Czytelnia

Andrzej Friszke

IPN ? niezależność mimo wszystko, Dyskutują: Antoni Dudek, Andrzej Friszke, Krzysztof Jasiewicz, Paweł Machcewicz, WIĘŹ 2006 nr 6.

K. Jasiewicz: Należy znacząco zwiększyć budżet.

A. Dudek: To akurat nastąpiło. Najbardziej fundamentalną sprawą jest usprawnienie archiwum, co już się zresztą zaczęło pod rządami nowego prezesa. Należy dążyć — na tyle, na ile będzie to prawnie możliwe — do stworzenia normalnego archiwum, w którym badacz ma dostęp do szerokiego zespołu pomocy archiwalnych, zamawia teczkę i szybko ją dostaje, podobnie z kserokopiami.

Jeśli chodzi o pion edukacji, moim zdaniem najważniejsze jest wdrożenie mechanizmów rotacji i oceny okresowej, co razem z Pawłem Machcewiczem zaczęliśmy robić, ale może trochę za późno. Chodzi o to, by w miejsce ludzi, którzy się nie w pełni sprawdzają, przyjmować nowych i dawać im szansę.

Natomiast w przypadku pionu śledczego kluczowe jest dla mnie przyznanie prezesowi prawa przenoszenia prokuratorów, którzy się nie sprawdzili, do prokuratury powszechnej.

K. Jasiewicz: Ale jeśli prezes IPN będzie mógł usuwać niesprawdzających się prokuratorów, czy to nie stworzy też zagrożenia, że mógłby usuwać nieprawomyślnych?

A. Dudek: Zgadzam się, że istnieje takie zagrożenie. Ale moim zdaniem dotychczasowe pięć lat pokazało inne zagrożenie — takie, że bardzo wielu prokuratorów rozczarowało efektami swojej pracy. Mieliśmy do czynienia nie z prokuratorami nieprawomyślnymi, ile z takimi, którzy przez pięć lat nie przygotowali ani jednego aktu oskarżenia.

P. Machcewicz: Każde posunięcie wymuszające efektywność może służyć albo usprawnieniu działania instytucji, albo usuwaniu ludzi nieodpowiadających kierownictwu. Rozmawiamy po pięciu latach działalności Instytutu — zobaczymy, jak będzie po następnych pięciu.

A. Friszke: Zgadzam się z propozycjami usprawnienia działania IPN, które zostały wymienione. Aby IPN nie był środowiskiem zamkniętym, potrzebne są konferencję współorganizowane z innymi instytucjami, zapraszanie badaczy z innych instytucji na własne konferencje, wydawanie książek nie tylko własnych pracowników, kierowanie, o ile to jest możliwe i celowe, książek własnych pracowników do innych wydawnictw, również na zasadzie koprodukcji.

Instytut, w pewnych zakresach, tam gdzie jego pracownicy nie są w stanie podołać pewnym badaniom, powinien móc dopuszczać do badań osoby z zewnątrz i fundować granty, na zasadach konkursów oczywiście. Instytucja taka jak IPN ma możliwość, przy takim budżecie, uruchamiania pomysłów badawczych na skalę niedostępną żadnemu uniwersytetowi czy Polskiej Akademii Nauk — badań archiwalnych, publikacji na nośnikach elektronicznych. Ten obszar wydaje mi się kluczowy dla edukacji społecznej. Powtórzę tylko jak mantrę: edukacja historyczna nie może być podporządkowana jednej opcji politycznej czy ideologicznej. Społeczeństwo tego nie przyjmie.

K. Jasiewicz: Instytut powinien zrezygnować z formuły organizowania własnych konferencji naukowych. Jeżeli nie zaproponuje od razu instytucjonalnej współpracy innym ośrodkom, sprawa jest przegrana, nawet jak zaprosi poszczególne osoby z zewnątrz. W tych środowiskach takie „konferencje IPN” są postrzegane jako próba zawładnięcia terytorium.

P. Machcewicz: Przed Instytutem stoją zagrożenia ideologizacji i upolitycznienia. Pluralizm wewnętrzny i wolność badań naukowych to wartości kruche, które mogą być stłamszone w ramach hierarchicznej struktury, takiej jak Instytut. Ale jedna rzecz jest optymistyczna: to nie jest instytucja zamknięta, której rezultaty pracy są łatwe do ukrycia, jak w ministerstwach, agencjach pozabudżetowych czy służbach specjalnych. Rezultaty pracy IPN natychmiast widać — w postaci książek, artykułów, wystaw. Ta instytucja zawsze była na świeczniku, zawsze była recenzowana, krytykowana. Wszystko zostanie zauważone. Żyjemy w pluralistycznym kraju i każdy będzie się musiał rozliczać z podejmowanych decyzji i ponosić za nie odpowiedzialność.

Opr. TW

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Andrzej Friszke

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?