Czytelnia

Polacy - Żydzi

Zbigniew Nosowski

Zbigniew Nosowski, Bez okoliczności łagodzących. Dlaczego należy czytać Grossa i się z nim nie zgadzać.

Lubię eseje historyczne, ale taka metoda eseistyki mi nie odpowiada. Stosując metodologię Jana Tomasza Grossa, mógłbym napisać książkę pt. „Odzyskiwanie pamięci. Zainteresowanie kulturą i tradycją żydowską w Polsce po roku 1989. Historia moralnego odrodzenia”. Byłaby to książka składająca się — tak jak „Strach” — z opisu wyłącznie autentycznych faktów spontanicznego zainteresowania przeszłością żydowską w wielu polskich miastach i miasteczkach. Opisywałaby ona fenomeny dni kultury żydowskiej, które dawno już przekroczyły granice krakowskiego Kazimierza i odbywają się nawet w małych miejscowościach. Pisałbym o modzie na kulturę żydowską, o książkach o tej tematyce, które stoją w księgarniach na szczególnie eksponowanych miejscach — i dzieje się tak od 20 lat, czyli moda przestała już być modą, lecz stała się trwałą cechą polskiej kultury. Opowiadałbym o młodych ludziach rozsianych po całej Polsce, którzy — nie mając żadnych korzeni żydowskich — zajmują się sprzątaniem i odnawianiem żydowskich cmentarzy, wydawaniem książek o Żydach w swojej miejscowości, szukają kontaktów ze swoimi żydowskimi rówieśnikami, chcą uczestniczyć w Marszu Żywych, organizują wydarzenia publiczne upamiętniające żydowską przeszłość swoich miejscowości. Dużo musiałbym napisać o chwalebnej roli Kościoła rzymskokatolickiego, który podjął pionierską w Europie inicjatywę organizowania specjalnego Dnia Judaizmu, i w tym roku czynił to już po raz jedenasty, gdy np. Holendrzy dopiero po raz pierwszy.

Byłaby to książka prawdziwa, ale przestawałaby nią być, gdybym usiłował twierdzić, że oto Polska stała się najbardziej filosemickim krajem w Europie czy świecie, gdybym zaczynał sugerować, że książka ta opisuje całą polską rzeczywistość; gdybym nie pokazywał trudności i niezrozumienia, z którymi czasem ci wolontariusze się borykają; gdybym wyrwał te fakty z ich kontekstu, tzn. gdybym nie przedstawił współistniejących z tamtymi zjawiskami fenomenów trwającego wśród Polaków antysemityzmu; gdybym twierdził, że znalazłem jeden czynnik wyjaśniający opisywany fenomen: czy to „trzecie pokolenie Sprawiedliwych” (określenie Szewacha Weissa), czy to wstyd za poprzednie pokolenia, czy to wpływ osoby i nauczania Jana Pawła II, czy to bodźce czysto materialne, bo okazało się, że na muzyce klezmerskiej można po prostu dobrze zarobić, czy to odradzający skutek wielkiej debaty o historii polsko-żydowskiej, jaką niedawno przeżyliśmy. Ta wyimaginowana książka „Odzyskiwanie pamięci” stawałaby się nieprawdziwa, gdybym nie wspomniał o tym, że Dzień Judaizmu nie trafia do przeciętnej polskiej parafii i tzw. zwykli katolicy nic na temat nie wiedzą i byliby mocno zaskoczeni, że coś takiego się w kościołach odbywa z błogosławieństwem biskupów, itd. itp.

Gdybym tak właśnie napisał tę swoją książkę o odzyskiwaniu pamięci, to stałaby się ona po prostu książką złą i propagandową, bo napisaną pod z góry przyjętą tezę, choć opisywałaby wyłącznie prawdziwe fakty. Jan Tomasz Gross popełnia analogiczne błędy. Z tych właśnie powodów uważam, że „Strach” nie jest książką dobrą i nie służy w chwili obecnej dobremu rozwojowi dyskusji o sprawach polsko-żydowskich. Moim zdaniem — w przeciwieństwie do "Sąsiadów" — ta książka nie posuwa do przodu relacji polsko-żydowskich.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna strona

Polacy - Żydzi

Zbigniew Nosowski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?