Komentarze

wróć do menu komentarzy

wróć do archiwum

blog Ewy Karabin

Okruchy dnia

blog Ewy Karabin
11 stycznia 2010

Trójka – nasz skarb narodowy




Dwa tygodnie temu odwołano w trybie natychmiastowym szefową radiowej Trójki Magdę Jethon, a na jej stanowisko powołano z politycznego nadania nowego dyrektora, Jacka Sobalę. Ta kuriozalna sytuacja jest nie tylko zamachem na wolność mediów, ale przede wszystkim na zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy.

Trójka nie jest zwykłą stacją radiową i wiedzą o tym wszyscy jej wielbiciele. Bo Trójka takowych posiada i to w ilości znaczącej. Tego radia nie słucha się tylko sporadycznie, ono nie szumi w tle codziennych obowiązków, z tym radiem się zaprzyjaźnia, nawiązuje więź, ono uzależnia od dobrej muzyki i mądrych prowadzących. Trójka na głębokiej więzi ze swoimi słuchaczami stoi, więc dokonywanie zmian personalnych z całkowitym ignorowaniem woli trójkowych odbiorców zakrawa na akt co najmniej ryzykowny.

Jacy inni słuchacze, słysząc o problemach finansowych słuchanej stacji, założyliby klub miłośników i zebrali 700 tys. złotych na podtrzymanie misyjności anteny? Trójkowicze zrobili to, bo wiedzieli, że Trójka ich zaufania nie zawiedzie. Już w kilka miesięcy po zainaugurowaniu akcji w eterze pojawiła się nowa audycja „Trójkowy znak jakości”, która poleca to, „co najlepsze w polskiej kulturze: wybitne książki, najciekawsze płyty, przełomowe przedstawienia teatralne, filmy i koncerty”, ogłoszono także konkurs „Talenty Trójki” mający promować artystów-debiutantów. „Nie godząc się na bylejakość, chcemy promować młodych artystów, którzy swoją pasją tworzenia dokonują rzeczy niezwykłych” – mówiła była pani dyrektor. To na wzajemnym szacunku i uczciwości opiera się relacja radia i słuchaczy.

Ale wcale nie to jest najcenniejsze (choć niezwykle rzadkie, zwłaszcza na naszej scenie politycznej). Najpiękniejsze w Trójce jest to, że łączy ludzi. Różnych stanów i temperamentów. Słuchają jej profesorowie i studenci, licealiści i emeryci, mieszkańcy malutkich wiosek w górach i dużych miast, prawicowcy, lewicowcy i centrowcy. W spotkaniu z dobrą muzyką i prawdziwą pasją bledną podziały ideowe, które tak często nie pozwalają się porozumieć. Nie mamy znowu tak wiele instytucji, które by potrafiły działać ponad podziałami, aby móc pozwolić sobie na beztroskie marnowanie potencjału tych nielicznych. Na takie zjawiska powinno się chuchać z troską i patrzeć z podziwem, zamiast czynić z nich obiekt politycznych zagrywek. Panie posłanki i panowie posłowie – zbyt dużo jest tu do stracenia!



Ewa Karabin poleca:

Dywiz - pismo katolaickie


Komentarze:



Komentarze niepołączone z portalem Facebook

Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora.

archiwum (58)

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?