Czytelnia

Kobieta

Inka Słodkowska

Inka Słodkowska, Kobiety, katolicyzm, przemoc, WIĘŹ 2005 nr 1.

W pierwszym wypadku mamy sytuację wykluczenia z dziedziczenia i z prawa do własności po zamążpójściu, z brakiem możliwości wyższego kształcenia, z nieistnieniem praw do: samodzielnego prowadzenia interesów, stawania w sądzie, wychowywania dzieci po rozwodzie czy w separacji itd. Na ziemiach polskich natomiast prawa te w większym czy mniejszym stopniu kobietom przysługiwały, co wynikało z polskiej historii i tradycji, w której rola i pozycja kobiety była zawsze wysoka.

Oczywiście, nie było nigdzie mowy ani o biernym, ani o czynnym prawie wyborczym, czy o sprawowaniu urzędów publicznych; to kobiety polskie wywalczyły sobie dopiero u progu II Rzeczypospolitej, przed zwołaniem Sejmu Ustawodawczego w 1918 roku. W krajach anglosaskich nastąpiło to o wiele później. Dodać tu należy, że laickie instytucje demokratyczne długo nie wystarczały, aby przeciwdziałać dyskryminacji kobiet — Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela odnosiła się wyłącznie do mężczyzn, kobiety przez dwa następne stulecia musiały walczyć o swe prawa.

Patriarchalizm w Kościołach protestanckich był o wiele silniejszy niż w Kościele katolickim. Być może z tego powodu współczesna reakcja na to przybrała postać gwałtownego buntu, który przyniósł rewolucję feministyczną i głębokie zmiany w sytuacji kobiet.

Wydaje mi się zatem, że dzisiaj katolicy powinni się przypatrywać protestantom, w jaki sposób przeciwdziałać dyskryminacji kobiet we wspólnocie wiary i w społeczeństwie. W obrębie wielu Kościołów protestanckich można szukać wzorów do naśladowania. Trzeba zresztą przyznać, że doświadczenia Kościoła katolickiego w krajach anglosaskich czy na kontynencie afrykańskim są bardzo obiecujące. Warto iść tą drogą, ale trzeba też szukać jeszcze śmielszych rozwiązań, wracając do apostolskich korzeni.

Polskie kobiety

We współczesnym demokratycznym świecie kobieta, posiadając pełnię praw człowieka i obywatela, jest jednak nadal narażona na dyskryminację i przemoc. Wszędzie: w domu, na ulicy, w pracy, w szpitalu jako pacjentka, w szkole, w hotelu. Stopień zagrożenia jest wciąż wysoki, choć znacznie niższy niż w przeszłości, gdyż o tych niebezpieczeństwach grożących kobietom mówi się publicznie, wiele z nich uznanych jest za przestępstwa i ściganych przez prawo, prowadzone są też szeroko zakrojone akcje prewencyjne. Wiele zależy od samych kobiet, pewną formą ochrony przed dyskryminacją i przemocą jest bowiem zdobywanie wykształcenia, umiejętności zawodowych i samodzielność. Struktury organizacyjne społeczeństwa powinny umożliwiać zdobywanie przez kobiety tego typu kwalifikacji.

Tu dochodzimy do ostatniego z postawionych na wstępie pytań: czy polska rodzina — jako określona struktura społeczna — stanowi czynnik dyskryminacji i przemocy wobec kobiet?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. W przeszłości w polskiej rodzinie kobieta miała bardzo wysoką pozycję. Odnosi się to jednak w zasadzie jedynie do rodzin szlacheckich i mieszczańskich. Na pewno i w tych kręgach było wiele patologii w rodzinie, z tym że rzadko wychodziły one na światło dzienne, zaś same kobiety dysponowały pewnymi formami obrony. W obrębie niższych warstw społecznych sytuacja kobiet często była tragiczna. Były one bite, wyzyskiwane i dręczone często ponad ludzką wytrzymałość, a najczęściej nie miały dokąd uciec. Przyczyny tego stanu rzeczy leżały w charakteryzujących nierzadko prymitywnych postawach mężczyzn z tych warstw - w braku wykształcenia, w nędzy, a nawet zezwierzęceniu instynktów. Z religią katolicką nie miało to nic wspólnego. Dziś zresztą sytuacja przedstawia się podobnie.

poprzednia strona 1 2 3 4 następna strona

Kobieta

Inka Słodkowska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?