Czytelnia

Zbigniew Nosowski

Zbigniew Nosowski, Mistyka codzienności, WIĘŹ 2001 nr 7.

Patrzeć na świat po chrześcijańsku to zobaczyć w nim to, czego normalnie nie widać; spoglądać w głąb, w tajemnicę; patrzeć z wiarą, która postrzega inaczej, z nadzieją, która widzi dalej, z miłością, która sięga głębiej;12 dostrzegać, że w codziennym ludzkim doświadczeniu kiełkują już ziarna ostatecznego zbawienia, które nastąpi na końcu czasów.13 Będąc uczniami i naśladowcami Jezusa, jesteśmy wezwani zwłaszcza do tego, by widzieć ten świat ze szczególną miłością — „tak jak Chrystus nas umiłował”.

Kard. Leo Suenens napisał modlitwę poranną, która mi często towarzyszy: Panie, w ciszy rozpoczynającego się dnia, przychodzę Cię błagać o pokój, mądrość i siłę. Pragnę spoglądać na świat oczyma przepełnionymi miłością; patrzeć ponad to, co jest tylko pozorem; widzieć Twoje dzieci tak, jak Ty sam je widzisz i dostrzegać w nich to, co dobre [...]. Te słowa to znakomite wprowadzenie w te codzienne obowiązki, które jawią się nam jako szare i monotonne. Jeśli męczy mnie poczucie, że będę ponownie wykonywał te same nudne czynności; że będę spotykał znowu tych samych ludzi; że jestem „skazany” na ich humory, dziwactwa i słabości, a oni na moje; jeżeli wiem, że nie przeskoczymy samych siebie — wówczas modlę się, by spojrzeć na nich, na nasze relacje i tę całą naszą codzienność inaczej: z miłością; tak, jak Ty sam je widzisz; spróbować zobaczyć tę rzeczywistość Bożymi oczami.

Co stanie się z naszym powszednim życiem, gdy będziemy potrafili inaczej spojrzeć na świat, „odsypać” zasypane serca? Zmieni się i niewiele, i nieskończenie wiele — niewiele, bo codzienność pozostanie codziennością; nieskończenie wiele — bo w szarości codzienności paradoksalnie odkryjemy barwy tęczy.

Codzienna herbatka a sens życia

Będąc chrześcijaninem — można od codzienności uciekać; można chcieć ją „od zewnątrz” uświęcać; można ją wreszcie akceptować i żyć nią jako taką.14 Mając świadomość, że w ludzkim życiu te trzy postawy nie są rozłączne i wzajemnie się przeplatają, chciałbym spojrzeć z tych trzech punktów widzenia na czynność parzenia i picia herbaty.

Czy sposób przyrządzania i picia herbaty może jakoś wpływać na realizację mojego powołania? Czy może wpływać na to, czy moje życie będzie bardziej sensowne? Jakie znaczenie może mieć ta czynność dla tego, co w moim życiu najistotniejsze — stosunku do Boga?

Są trzy możliwości. Po pierwsze — odpowiedź negatywna. Nie, picie herbaty nie ma nic wspólnego z sensem życia, z moim powołaniem, z Panem Bogiem. Jest to czynność przymusowa, jaką muszę od czasu do czasu wykonywać, bo odczuwam pragnienie. A muszę zaspokoić moje potrzeby biologiczne, by móc zajmować się sprawami ducha. Zatem picie herbaty staje się podobne do tankowania samochodu na stacji benzynowej — jest czynnością konieczną, ale niezbyt przyjemną, bo przecież czas ucieka. Kilka minut poświęconych na zatankowanie (czy też przygotowanie herbaty i wypicie jej) to czas zmarnotrawiony z punktu widzenia duchowej istoty człowieka. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi Gdyby było w nas więcej z aniołów, to nie musielibyśmy tak marnować cennego czasu. Skoro już jednak muszę tracić czas na picie herbaty, to wypijam ją czym prędzej, żebym mógł zająć się czymś naprawdę sensownym.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 następna strona

Zbigniew Nosowski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?