Czytelnia

Historia

Andrzej Friszke

Andrzej Friszke, Czy „Tygodnik Powszechny” był częścią systemu PRL? Nad książką Romana Graczyka, WIĘŹ 2011 nr 4.

23 września 1958 r. odbyło się zebranie posłów Koła Znak, prezesów KIK-ów i naczelnych redaktorów pism, czyli tzw. „czapki” ruchu Znak — instytucji, w której ramach ustalano strategię ruchu. Obecny na zebraniu agent SB relacjonował wystąpienie Stommy:

„Uważa, że do światowego konfliktu nie dojdzie. Natomiast na tle zaostrzonej niewątpliwie sytuacji zagranicznej musiała się zaostrzyć sytuacja wewnętrzna. Niektórzy to, co się dzieje w Polsce, obecnie oceniają jako odwrót od października i nawrót do stalinizmu. St. Stomma ocenia to inaczej, uważa że nieodwrót jest niemożliwy, tylko chodzi o to, czy to jest odwrót niszczący zdobycze października, czy też ocalający. Wg niego jest to odwrót ocalający.

Granicą tego odwrotu jest:
1. niszczenie w imię doktrynerstwa gospodarki narodowej. Tego nie ma — przeciwnie, gospodarka jest konsekwentna.
2. poświęcenie suwerenności — od tego nie odstąpiono mimo wielu trudności.
3. wyrośnięcie aparatu partyjnego nad państwo — nie nastąpiło mimo wielu trudności, gdyż Gomułka opanował jednak aparat partyjny.
4. samodzielna polityka zagraniczna — nie zrezygnowano z samodzielnej polityki zagranicznej, tj. pośrednictwa między wschodem a zachodem.
5. więź z narodem — nie zerwano ostatecznie z narodem, choć w tym zakresie dzieje się wiele złego.
6. praworządność — zachowano jednak praworządność, której strata byłaby prawdziwym cofnięciem się.

Gdyby te sprawy były stracone, to byłoby to cofnięciem się niszczącym i wtedy trudno by było współdziałać z władzami i przyjmować współodpowiedzialność — trzeba by się wycofać”3.

Można zarzucić Stommie, że zbyt optymistycznie oceniał sytuację, warto jednak zwrócić uwagę, na jakie parametry sytuacji politycznej spoglądał. Trzeba też pamiętać, że odnosił rzeczywistość nie do wymarzonego ideału, lecz do realnej sytuacji poprzedzającej, jaką był stalinizm oraz paralelnej, czyli warunków panujących w ZSRR, Czechosłowacji, na Węgrzech.

Pytanie realne brzmiało: czy warto się angażować, jeśli rzeczywistość, w której przychodzi działać, nie jest zgodna z naszymi ideałami, marzeniami, pryncypiami, ale jest jaka jest? W latach następnych było gorzej, wszystkie te parametry wskazywały na odwrót od Października. Sytuacja nie powróciła jednak do przedpaździernikowej, cały czas też odróżniała się korzystnie od panującej u sąsiadów. Koszt ewentualnego protestu, demonstracji niezgody na cofanie się, rósł. Złożenie mandatów, wycofanie z Sejmu byłoby spektakularnym buntem, którego system nie mógł tolerować. Represje wobec placówek społecznych i kulturalnych ruchu Znak musiałyby nastąpić.

Zastanawianie się nad udziałem (lub nie) w systemie jest więc abstrakcyjne i ahistoryczne, szczególnie, że Graczyk pomija lub lekceważy w swojej analizie wskazane tu okoliczności.

„Tygodnik” nie spełniał nadziei władz

Odwróćmy teraz perspektywę i spójrzmy na postrzeganie „Tygodnika Powszechnego” i całego ruchu Znak przez władze. I to nie przez oficera SB z wojewódzkiej komendy, ale przez kreatorów polityki wyznaniowej i twórców systemu. W opracowaniu powstałym w Urzędzie do Spraw Wyznań w 1958 r. tak charakteryzowano neopozytywizm ruchu:

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 następna strona

Historia

Andrzej Friszke

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?