Czytelnia

Wierzę, więc działam

Marek Rymsza

Marek Rymsza, Nie pod korcem. O społecznym wymiarze praktykowania wiary, WIĘŹ 2010 nr 7.

Ewangelicznych talentów nie można zakopywać w ziemi, trzeba je pomnażać, puszczając w obieg. Owe talenty to nie tylko różne przydatne w życiu społecznym umiejętności, lecz także, a może przede wszystkim, sama łaska wiary. Ewangeliczną dobrą nowinę otrzymujemy — zgodnie z „logiką wiary” — między innymi po to, aby dzielić się nią z tymi, którzy jej nie znają. Jeżeli się nią nie dzielimy (czy to słowem, czy świadectwem życia — formy mogą być różne), otrzymaną łaskę tracimy. I to nie dlatego, że dosięga nas jakaś kara „z góry” stosowana w trybie „z automatu”. To niejako samo-sprawstwo. Jeżeli otrzymałem drogowskaz (łaskę wiary), którędy wiedzie droga do zbawienia, ale wiedzę tę trzymam dla siebie, nie odczuwając potrzeby informowania bliźnich zmierzających z braku wiedzy w przeciwnym kierunku — to w gruncie rzeczy praktykuję życiowy egoizm. A egoizm zabija we mnie łaskę wiary, bo stoi w jawnej sprzeczności z przykazaniami, treścią tejże wiary. Postawa życiowego egoizmu oznacza zakopywanie ewangelicznego talentu i prowadzi do faktycznej jego utraty. Paradoks dobrej nowiny, jak uczył Jezus, polega na tym, że obdarowany zachowuje z niej tylko to, co daje innym, to zaś co próbuje zatrzymać dla siebie, nieuchronnie traci.

Społeczny rys tej podstawowej prawdy o praktykowaniu wiary można obrazowo przedstawić jako zasadę „podaj dalej”. Takie obrazy, jak sztafeta czy łańcuch pokoleń to dobre ilustracje tego więziotwórczego elementu wiary: „przez jednych do drugich”. Słuchając wypowiedzi zwolenników „opcji uprywatnienia”, a są tacy również pośród ludzi wierzących, odnoszę wrażenie, że w gruncie rzeczy uważają oni, że nie chodzi o integrację wiary z życiem, ale że wiara musi przed życiem ustąpić. Że w gruncie rzeczy trzeba zgodzić się na marginalizację religii, którą można sobie praktykować bez dbałości o przekazanie jej depozytu następnym pokoleniom. Przykładem postawa francuskiego polityka Valeryego Giscarda dEstainga — prywatnie praktykującego chrześcijanina, a zawodowo współ-architekta francuskiej wersji państwa laickiego, który także, jako przewodniczący konwentu konstytucyjnego UE, przyczynił się do propagowania laickiej wizji Europy.

2. Wspólnota wiary

Wiarę wyznajemy wspólnotowo. Chrześcijaństwo bardzo mocno podkreślało tę prawdę od samego początku — życie pierwszych gmin chrześcijańskich było właśnie codziennym doświadczeniem wspólnoty. We współczesnej Polsce (i nie tylko tu), w sytuacji słabnięcia więzi społecznych w parafiach, możliwość przeżywania doświadczenia wspólnoty przyciąga wielu chrześcijan do ruchów religijnych. Ale we wspólnocie wiary nie chodzi tylko o doświadczenie braterstwa „małej grupy”, której członkowie niemalże dzielą prywatne życie. Doświadczenie wiary prowadzi do otwarcia się na wszystkich „braci w wierze” (i siostry, oczywiście), nie tylko na tych osobiście znanych, jakoś własnych.

To z tego powodu chrześcijaństwo pierwszych wieków skutecznie rozsadzało „od środka” system klasowy oparty na niewolnictwie (choć w późniejszych, już nowożytnych czasach, chrześcijanie nie ustrzegli się, niestety, uczestnictwa w procederze handlu niewolnikami przewożonymi z Afryki do Ameryki). To dlatego Kościół przez wieki średnie zbudował tożsamość Europy przekraczającą odrębności narodowe czy kulturowe (choć w samych instytucjach kościelnych, np. w zgromadzeniach zakonnych, podziały społeczne wyniesione „ze świata” zazwyczaj znajdowały swoje odzwierciedlenie). To dlatego dzisiaj Kościół zachowuje żywotność także w sekularyzującej się Europie. W sytuacji braku rodzimych powołań kapłańskich piecza nad depozytem wiary (oraz zarządzanie kościelnymi aktywami) przechodzi stopniowo w ręce chrześcijan pochodzących z innych kontynentów. Księża Afrykanie we francuskich parafiach czy hinduscy jezuici dokonujący współczesnej interpretacji duchowości św. Ignacego Loyoli — to pierwsze z brzegu przykłady wspólnoty braterskiej w skali globalnej.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna strona

Wierzę, więc działam

Marek Rymsza

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?