Czytelnia

Kościół w Polsce

Przemiany współczesnego społeczeństwa

Jacek Borkowicz

Jacek Borkowicz

Kościół pokutujący

W ostatnich tygodniach dużo się mówi o problemie księży-byłych współpracowników SB. Temat — jak to zwykle w takich sytuacjach bywa — podzielił Polaków na dwa gorąco się zwalczające obozy. Jedni żądają ujawnienia już teraz wszystkich nazwisk księży, którzy w PRL współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa. Drudzy mówią o dzikiej lustracji i wskazują na jej ofiary, które publicznie osądzono jeszcze przed kompetentną oceną zgromadzonych przeciwko nim dowodów. Niektórzy wręcz głoszą, że lepiej byłoby już dawno spalić te akta, aby dziś nie babrać się w brudach przeszłości.

To prawda, że jesteśmy dzisiaj świadkami dzikiej lustracji, która łatwo może skrzywdzić oskarżonego księdza pochopnym publicznym werdyktem, często równoznacznym z cywilną śmiercią we własnym środowisku. Jednak z drugiej strony w głosach wielu ludzi broniących księży podejrzanych o agenturalną przeszłość można wyczuć ducha swoistej dzikiej absolucji. Do przyjęcia takiej postawy niejednego polemistę skłania zapewne naturalna ludzka skłonność do traktowania moralności i religii w kategoriach irenistycznej dobrotliwości, która uważa, że zawsze lepiej jest być łagodnym niż surowym.

Tymczasem dobroć chrześcijańskiego miłosierdzia nie przedstawia ludzi ani gorszymi, ani lepszymi niż są w istocie, ponieważ opiera się na prawdzie. A ta może urodzić się tylko w sercach ludzi skruszonych. I tylko taka prawda może wyzwolić człowieka świadomego własnych ułomności, dając mu siłę do budowy wszystkiego od nowa.

Lustracja

W kwestii księży-agentów w Kościele panuje zasadnicze pomieszanie pojęć. Przede wszystkim należy odróżnić od siebie kwestie lustracji i pokuty. Jedna z drugą nie ma tak wiele wspólnego, jak się powierzchownie wydaje, chociaż obydwie rzeczywistości na ogół bywają ze sobą powiązane.

Zacznijmy od lustracji. Chciałbym podkreślić, że nie wypowiadam się tutaj na temat jej zasadności. Ta podstawowa a skomplikowana kwestia wielokrotnie już była poruszana w naszym miesięczniku. Temat księży-donosicieli podejmuję zresztą niedługo po publikacji ważnego artykułu Tomasza Wiścickiego1, zainspirowany wydarzeniami, które nastąpiły już po wizycie w Polsce Benedykta XVI.

Lustracja jest pojęciem instytucjonalnym. Zarówno w wymiarze kościelnym, jak i państwowym jej celem jest przejrzystość struktur. Obiektem jej procedur są oficjalni przedstawiciele Kościoła, tak samo jak urzędnicy państwa pełniący funkcje publiczne. Chodzi o to, aby ludzie ci cechowali się osobistą wiarygodnością, na której będzie opierał się autorytet instytucji, które reprezentują.

Celem lustracji nie jest karanie kogokolwiek za popełnione kiedyś przewinienia. Wymiarem sprawiedliwości w przypadku państwa powinien zająć się sąd; w przypadku Kościoła — biskup lub wydelegowane przezeń instancje. Lustratorów powinna interesować wyłącznie wiarygodność lustrowanej osoby. Jeśli owa osoba nie spełnia tego wymagania, powinna opuścić zajmowane przez siebie stanowisko publiczne, i to niezależnie od tego, czy i w jakim stopniu okazałaby się winna konkretnych krzywd, zadanych innym przez swoją agenturalną działalność.

Duch polskiej ustawy lustracyjnej głosi: jeśli kiedyś robiłeś źle, samo przez się nie jest to powodem, byś opuścił swój urząd. Ale jeśli skłamałeś, zatajając swoją przeszłość lub zaprzeczając jej, powinieneś odejść, nie zasługujesz bowiem na publiczne zaufanie.

1 2 3 4 5 6 następna strona

Kościół w Polsce

Przemiany współczesnego społeczeństwa

Jacek Borkowicz

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?