Czytelnia

Modlitwa

Krzysztof Dorosz

Krzysztof Dorosz, Modlę się, więc jestem, WIĘŹ 2009 nr 3.

Modlitwa i kontemplacja, tak w chrześcijaństwie, jak i w innych religiach, w gruncie rzeczy wiele nie wyjaśniają. Dają natomiast człowiekowi duchową równowagę i pozwalają pogodzić się z tajemnicą Boga, która spoczywa w samym sercu wszechświata. Bo przecież pogodzić się z nią wcale nie jest łatwo. Ta tajemnica przyciąga nas i zarazem odpycha. Odpycha, bo jest wyniosła i niezrozumiała. Czasem nawet sprawia nam ból. Kiedy próbujemy ją uchwycić, wymyka się; kiedy chcemy pojąc życie Boga czy człowieka, doznajemy porażki. Światło zapala się na chwilę, a potem gaśnie. Doznał tego św. Tomasz z Akwinu, kiedy swoje wielkie dokonania nazwał słomą, doznali inni święci, mędrcy i teologowie. Lecz tajemnica Boga ma to do siebie, że nim zacznie nas odpychać, przyciąga nas z wielką siłą. Dlaczego — nie wiadomo. Po co — też trudno powiedzieć. Na tym właśnie polega „Boże szaleństwo”.

Filozoficzny wyraz próbował dać mu kiedyś Paul Tillich, wybitny luterański teolog XX wieku. W jednym ze swoich wczesnych pism religię nazwał krótko Richtung auf das Unbedingte, czyli „zwrotem ku temu, co nieuwarunkowane”. Ta formuła brzmi bardzo abstrakcyjnie i wcale nie zachęca do modlitwy czy kontemplacji. Kryje się w niej jednak głębia duchowego życia.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna strona

Modlitwa

Krzysztof Dorosz

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?