Czytelnia

Benedykt XVI

Wiesław Dawidowski

Zbigniew Nosowski

Wiesław Dawidowski OSA, Zbigniew Nosowski, Jestem Benedykt, wasz brat, „Tygodnik Powszechny” 2009 nr 19.

Ów cytat miał jednak dodatkowe jeszcze znaczenie. Papież przemawiał do Żydów w stolicy kraju, w którym najbardziej gorliwie spełniano w XIII wieku polecenie papieża Grzegorza IX, by Żydom konfiskować Talmud. W Paryżu kilkakrotnie spalono wtedy wiele egzemplarzy Talmudu. Z tych powodów paryskie przemówienie Benedykta XVI do wspólnoty żydowskiej miało wielkie znaczenie teologiczne. Media podchwyciły jednak wówczas przede wszystkim inne zdanie, równie wielkiej wagi. Papież za swoje uznał wtedy słowa wielkiego francuskiego teologa, jezuity Henri de Lubaca: „być antysemitą to być antychrześcijaninem”.

W styczniu 2009 r., kiedy trwały już kontrowersje wokół zdjęcia ekskomuniki z lefebrystów, mówiąc o Żydach, Benedykt XVI użył określenia „lud Pierwszego Przymierza”. Wiadomo doskonale, że wielu Żydów razi, gdy słyszą o „Starym Przymierzu” czy „Starym Testamencie”. Można to bowiem rozumieć, że „stary” znaczy „nieważny”, „odwołany”. Mówiąc o „Pierwszym Przymierzu”, Benedykt XVI znów podkreślił żydowskie korzenie chrześcijaństwa. A trzeba też pamiętać, że niektórzy katolicy uznają tego rodzaju język za zbyt daleko idące ustępstwo wobec Żydów.

Nie sposób wreszcie nie zwrócić uwagi na fragmenty listu papieża do biskupów z 12 marca br., wyjaśniającego motywy postępowania w sprawie lefebrystów. Benedykt XVI wprost pisze tam o bólu z powodu oskarżeń, jakoby zaprzeczał on pojednaniu z Żydami, które przecież — jak podkreśla — sam osobiście propagował jako teolog. Papież dziękuje też w tym liście „przyjaciołom Żydom, którzy szybko dopomogli w wyjaśnieniu nieporozumienia oraz przywróceniu atmosfery przyjaźni i zaufania, która — jak w czasach Jana Pawła II — istniała także w okresie mojego pontyfikatu i dzięki Bogu istnieje nadal”.

Dialog jako konieczność

Wbrew tym pozytywnym wydarzeniom autorytet papieża Benedykta XVI jest z chęcią wykorzystywany przez polityków i publicystów przywiązanych do czarno-białej wizji świata. Łupem takich interpretacji padło zwłaszcza zdanie wyrażone w specjalnym liście papieża do byłego przewodniczącego Senatu Włoch, Marcello Pery (skądinąd niewierzącego), opublikowanym w jego książce Dlaczego musimy nazywać się chrześcijanami. Papież skomentował w tym liście książkę Pery: „Wyjaśnia pan z wielką jasnością, że dialog międzyreligijny w ścisłym znaczeniu tego słowa jest niemożliwy, gdy jednocześnie coraz pilniejszy jest dialog między kulturami, który pogłębia kulturowe następstwa zasadniczego wyboru religii”.

Wypowiedź ta — nie posiadająca żadnej kwalifikacji teologicznej — stała się dla wielu komentatorów ważniejsza od słów zawartych w oficjalnych dokumentach Magisterium Kościoła i nauczaniu papieża. Nie dostrzegano, że nawet w tym samym tekście przedmowy do książki senatora Pery Benedykt XVI napisał: „Dialog oraz wzajemna korekta i ubogacenie się są możliwe i konieczne”. Również w niedawnym liście do biskupów dotyczącym sprawy lefebrystów papież przedstawił dialog międzyreligijny jako obowiązek katolika: „konieczność, aby wszyscy wierzący w Boga wspólnie szukali pokoju, próbowali się do siebie zbliżyć, aby wspólnie dążyć, pomimo różnych obrazów Boga, ku źródłu światła”.

poprzednia strona 1 2 3 4 następna strona

Benedykt XVI

Wiesław Dawidowski

Zbigniew Nosowski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?