Czytelnia

Ewa Karabin

Ewa Karabin, Kobieta z żelaza, WIĘŹ 2009 nr 10.

Akcja powieści toczy się w VI w. po Chrystusie i przedstawia dzieje Ostrogotów w Italii, załamanie Imperium Rzymskiego i próby odrodzenia potęgi cesarstwa. Splata umiejętnie różne wątki, nie stroniąc ani od wielkich scen batalistycznych, ani od wysublimowanych opisów relacji uczuciowych. Bohaterowie Malewskiej nie są tylko trybikami w wielkiej machinie dziejowej, ale autonomicznymi podmiotami swojego działania, którzy — nie zawsze słusznie — podejmują świadome wybory.

Ta powieść oraz inne szkice historyczne z lat pięćdziesiątych (Alfred Wielki w historii i legendzie, Święci z Zielonej Wyspy, Budowniczy wśród ruin) to próba podpowiedzi, jak powinien zachowywać się chrześcijanin wobec pokus, na które wystawia go stale komunistyczna machina. Pokazanie pod płaszczem wydarzeń historycznych, że w każdej sytuacji można walczyć i spełniać swoje obowiązki. Niezgoda na serwilizm panoszący się w stalinowskiej Polsce. Sama Malewska siłę do walki czerpała z głębokiej relacji z Bogiem, wszystkie dramaty, które przeżywała, przeradzały się u niej w modlitwę. Stanisław Grygiel powiedział: „Ani ludzka małość, ani pasożytująca na niej głupia i okrutna polityka nie wytrącały Malewskiej z równowagi”.

W 1957 r. Malewska znowu stanęła na czele odrodzonego „Znaku”. Jej talent publicystyczny, stłamszony przez lata przymusowego milczenia, znowu rozkwitł dziesiątkami artykułów. Po wyczerpującej pracy nad swoją ostatnią, wielką powieścią, Malewska pozwoliła sobie na stworzenie Opowieści o siedmiu mędrcach (1959), która jest niemal baśniową historią o przedklasycznej Grecji i początkach europejskiej cywilizacji. Większość jednak czasu poświęcała pracy dla „Znaku”. Przez jej ręce przechodził każdy tekst opublikowany w miesięczniku, musiała sama zatwierdzić każdą poprawkę, stale trzymać rękę na pulsie redakcyjnego życia. Nie tolerowała niedoróbek i fuszerki. Od swojego zespołu wymagała rzetelnej pracy, kompetencji i uczciwości. Jeżeli dostrzegła w jakimś tekście materiał na dobry artykuł, potrafiła siedzieć godzinami z jego autorem i dyskutować nad potrzebnymi zmianami. Przy poprawkach była niesłychanie cierpliwa „Tołstoj Wojnę i pokój przepisywał siedem razy — i to gęsim piórem” — mawiała często (gwoli ścisłości należy dodać, że książki Tołstoja przepisywała jego żona — Zofia).

W 1961 r. w księgarniach ukazała się jej kolejna książka — Panowie Leszczyńscy, druga konfrontacja autorki z polską historią. Malewska zastanawia się w niej nad fenomenem XVII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przekonuje, że historia jej upadku wcale nie jest jednoznaczna. Nie zgadza się z mitem głoszącym, że „Polska nierządem stoi”, a polski szlachcic spędza czas głównie na pijaństwie i burdach sąsiedzkich. Pokazuje ludzi mądrych, roztropnych, szczerze troszczących się o dobro Ojczyzny, chociażby Rafała czy Andrzeja Leszczyńskich, prawdziwą ówczesną elitę intelektualną, której trudno szukać u Sienkiewicza.

Trzecią próbą zderzenia się z własną historią był Apokryf rodzinny opublikowany w 1964 r. i przez wielu czytelników uznany za powieść autobiograficzną, co ściągnęło na głowę Malewskiej gromy ze strony urażonych powinowatych. Warto dodać, że Anna Głąb wykonała wielką pracę, oddzielając ziarno od plew i wyłuskując z Apokryfurzeczywistych krewnych pisarki. Nie było to łatwe, bo sama Malewska twierdziła, że to utwór fikcyjny, włożony tylko w pewne socjologiczne ramy, mające pokazać polską genealogię.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 następna strona

Ewa Karabin

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?