Czytelnia

Historia

Polacy - Niemcy

Marcin Kałuski, Duszpasterstwo Niemców w Polsce po 1945 r., WIĘŹ 2006 nr 5.

Niechętny mniejszości niemieckiej był też następca kard. Wyszyńskiego, prymas Józef Glemp. W kazaniu na Jasnej Górze w Częstochowie (15 sierpnia 1985 r.) prymas mówił, że jeżeli po czterdziestu latach, a więc w drugim pokoleniu, ktoś deklaruje się obcokrajowcem, nie znając owego „swojego” języka ani kultury rzekomo swojej ojczyzny, ani obyczajów – to mamy po prostu do czynienia z procesem wywołanym podnietami raczej niskimi, po prostu pieniądzem, chęcią łatwego życia. Argumentował też, że nie możemy z czystym sumieniem organizować nabożeństwa w obcym języku dla tych, którzy tego języka nie znają, którzy by dopiero chcieli się go uczyć w liturgii. Kard. Glemp – który sam ma krewnych żyjących w Niemczech16 i jako wcześniejszy biskup warmiński musiał spotkać się z problemem autochtonicznej ludności niemieckiej – był zwolennikiem integracji mieszkańców Ziem Zachodnich, w tym także tych, którzy uznawali się za Niemców, z polskim społeczeństwem. Obawiał się ewentualnego niemieckiego separatyzmu. W wywiadzie dla tygodnika „Die Zeit” mówił: Nie można […] porównywać położenia Niemców w Polsce i Polaków w Republice Federalnej Niemiec, gdzie nic – także nasze duszpasterstwo – nie utrudnia ich integracji. U nas przeciwnie – żąda się, aby Kościół przyczynił się do zachowania i pielęgnacji niemieckiego języka i kultury wśród ludzi, których rodzice i dziadkowie oświadczyli po wojnie, że chcą tu pozostać i którzy teraz są polskimi obywatelami.

Prymas Glemp aż do upadku rządu Zbigniewa Messnera w sierpniu 1988 r. uważał, iż na Ziemiach Zachodnich nie ma już ludności pochodzenia niemieckiego, a w latach 1988-1989 naciskał nawet na premiera Mieczysława Rakowskiego, aby nie zwiększano uprawnień ludności niemieckiej na Górnym Śląsku, mogłoby to bowiem sugerować, że region ten nie jest w pełni polski17.

Otwarty natomiast na potrzeby Niemców był biskup opolski Alfons Nossol. W wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” mówił o szkodach, do jakich doprowadził udział polskiego Kościoła katolickiego w „repolonizacji” Ziem Zachodnich. Jak wyjaśniał Nossol, gdyby nie działania Kościoła zmierzające do zlikwidowania niemieckich mszy na tych ziemiach, wiele osób nie straciłoby swych korzeni. Nie przyczyniłoby się to do opuszczania przez takich ludzi Polski i nie musieliby oni się zmagać się problemami „późnych przesiedleńców”. Także ci, którzy mimo wszystko pozostali, nie czuliby się w polskim środowisku wyobcowani18.

Bp Nossol zdawał sobie sprawę z tego, że dalsze ignorowanie istnienia mniejszości niemieckiej (w jego diecezji co trzecia osoba przyznaje się do tej narodowości) szkodzi wiarygodności polskiego Kościoła. W czerwcu 1988 r. zapowiedział on zmianę w podejściu do używania języka niemieckiego w liturgii19. 4 czerwca 1989 r. odbyła się na Górze św. Anny pierwsza oficjalna msza po niemiecku20. Działania bp. Nossola napotykały oczywiście opór polskich nacjonalistów – tu i ówdzie pojawiały się obraźliwe hasła. Kontrowersje powstały również wśród polskiego episkopatu.

Zmiany polityczne po roku 1989 r., a także doświadczenia Kościoła z polską mniejszością na terenach b. Związku Radzieckiego, której sytuacja była tak podobna do położenia Niemców w Polsce (formalnie dobrowolne wyzbycie się obywatelstwa, częsta nieznajomość języka ojczystego), stworzyły podstawy pod tworzenie duszpasterstwa dla Niemców. Po Opolszczyźnie działania te podjęte zostały na Górnym Śląsku i Warmii.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna strona

Historia

Polacy - Niemcy

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?