczy zaczęła zachowywać się tak jak koledzy. Problem polega tylko na tym, że — nawet przy stosowaniu środków antykoncepcyjnych — nie stała się przez to mężczyzną i zbyt często pozostaje ofiarą tego rodzaju paradygmatu zachowań seksualnych.

Istotnym orężem w rękach rewolucjonistów stali się także rozmnożeni wówczas w nadnaturalny niemal sposób psycholodzy, psychoanalitycy i seksuolodzy. Posługując się rozmaitymi, zazwyczaj nie najlepszej intelektualnej klasy teoriami, doprowadzali oni ludzi do przekonania, że tylko wyzwolenie seksualne może uwolnić ich od rozmaitych ograniczeń, psychicznych blokad czy nieudanych relacji. Seks (wyjęty z kontekstu małżeństwa) stał się często głównym tematem sesji psychoterapeutycznych, a wyprowadzanie człowieka z ograniczeń, jakie wpoiła w niego kultura czy religia, szczególnie chrześcijaństwo — ulubionym zajęciem terapeutów.

Skutki. Owoce rewolucji seksualnej, tak samo zresztą jak poprzednich, zmierzyć da się na różnych poziomach, także statystycznym. Przede wszystkim uderza dramatyczny wzrost ilości rozwodów. W Stanach Zjednoczonych co roku rozwodzi się więcej małżeństw niż jest zawieranych, w Europie rozpada się co trzeci związek (a i to, głównie dzięki większej trwałości małżeństw w bardziej tradycyjnych krajach). Trudno nie dostrzec w tych danych skutku — i to całkowicie bezpośredniego — rewolucji seksualnej. Nie mniej drastyczne są dane dotyczące liczby nienarodzonych dzieci zabijanych co roku w Europie, aby ich rodzice mogli zachować wolność od odpowiedzialności za własne decyzje. Według różnych szacunków w ciągu czterdziestu lat od rozpoczęcia rewolucji zabito kilkaset milionów osób (w samej Polsce pod koniec lat osiemdziesiątych jedna z państwowych instytucji ogłosiła dane, z których wynikało, że aborcji zostało poddanych ponad 30 milionów dzieci).

Tyle liczby, ale nie mniej istotne są straty społeczne. Odrzucenie zasady odpowiedzialności skutkuje bowiem tym, że miliony dzieci nie mają jednego z rodziców albo żyją w rodzinach plastikowych. Skutki zdrowotne (i nie chodzi tylko o kwestie psychiczne, ale również jak najbardziej fizyczne) są nie do oszacowania. Podobnie jest ze stratami zdrowotnymi osób porzuconych przez małżonka (a są to zazwyczaj kobiety). I wreszcie, jeśli chodzi o koszty zdrowotne — sprawa o najbardziej policzalnym zasięgu, czyli AIDS, będące chorobą rewolucji seksualnej, która bez owej rewolucji nie zebrałaby tak obfitego żniwa (a kto wie, czy w ogóle by się pojawiła).

poprzednia strona 1 2 3 4 następna strona

Mistyka i erotyka

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?