Wydarzenia

powrót

Data wydarzenia: 10 lutego 2015

Zbigniew Nosowski wspomina abp. Życińskiego

10 lutego mija czwarta rocznica śmierci abp. Józefa Życińskiego. Przypominamy fragment z poświęconego mu rozdziału „Rozmawiał z Nikodemami. Wokół dziedzictwa abp. Życińskiego” z książki Zbigniewa Nosowskiego Krytyczna wierność.


Nagła śmierć abp. Józefa Życińskiego pozostawiła wielką wyrwę w polskim Kościele. Trudno ją wypełnić – nie tyko dlatego, że metropolita lubelski był jednostką wybitną i nietuzinkową, człowiekiem błyskotliwej inteligencji i głębokiej wiary.

On zajmował się po prostu tak wieloma tematami – a każdym z nich z pełnym zaangażowaniem – że do zastąpienia go trzeba by co najmniej kilku osób. Ktoś mógłby kontynuować jego zainteresowania filozoficzne, kto inny kosmologiczne, trzeci zająłby się dialogiem chrześcijaństwa z kulturą współczesną, czwarty teologiczną oceną teorii ewolucji, piąty mógłby uprawiać publicystykę w stylu Życińskiego, szósty komentowałby Ewangelię, siódmy mógłby pełnoetatowo organizować Kongresy Kultury Chrześcijańskiej, ósmy zajmowałby się ekumenią i dialogiem chrześcijańsko-żydowskim, itd. A on to wszystko (i dużo więcej) potrafił jeszcze łączyć z głęboką osobistą duchowością i zaangażowaniem duszpasterskim.

To nie był intelektualista bujający w obłokach. Jego gotowość do komentowania rzeczywistości wynikała z pragnienia bycia blisko konkretnych problemów ludzi, odczytywania znaków czasu i interpretowania ich w świetle Ewangelii. To był człowiek wrażliwy – i na poezję, i na ubogich. Nie tylko nawoływał do miłosierdzia, lecz także bez rozgłosu i fanfar regularnie wspierał potrzebujących. Nie tylko głosił hasła o otwartości Kościoła, ale też bardzo praktycznie je realizował – np. jako pierwszy biskup w Polsce publikował doroczne sprawozdania finansowe swojej diecezji.

Zajmując się tematami chrześcijańsko-żydowskimi i polsko-żydowskimi, miałem możliwość bliskiej współpracy z abp. Życińskim w tej dziedzinie. Nie był tu specjalistą w wymiarze naukowym. Rozumiał jednak jej olbrzymie znaczenie i dlatego chętnie, z dużą gotowością włączał się w różne ważne inicjatywy z tej dziedziny.

Kiedy w 2001 r. wybuchła w Polsce dyskusja o zbrodni w Jedwabnem, nie wahał się ani chwili, gdy poprosiliśmy go o wypowiedź na ten temat dla „Więzi”. Stał się wtedy – nie po raz pierwszy i nie ostatni! – pierwszym polskim biskupem publicznie zabierającym głos na ten trudny temat. Nie miał bowiem zwyczaju chowania głowy w piasek. Im sprawa trudniejsza i bardziej skomplikowana – tym bardziej można było liczyć na jego mądry komentarz, formułowany w imię niezmiennych wartości.

Bratem był Józef Życiński także dla różnych Nikodemów. Jedna z bardziej znanych jego książek to „Listy do Nikodema”.

Rozmawiać z Nikodemami to naprawdę samo serce Ewangelii. Ostatnio, zaglądając do Biblii, bardzo często napotykam fragmenty o tym, jak Jezusowi czy Jego uczniom zarzucano, że zadają się z ludźmi o podejrzanej proweniencji, np. „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?” (Łk 5,30) albo przypowieść o miłosiernym ojcu i marnotrawnym synu. Czytałem ją tyle razy, a dopiero niedawno odkryłem, w jakiej sytuacji Jezus ją opowiedział – gdy spotkał się z zarzutami:„Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Czyli opowieść o miłosierdziu jest odpowiedzią Boga na zarzut, że jest zbyt łagodny, że wszystkich bezwarunkowo przygarnia.

Postawa Jezusa niezmiennie niepokoi ludzi rozmiłowanych w rytualnej czystości i wąsko rozumianej pobożności. Wtedy pytali Go: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?”. Dzisiaj szemrzą i pytają z tym samym oburzeniem: Dlaczego zadajecie się z ludźmi oddalonymi od Kościoła? Dlaczego swoim towarzystwem uwiarygadniacie wrogów Pana Boga? Dlaczego uśmiechacie się życzliwie do ludzi krytycznych wobec chrześcijaństwa? Dlaczego pisujecie w ich gazetach? Dlaczego występujecie w ich stacjach telewizyjnych? Dlaczego bywacie w ich domach? Dlaczego podejmujecie z nimi dialog? Dlaczego się od nich jasno nie odetniecie? Dlaczego ich jednoznacznie nie potępicie? Dlaczego ich nie wykluczycie?

A przecież jadanie „z celnikami i grzesznikami”, ciepłe ludzkie kontakty z nimi, to i przejaw zwykłej ludzkiej braterskiej życzliwości, i przecieranie szlaków do ich serc dla Boga. Z ludźmi inaczej myślącymi, z ludźmi poszukującymi warto rozmawiać. Rozmawiać, a nie tylko się spierać. Warto rozmawiać z Nikodemami, traktując ich jako partnerów, a nie przeciwników, których trzeba zwalczać w ramach krucjaty ideologicznej.

Gdyby brakowało rozmawiających z Nikodemami, to Kościół miałby poważny kłopot ze swoją misją. Skoro zabrakło arcybiskupa Życińskiego, który tak wybitnie potrafił to czynić, módlmy się, aby pojawiło się „w zastępstwie” przynajmniej kilku następnych.

Zdjęcie „J-zycinski” jest autorstwa Ryszarda Hołubowicza - lublin.com.pl. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons.

powrót

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?